Ja tobie a ty mnie

Niedawno przejechali „kolorowo“ przez Polskę kolarze różnych grup sponsorskich w ramach Tour de Pologne sygnowananego przez niezmordowanego zawodowca od sportu i marketingu, interesów i budowania wizerunku z zaufaniem czyli Czesława Langa. Spec nad spece stworzył imprezę, która w tym roku wiodła z Włoch do Polski i pokazała, że takich jak Lang mało, a w Polsce to już na lekarstwo. Na razie konkurencja go nie może ugryźć ani zawiść wykończyć i Czesław Lang niegdyś znakomity kolarz prezentuje nam co roku imprezę o której można marzyć. A więc oglądam nie tylko Tour de Pologne ale również inne wyścigi kolarskie, gdzie taktyka jest starannie wypracowywana w każdym dniu. Sam bohater na rasie wiele nie zwojuje, wcześniej czy później pochłonie go grupa. Jak w życiu, solista nie przetrwa Himalajów. Do czego „piję“? Ano do rozważań na temat polskiego zwycięstwa w drużynowym Pucharze Świata na torze w Pradze. Dwa zespoły były zdolne sięgnąć po złoto i ostatecznie wytargane ono zostało przez biało – czerwonych. Na łamach „Tygodnika Żużlowego“ Zbigniew Rozkrut z Tarnowa, znający speedway od dziecka, fan i hobbysta nieprzeciętny rozważa polskie zwycięstwo z dylematem taktycznego wariantu tzw. Jokera, czyli możliwości zdobyczy punktów razy dwa a przede wszystkim takiego wymanewrowania przeciwnika aby różnica pomiędzy drużynami wyniosła sześć punktów obojętnie za jaką cenę, byle można było zastosować właśnie wspomnianego Jokera. Tak było w Pradze, kiedy Krzysztof Kasprzak taktycznie zrezygnował z walki zaś manewr Jokera idealnie zrealizował Jarosław Hampel. Zwycięzców się nie sądzi. Duńczycy przegrali minimalnie i do historii wpisana została polska gloria.

dsc_2872-a-copy2

Foto: Zbigniew Szarzyński

Powstaje zatem dylemat jak gramy: ideałami sportu, czy manipulujemy taktycznie. No chyba tylko… w pchnięciu kulą nie ma taktyki, a już w skokach o tyczce opuszcza się kolejki, co może się opłacić. Jak sięgnę pamięcią zawsze nie brakowało w sporcie kalkulacji, by nie wspomnieć futbolu odcedzając oczywiście korupcję. W wyścigach kolarskich sprzed wielu lat przypominam konflikt pomiędzy Janem Szozdą a Ryszardem Szurkowskim, kiedy „jechano“ w Wyścigu Pokoju „na Szurkowskiego“. Nie wszystkim to było w smak ale realizowano plan taktycznie. Nie zawsze jest fair gdy na bieżni ktoś jest „zającem“ tylko po to, by zwyciężył ten drugi. Ja tobie a ty mnie potem. Takie układy. Oczywiście powstaje zawsze rozterka czy to sport z ideą czy zimna kalkulacja. Zawodowcy oświadczają, że liczy się ostateczne zwycięstwo i nie ważne na jakich schodach zdobyte.

Rozumię oczywiście rozdarcie duszy Zbigniewa Rozkruta zakochanego w żużlu tarnowianina i jemu podobnych fanów, lecz nie wiem czy nie zrodziłby się w wyniku przegranej Polaków inny artykuł, kogoś zdegustowanego brakiem taktyki polskiego trenera. Bywało i tak przecież.

Marek Cieślak czasem coś mało taktycznie chlapnie, po prostu szczerze i wtedy jest boruta na całego. Dyplomacja bywa bezcenna, jakże często widzimy „całusy“ polityków by potem zobaczyć ognie w ich oczach. Hipokryzja towarzyszy nam na każdym kroku.

Na żużlu „puszczanie“, defektowanie na zawołanie było i będzie. Nie pochwalam, lecz nie ma na ten proceder siły. Często w przeszłości mówiło się w parkingu o funtach szterlingach placonych za punktową przysługę w rywalizacji na torze. Kogo o takie fakty zapytać? Hm… nikt się nie przyzna, bywało tak i na mistrzostwach świata.

Zawsze może wydarzyć się defekt albo zaistnieć inny „wariant“ na torze. Trener w swojej pracy ma wkalkulowane ryzyko taktyki i szkoleniowiec, który szybko myśli i  błyskawicznie realizuje plan, wygrywa bitwę. Jedno z przysłów powiada, że „łatwiej jest powiedzieć, co się myśli, niż wykonać, co się mówi“. A jeszcze inni oświadczają bez żadnych ceregieli: „Kto pierwszy strzela żyje dłużej!“.

No tak, po wielu latach zrozumiałem wiele spraw, które dzieją się w każdym sporcie a speedway nie jest wolny od życiowych boków. Kiedy byłem „mały“ też okrutnie denerwowała mnie, jako reportera „ Sportu“ każda „ustawka“ na boisku, torze, w hali i na stadionie. Czasem jednak można popatrzeć w inną stronę, choć nie powinno tak być, lepiej jednak gdy sport zwycięża w krystalicznej wodzie. I jest „przeźroczysty“ bez granic przekraczania wyrachowania. Nie jest lekko, prawda?

Polskie złoto w Pradze przeszło do historii. I defekt Kasprzaka i efektowny Joker Hampela, no i fart Cieślaka. Fart… Ilu jest trenerów z takimi metkami?

Upalne mamy lato…

Do historii przechodzą kary klubowe dla Leszna i Rzeszowa, zmniejszone znacznie przez Wysoki Trybunał Pezetmotowski, choć ostrze skierowane zostało z dużą mocą na leszczyński klub, który został obarczony zasadniczą winą. Czy jednak słusznie?

Grzebanie w takich sprawach prowadzi czasem do drugiego dna.

Zostawiam te problemy na chłodniejsze dni, na razie zaczyna się długi finisz żużlowego sezonu i wysokie napięcia przed nami. Walka o solowe mistrzostwo świata zapowiada się ekscytująco, bo Emil Sajfutdinow minimalnie prowadzi przed wytatuowanym Tai‘em Woffindenem. Na „brązowym miejscu“ MŚ/ GP jest Jarosław Hampel. Powinien wytrzymać tak do końca, stać go wszak na więcej.

W ligach gorączka ma niebezpieczną temperaturę. W jej cieniu pozostaje weteran Tomasz Gollob i nie widzę żadnego problemu poza medialnym dmuchaniem balona.

Taki jest obraz żużlowej sceny na której nie przejmujmy się nadto ceną / cieszmy się!/  polskiego złota wywalczonego w Pradze. Wiecie co? Złoto jest złotem ponad wszystko i o tym wie choćby były mistrz świata /1983/ Niemiec Egon Mueller, który teraz szaleje na Facebooku i warto sobie przypomnieć jaka była cena jego gold medalu w Norden. Okoliczności, zwłaszcza zwycięskie, nie zacierają blasku medali, tytułów, bo historia i fani kochają i uwieczniają mimo wszystko ostateczne fakty.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s