Odwaga i szczęście nie do kupienia

Szczęście jest na pewno nie do kupienia. Pisałem już na ten temat obserwując sport przez wiele lat, wnikając w życie, które nikogo nie pieści. A odwaga? Zacytuję greckiego filozofa Eurypidesa, który powiedział, że odwagi można uczyć tak, jak uczy się dziecko mowy. Sport żużlowy jest niebezpieczny w swoim zarodku. Znajomi pytali mnie ostatnio o wypadek Damiana Balińskiego, który w sparingowym meczu Unii Leszno z Włókniarzem Częstochowa zahaczył o koło i wyleciał jak z katapulty poza bandę minimalnie omijając słupek. Fatalnie wyglądał ten lot i upadek. Baliński, któremu nie brakuje odwagi i potrafi pociągnąć jak superman na każdym torze miał szczęście niewiarygodne, wyleciał poza tor jak spłoszony sokół z gniazda i padł. Karetka odwiozła go do szpitala i po oględzinach oraz badaniach stwierdzono, że nic mu się nie stało. W kilka dni później uczestniczył w kolejnym kontrolnym meczu z rzeszowską drużyną. Twardy człowiek, urodzony do żużla.

Wypadki na żużlu wyglądają czasami makabrycznie i widownie stadionów milkną w przerażającej ciszy, która wyzwala najgorsze obrazy wyobraźni. Cisza trwa do chwili, kiedy zawodnik wstanie o własnych siłach i podrepcze do parkingu. Nie zawsze tak się dzieje. Cisza ma też swoje konsekwencje i finał jest dramatyczny dla poszkodowanych i obserwatorów. Taki jest ten sport, który ze względu na wypadki uruchamia wrogie żużlowi lobby, które wypatruje i notuje tylko zdarzenia przykre. Czasami niewinne wypadki kończą się kalectwem na całe życie i wykluczeniem talentów na zawsze. Bywają również dramaty, które kończą się nekrologami. Speedway, nieprzewidywalny, niebezpieczny i uwielbiany przez kibiców… jest w im magia i przeklęty urok jazd na granicy ryzyka. Zachowujemy więc w pamięci dramaty i zacięte wyścigi, które jakże często nie skąpią łez szczęścia.

Żużel wyzwala adrenalinę i emocje piękne jak obrazki artystów. Kochamy, złorzeczymy i nie możemy się doczekać chwil, które wędrują z nami ze stadionów do domów, by tam jeszcze raz trawić momenty, które dały nam tyle satysfakcji.

Czy to jest wyłącznie sport dla ludzi młodych i bez wyobraźni?! Nic mylnego. Każdy sport jest domeną ludzi młodych, lecz rutyna lubi przetrwać, ba! Utrwala to, co jest najcenniejsze, czyli technikę zdobytą dzięki doświadczeniu. Szarże na torze, gole zdobyte na boiskach trickami, skoki, które przypominają loty poza kreskę wyobraźni.

W sportach motorowych liczy się niewątpliwie talent ale i doświadczenie. I odwaga, i szczęście o których wspomniałem powyżej w felietonowym ferworze.

Adam Małysz przelatywał skocznie na świecie i dziś startuje w rajdach samochodowych, maratonach przez bezdroża, uczy się czegoś nowego po zakończeniu kariery skoczka narciarskiego. Z przyjemnością dowiedziałem się, że Tomasz Golob światowa ikona żużla, poleciał do Afryki aby tam na piaskach niebezpiecznych i rozgrzanych emocjami spróbować sił w jeździe na motocyklu. Niebezpieczna zabawa, która wciąga jak burza piaskowa. Pamiętajmy, że zanim Tomasz Gollob zaczął jeździć na torach żużlowych ścigał się na motocyklach. To były pierwsze wprawki i teraz kiedy kariera zaczyna być na życiowym wirażu pomyślał o następnej przygodzie, która przedłuży jego sportowy żywot i wciągnie kibiców w nowe doznania.

Speedway był niegdyś areną na której kręcili się młodzi a zawodnicy po czterdziestce  byli poza nawiasem. Dziś podobnie, jak to jest w wyścigach motocyklowych na lodzie wiek/ np. Amerykanin Greg Hancock, czy Gollob/ daje kolejną szansę na starty i medale. Trzeba mieć jednak niesamowitą wolę kontynuacji sportowej pasji w ramach nowych wyzwań, nieznanych, chwilami groźnych i fantastycznych w swoim rachunku strat i zysków.

Adam Małysz jakby zaraził swoim wariantem na dalszą karierę. Wielu zatem pomyślało, dlaczego nie mogę spóbować, dlaczego… Potrzebna kondycja, bilans kariery i sportowego trybu życia, bo wielu zawodników jest zmęczonych, kariera ich wycieńczyła i pozbawiła złudzeń. Rafał Wilk nie miał szczęścia i na żużlowym torze los oszukał go paskudnie ale znalazł nową pasję i na wózku inwalidzkim i zdobył olimpijskie złote medale. I będzie walczył o następne. Hart ducha, odnalezienie siebie w czymś innym, bez używek i narzekania na życie. Ironman Wilk, człowiek niemal wzorzec, jak można wznaleźć w sobie receptę na inny sposób kontynuacji sportu.

Czy Tomasz Gollob ma szanse na czołówkę Rajdu Dakar? Na pewno ma! Potrzeba mu jeszcze pustynnego doświadczenia i zapoznania się z kryjącymi niespodzianki hektarami piasków, które zawodnik musi pokonać w pędzie. Być szybszym od wiatru i wyczulonym na czyhające w piaskach niebezpieczeństwa. Rajdy Dakaru mają rejstr dramatów i jednocześnie wciągają w swój piekielny urok kolejnych śmiałków. Oni tam lądują na przekór wszystkiemu, gnają jak szaleni po wydmach i mają jeden cel: szczęśliwie dojechać do mety. A więc wyczerpani, odważni na etapach mają zakodowany upragniony cel i meldują się tam o czym marzyli, zanim wyjechali na wściekłą trasę.

20-25-dakar-1

Polski skoczek narciarski przetarł już drogi samochodem, myśli o kolejnej przygodzie Tomasz Gollob na uwielbianym motocyklu i boję się, że jeśli raz wystartuje w piekle, już na niebiański tor nie wróci, bo wciągnie go machina rajdowego szaleństwa, która w swoim opętaniu jest jak film czy wściekłe rodeo albo jak powieść o bohaterach, którzy nie mają strachu, gdyż odwagi nauczono ich jak mowy, już od dziecka.

I to jest fantastyczna motorowa symofonia, która znajduje wykonanie tak urzekające, że nigdy niezapomniane; obojętnie gdzie solista z orkiestrą występuje, czy na torze czy na pustyniach, gdzie horyzont jest oślepiony żarem słońca. Tam nie ma czasu na melodramaty w stylu „Casablanki“.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s