Garbaty fałsz

Normą jest fałszowanie życia i udawanie, że wszyscy kochają się jak bracia. Za plecami jednak mówi się co innego a kiedy dochodzi do konfrontacji jest cudacznie. Obgaduje się raczej ludzi i gdy zbliża się “ bohater” milkną usta i oczy kierują się ku chmurom. Mamy  zatem sytuacje dwuznaczne. Obserwuję zjawisko od lat wielu i niestety mówi się co innego za plecami, po kątach a co innego, kiedy jest się w towarzystwie nie tylko mistrzów. Warto wtedy być z nimi po słowie, sygnować przyjaźń i kolegować się jakby nic się nie stało. Taki cyrk przed otoczeniem. – Jestem z mistrzem na “ty”, co nobilituje i są tacy, którzy chętnie wypisują głupoty budując pseudoautorytet przez bliską znajomość z arcymistrzem czy przeciętnym graczem. Mówienie prosto w oczy jest rzadkie jak zamarzanie Niagary. W telewizyjnych studiach panuje opcja mizdrzenia się na siłę i udawanie, że wszystko jest OK. W TV zawodnik, trener, działacz czy dziennikarz wyrażają opinie, które często różnią się od tych, które serwują kiedy gasną światła. Taka obyczajowość  “trendy” utarła się i boli serca. Wygląda na to, że wszyscy kochają się na zabój i panuje sielanka, chyba, że gość zalicza wpadkę ogólnonarodową wówczas mamy sąd czarownic. Panuje nie od dziś pewien układ fałszowania rzeczywistości. Sportowcy uwielbiają klakierów, choć za plecami mają inny pogląd na takich “kapciowych”. Kiedy klakier podpadnie już nie mówi się jemu dzień dobry. Jeśli ktoś ma inne poglądy wyrzucony bywa za burtę bez pardonu, bo z takim trzeba ostrożnie i na dystans. Zawodnicy budują swoje zaklęte kręgi i rzeczywistość niestety zafałszowaną. To tak jakby reżyser filmowy obrażał się na recenzentów, mimo, że zrobił film – chałę. Bywają i tacy, owszem. I obrażają się nie tylko aktorzy, artyści, celebryci bez charyzmy. Wszystko zależy od charakteru, od pierwszych chwil zaistnienia na sportowej scenie lub estradzie showbiznesu. Dużo zależy od czasu wyrastania, otoczenia, osobowości, talentu i genów.

W tym kontekście nie dziwię się kibicom, którzy mają huśtawki nastrojów, dziwię się natomiast tym, którzy jak podnóżki za cenę utraty swojego autorytetu / jeśli takowy mają…/ nie są w stanie wyrazić obiektywnej opinii, tylko kluczą na “okrągło” bojąc się narazić koledze z toru, mistrzowi, prezesowi. Publiczna misja jest inna ale biedactwa nie są w stanie zrozumieć pod egidą liderów, że tłamszą prawdziwy obraz. Zabawa trwa w najlepsze i kiedy czasem wyrwie się szczerze komuś prawda jest wtedy draka, np. czy Wielki Prezes był wygwizdany czy nie, choć słyszało ten fakt pół Polski.

Ustawki publicystyczne, poklepywanie się po ramionach i udawanie “małżeństw” nie zdradzanych jest panoramą jakże śmieszną, komediową. Jeśli coś jest “be”, dlaczego sygnować jako cudne. Obrażanie się zawodników o recenzje świadczy o małości ich charakterów przepojonych narcyzmem. Nie zmieni się ktoś pod schyłek kariery jeśli wbijało mu się do głowy pewne cechy przez długie lata i uwierzył w nieomylność.

Obserwuję sport w różnym wymiarze i nie tylko speedway, który jest moim nadrzędną dyscyplin. Bywało, że moje poznawanie żużla wiązało się ze wspólnymi podróżami ekip. A w podróżach dochodzi do rozmaitych sytuacji i ludzie często obnażają swoje charaktery. Racja, nie ma ideałów, nie ma wzorców bez skazy. Jest potykanie się o proste sprawy.

Nie generalizuję, są ludzie bez koniukturalnej duszy i “walą” prosto z mostu. Jakże wtedy nie lubiani. Niektórzy zapominają co kiedyś mówili czy pisali i gubią bezceremonialnie pamięć, oferują nam amnezję na każdą okoliczność. Dziś ten jest brzydki a za chwilę piękny jak rzymska rzeźba. Liście jednak więdną a wiatr jesienny rozrzuca je na wszystkie strony.

Zacytuję może Konfucjusza: “Wiedzieć, że się wie, co się wie i wiedzieć, że się nie wie, czego nie wie – oto prawdziwa wiedza”. Jest przerwa w sezonie; jedni na plażach, drudzy na łonie rodziny, zawodnicy mają zasłużone chwile bez jazd a refleksje wirują jak liście na wietrze.

Toruński Unibax zwolnił trenera Mirosława Kowalika, byłego zawodnika tej drużyny. Był w Unibaxie przez sezon a zespół zdobył brązowy medal Ekstraligi. Klub nie podał powodów zwolnienia. Takie decyzje mają zawsze tło i mówi się najczęściej wtedy o pieniadzach. Wcześniej czy później się okaże, gdyż takie zdarzenia nie milkną bez echa i najlepiej jeśli fakty podaje się szybko na tacy. Metody trenerskich rozstań są różne a milczenie nie bywa złotem. Chodzenie po ziemi jest sztuką nie księżycową.

Inna wieść z Pomorza. Otóż Sąd Okręgowy w Bydgoszczy utrzymał wyrok wydany wcześniej na Tomasza Golloba w sprawie sfałszowania podpisu żony Brygidy. Były mistrz świata ma osiem zarzutów i / wyłudzenie bankowych 800 tysięcy złotych/ karę grzywny 80 tysięcy złotych. W internecie natychmiast zaszaleli fani i czasem warto poczytać co ludzie myślą, piszą i wyrokują. Porównują mistrza do innych podobnych spraw karnych i wysokości wyroków. Zostawiam te problemy na inny czas, w każdym razie sąd podtrzymał wyrok niższej instancji. Jakby nie było jest wyrok i dla jednych jest mały a dla innych duży. Mistrz – ikona najlepiej jeśli nie ma skazy, jedni więc bronią a drudzy potępiają. Medale nie stępią jednak winy ani kary i dlatego różne są racje, opcje i głosy. Wirują więc wypowiedzi ostre i łagodzące, bez cenzury, na żywo, bo internet daje upust anonimowości. Bywa szczery i wredny. I nie jest skąpy.

Jakże ważne czy ktoś potrafi w trudnych sytuacjach wyrazić swoją opinię prosto w oczy czy dwulicowo w kulisach potępiać a publicznie pocieszać. Tak, niestety fałsz bywa w finale zgubny i nie schowa się on za “garbatymi” plecami. Albo za furą medali i podium.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s