8+8+6 i szczęście

„Fruwanie“ na torze ma swoje historie i są  żużlowcy, którzy „przylepiają się“ do nawierzchni, a są tacy, którym nawet dziury nie przeszkadzają, takie mają opanowanie motocykli, acz dodam, że nie ma sił na moce nadprzyrodzone.

Wyścig ósmy Grand Prix Wielkiej Brytanii w Cardiff na stadionie Millennium na pewno przejdzie do  historii jako efektowny popis dwóch zawodników. Z numerem 8 pojechał Australijczyk Chris Holder, potencjalny mistrz świata, zwiastujący zmianę układu sił w elicie. Z numerem 6 wystartował Rosjanin Emil Sajfutdinow, były brązowy medalista mistrzostw świata, barwna postać, pokiereszowany przez los, dlatego przez jakiś czas był wyłączony z walki o następne medale. Rosyjski szatan bez dwóch zdań. Emil nauczył się pokory, choć nie do końca, bo krew nie woda i jak są ambicje i siły to człowieka rwie do przodu. Holder? Kangur niebywały, agresywny i szybki, chyba bardziej opanowany na torze, niż Rosjanin. Do czasu, do czasu. To co pokazali w Cardiff w ósmym wyścigu było godne filmowej taśmy; jak dwa zacietrzewione koguty walczące o zwycięstwo na torze. Wspaniała dramaturgia i walka do końca. I te momenty, kiedy już wydawało się, że padną na tor w szaleńczej gonitwie, oni opanowali maszyny i pognali do mety rozjuszeni niczym hiszpańskie byki na corridzie. Dech zapierało w piersiach a kiedy dojechali do mety widownia uraczyła ich salwami braw, zasłużonymi za pokaz i szczęście jakie ich spotkało, bo pędzili na krawędzi karambolu.

Udało się! Holder z Sajfutdinowem zanotowali w kronikach jazdę, która może być oglądana i podziwiana bez końca. Pięknie i szczęśliwie.

Czy tylko oni tak fruwają? Fruwali jeszcze kiedyś inni?

O tak. Zenon Plech lekki jak piórko potrafił wychodzić z opresji niesamowitych i też „latał“ nad torem jak Persching. Anglicy w jednym z finałów na Wembley przecierali oczy ze zdumienia, było to w 1975 roku. Nie tylko tam, miał styl fantazyjnej  jazdy, motocykl pędził z nim jak opętańczy koń a on miotał się na wszystkie strony by nie paść na tor, nie rozstać się z maszyną i dojechać do mety. Taki diabeł.

Pierwsze jazdy Niemca Egona Muellera były znakiem, że nie on prowadził motocykl, tylko maszyna wiodła go przed siebie. Często upadał, podnosił się by znów gonić po punkty. Dorastał szybko, był pojętnym zawodnikiem. Wzbudzał podziw widowni, gdyż kibice lubią takie jazdy po krawędziach. Po bandzie. A wtedy jeszcze nie było dmuchanych band!

Czech Zdenek Kudrna był zawodnikiem wszechstronnym, startował na klasyku, na długim torze, lodzie i na trawie. Tragicznie zginął podczas wyścigu na trawiastym torze w Holandii. Był lubiany za swój sportowy charakter i wolę zwycięstwa. „Fruwał“ na torach inny Czech Roman Matousek, ten wywijał nie ziemskie numery. Zamykano oczy. Nie można ambicji odmówić nikomu, ale bywają zawodnicy przymuleni i niech się nie obrażają. A są i tacy, którzy kładą swój żywot na tacy mimo, że scena kariery otwiera się przed nimi jak wrota. Nie żałują niczego i dlatego często tygodniami zaliczają dni w klinikach, z bólem i nadzieją oczekują na powrót do piekielnych jazd, które dają… radość i cierpienie.

Opanowany był mimo ostrych jazd mistrz z Danii Hans Nielsen, potrafił po kredzie przyciąć każdego i wjechać tam, gdzie dla drugiego nie było już miejsca. Kontrowersyjny wyścig, niemal idealnego zawodnika, był w 1986 roku na Stadionie Śląskim, gdzie jego rodak i rywal do tytułu Tommy Knudsen znalazł się po starcie na  „płocie“. Hans nie popuścił. Szwedzki sędzia Christer Bergstroem wykluczył Knudsena a Nielsen został potem mistrzem świata.

Brawurowy Józef Jarmuła bożyszcze lat siedemdziesiątych, ligowy zawodnik, którego najbardziej pamięta Częstochowa przegrywał starty jakby świadomie, by za chwilę rozgrzać widownię atakami na lewo, prawo i na rozpędzonym na maksa Weslake mijać rywali z każdym okrążeniem. Nie zawsze się udawało, niektórzy mieli strach w oczach, sędziowie winę zawsze widzieli w Jarmule i tak toczyła się jego kariera.

Kibice uwielbiają mijanki, artystów na torze, nudzą ich jazdy gęsiego, po sznurku. Musi być dramaturgia i gorąco w sercach. Taki właśnie show zaprezentowali Holder z Sajfutdinowem w Cardiff. Można być pod wrażeniem? Jasne!

Z opanowaniem i niemal perfekcyjnie jeździli tacy mistrzowie świata jak Duńczyk Ole Olsen czy Nowozelandczyk Ivan Mauger, nie wspominając jeszcze wcześniejszego internacjonała ze Szwecji Ove Fundina. Styl Australijczyka Jasona Crumpa jest siłowym pokazem technicznym i talentu tego mistrza. Amerykanin Greg Hancock już tak nie fruwa tak jak jego poprzednicy. Jacy? Proszę bardzo, na deser Sam Ermolenko, bracia Moranowie – Kelly i Shawn czy filigranowy Ronnie Correy. Ich jazdy wyniesione z krótkich kalifornijskich torów przypominały cyrkowe popisy. Ermolenko zwisał z motocykla, bracia Moranowie podobnie i niemal tarli kolanem nawierzchnię. Podniesione koła i fru, czasem padali jak kolibry zestrzelone. Podnosili się po stadionowej ciszy i znów uprawiali cyrkowe gonitwy, które są niezapomnianym przeżyciem dla każdego kibica.

No dobrze, a jazdy Tomasza Golloba? Ekspressowe mijanki na prostej pod bandą, kiedy Polak mijał rywali jakby mieli zatarte silniki, pamiętacie? Potrafił i potrafi, czuje motocykl i jak ma konie pod sobą pędzi, bo lubi szybkość i najgorzej jest na łukach, bo tam trzeba zredukować tę szybkość by za chwilę ponownie „rozpuścić“ ją w przestrzeni. I pędzić i pędzić… Ile razy przecierano oczy z wrażenia, ze zdumienia, że jak to możliwe, jak on to zrobił i że tylko on potrafi „gollobowskim szyfrem“ wywinąć taki numer. Lubimy więc ekstremę, ba kochamy bezgranicznie, gdyż speedway jest jak western; są konie, jest akcja, „strzały“ i piękne sceny. Nie lubimy szarości, kochamy jazdy na krawędziach, fantazyjną brawurę, choć życie jest bezcenne a mimo wszystko czekamy na ekstremalne wyścigi. Takie mamy “zboczenia“.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s