Rybnickie numery

Z czym kojarzy się Rybnik? Jest tego trochę, np. z węglem, urodą tego miasta, no i żużlem… Na przekór tym, którzy sport widzą tylko w piłce. Od jakiegoś czasu w Rybniku z żużlem nie jest dobrze i wyraźnie dołuje, nie ma szczęścia do prezesów, nie ma pieniędzy, choć tradycja przywołuje do pamięci świetne chwile rybnickiej drużyny, która dwanaście razy była mistrzem Polski, zaś na stadionie rozgrywano finały mistrzostw świata w których Polacy zdobywali złote medale. Stadion zmienił oblicze a przy okazji zburzono symboliczną krytą trybunę projektując dziwadło, które przypomina dziurawy parasol. W części rzędów leje się na głowy. Absurd architektoniczny. Parking maszyn czyli blaszak daje huk potworny. Piano z zachwytu nad tym stadionem kilka lat temu a teraz nikt już nie jęknie, bo mamy inne stadiony żużlowe z prawdziwego zdarzenia. Zespół zleciał na sam dół ligowy zaczął od zera i jakoś przędzie w drugiej lidze. Nijak to się ma do oczekiwań, do potencjału jaki jest w regionie i do ładnego miasta, które można lubić. Gorzej z tym żużlem. – „Sukcesy były w komunie“ –   mówią ludzie i wspominają prezesa Tadeusza Trawińskiego, Antoniego Fica, mecenat górnictwa i działaczy z Brunonem Soblem i Mieczysławem Korbasiewiczem na czele.  – „Wtedy były środki na sport, teraz trzeba je pochytać“ – oświadczają kibice życzliwi i nieżyczliwi, bo w Rybniku od lat panuje opinia, że trudno się dogadać, mędrców nie brakuje, tylko nie ma autorytetu, który porwałby tych, którzy chcą coś zrobić, aby speedway w tym mieście był znów na topie a reprezentanci zdobywali splendor dla Polski.

Tradycje braci Majów i Tkoczów, Woryny i Wyglendy są tak mocne, że nadal wybijają rybnicki żużel do góry, tylko, że to już przeszłość. Kto zaistniał na stolcu prezesa w ostatnim czasie nie miał łatwego życia, bo tam jest tak, że krytyka dominuje a ludzi do pomocy nie ma. Sukces trzeba wypracować i najlepiej w zgranej grupie. Nie wiem dlaczego fatum krąży nad żużlem w Rybniku, że nie mogą się jakoś dogadać.

Ostatnio wróble jednak ćwierkają, że prezydent Adam Fudali po okresie wyczekiwania namaścił grupę inicjatywną na czele której stoi Krzysztof Mrozek, człowiek ambitny,  „chop miejscowy“ którego widywałem w Częstochowie, kiedy tam panował w klubie Marian Maślanka. Prezes Maślanka został odsunięty od rządzenia i podobno tęskni za żużlem i nie może spać po nocach. A jak śpi, to śnią mu się sukcesy. Krzysztof Mrozek organizator Memoriałów Łukasza Romanka i jego sponsor, oczywiście ma ambicje i zna się na żużlu. Podobno w tej grupie inicjatywnej kręci się były prezes Unii Tarnów Grzegorz Ślak, choć nie wiem jak pogodzi Mrozek byłych prezesów Częstochowy i Tarnowa. A prezes może być tylko jeden. Kto kogo chce wyrolować, bo nie wierzę w spolegliwość i zmatowienie ambicji. Pęd do władzy jest, parcie na szkło już zostało zaszczepione. A więc mamy poparcie prezydenta Fudalego dla grupy, która chce super żużla w Rybniku i mają być duże pieniądze. Teraz ich niestety nie ma. Jest dół i cienko piszczą przy ul. Gliwickiej. A stadion należy do miasta. Jak to będzie, bo jeden klub już jest a ma być drugi. Kto kogo połknie? Jeszcze tego nie było ale może być, bo w Rybniku tak jak i w całej Polsce wszystko jest możliwe i nawet to, że w ROW będzie jeździł Tomasz Gollob.

W każdym razie prezydent Adam Fudali, człowiek zasiedziały na tym fotelu od dawna, rybniczanin i człowiek który pilnie chodzi na mecze, bo lubi, dał wreszcie sygnał „ niech się dzieje wola nieba“ ale pod moją kontrolą.

No dobrze… też chciałbym żeby w Rybniku odżyły tradycje żużlowe, które kiedyś mnie uniosły duchowo i przykładałem jak tylko się dało do tego, by świat przyjeżdżał na turnieje. Kto wie, to wie… Były udane finały światowe i atrakcyjne asy na torze.

Józef Cycuła, człowiek z rybnickim żużlem związany na dobre i złe przeżył już wszystkie zawieruchy w klubie i przeżyje pewnie nowe rozwiązania, które oby nie pogrążyły jeszcze bardziej środowisko, które jest w tej chwili na pewno zdołowane; drużyna bez kasy jakoś się morduje, wygrywa, przegrywa, w tym sporcie bez nazwisk czyli bez pieniędzy niczego się nie zrobi. Polski speedway jest mocarstwowy z jednej strony a z drugiej kulawy i ślepy. Generalnie po denominacji Giekażetu i powołaniu Extraligowej Spółki dualizm wytrącił równowagę, którą ze szczytu PZM obserwuje nadprezes. Tego, co mówi się w kuluarach nie bardzo bierze się pod uwagę a szkoda, bo zawsze w tym szepcie „prowincji“ są prawdy. Podczas konfliktów prawda zawsze pierwsza ginie. Prawda?

Rybnik słynie z arcymistrzów żużlowego toru. Jeszcze nie tak dawno dobrze się działo na mini torze, gdy Andrzej Skulski pod bokiem klubu na swoje zawołanie zbudował tor i wyszkolono talenty na miarę tradycji. Andrzej Skulski zmarł a był niezwykle operatywny i chciał nie tylko dla miejscowego żużla zrobić dużo, choć musiał pokonywać stos przeszkód. Nie wiem dlaczego tak się tam dzieje, że kiedy tylko ktoś wyskoczy ponad poprzeczkę ucina mu się skrzydełka. Rybnicka specjalność?

Jest teraz wizja nowego klubu; czy będą dwa wątpię, więc jak się utrąci ten jeden? Pewnie już wszystko obmyślone, bo animatorzy nowego chcą w ciągu najbliższych lat być na górze ligowej drabiny. Powodzenia panowie! Oby metody były czyste, w intencje przecież wierzę, acz polskie zwyczaje kruszenia betonów są nie zawsze czyste dla powietrza.

I jeszcze jedno na koniec, otóż Daniel Defoe napisał: „Lepiej mieć lwa na czele armii owiec, niż owcę na czele armii lwów“. Koniec.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s