Liga speedway spoko

on

Ale się porobiło z wyborem piosenki na polskie EURO – 2012. Ludowa przyśpiewka

„Koko Euro Spoko“ w wykonaniu zespołu „ Jarzębina“ narobiła sporo zamieszania. Problem polega chyba w tym, że szukano hymnu. Jeden znam, Mazurka Dąbrowskiego… „ Koko…“ jako hymn? Bzdura, piosenka na okoliczność piłkarskiego święta. Zabawna, choć były lepsze; zadecydowała o wyborze chyba inność wykonania, choć osobiście byłem za utworem w wykonaniu Maryli Rodowicz. Piosenki, piosenkami a ważne jak zagrają wybrańcy Franciszka Smudy, który ma ogromne obciążenie w historii polskiego sportu. Takiej imprezy w Polsce jeszcze nie było, oczekiwania są wprawdzie umiarkowane lecz w sercu każdego rodaka tli się nadzieja na wyjście z grupy i dalsza gra… Ano zobaczymy, jeszcze maj ale już z początkiem czerwca będzie gorąco. Bardzo. Futbolowym świętem już zaczynamy żyć. Zanim jednak dołączymy do piłkarskiej uczty mamy przecież co tydzień żużlowe emocje. Liga zaczyna się rozkręcać na dobre a więc parafrazując piłkarski „hymn“… Liga Speedway Spoko!

Byłem ostatnio dwa razy w Częstochowie, gdzie nowa klubowa władza dwoi się i troi na czele z prezesem Pawłem Mizgalskim. Włókniarz Częstochowa „ wentylowany“ głównym sponsorem Dospelem wygrał z bydgoską Polonią ale dostał lanie od zespołu Tomasza Golloba czyli Stali Gorzów. Goście na obcym torze od pierwszego wyścigu narzucili swój rytm i obezwładnili gospodarzy. Dawno nie widziałem czegoś takiego i słusznie ktoś zauważył, że jeśli tak się dzieje na ringu to trener rzuca biały ręcznik. Nie było siły na zgranych z sobą i torem „gollobowców“. Myślę, że częstochowianie mają o czym myśleć i wyciągnęli wnioski po tym laniu. I, że taki mecz wobec pełnego stadionu był incydentem o którym kibice zapomną. Rzeczywiście frekwencja w Częstochowie jest imponująca i ciekawe czy stadion po kilkanaście tysięcy widzów na dotychczasowych meczach będzie dalej tak wierny drużynie. Wszystko trzeba przeżyć i radość, i złość. Nowa władza klubowa ma duże ambicje, zrezygnowała z Anglika Chrisa Harrisa i zakontraktowano naprędce Duńczyka Kennetha Bjerre, który w debiucie nie zachwycił, podobnie jak i reszta poza Danielem Nermarkiem. Ufam, że prezes Mizgalski upora się z kłopotami a lekcja gorzowska nie pójdzie na marne. To był wyjątkowy mecz od początku. Publiczność osłupiała. I ja też.

Ambicje wysokie mają w Tarnowie i tam również panuje nowy klubowy boss, Agata Mróz, kobieta na tym stanowisku w wydaniu żużlowym nie jest aż takim ewenementem, pomni przecież rzeszowskiej prezes Marty Półtorak. W każdym razie w Tarnowie wszystko jest pod… prądem Taurona a trener Marek Cieślak jest gwarantem solidności. No i ten niestrudzony Amerykanin, mistrz świata Greg Hancock. Weteran „Gringo“ jedzie! I Janusz Kołodziej. Spoko.

Ekstraliga ma zaległości, w maju wyrówna sie wszystko, słabuje gdański Lotos, z ambicjami jedzie tarnowska Unia. Stelmet Falubaz Zielona Góra broni tytułu mistrzowskiego. Mamy dziesięć drużyn w Ekstralidze i towarzystwo jest urozmaicone.

Jeszcze trudno o jakiekolwiek oceny, choć widać mniej więcej, co drzemie w zespołach i które liczą na szczyt a które mogą mieć problemy w dolnym rejonie tabeli. I nawet wielcy liderzy nie zapewnią wygranych, bo team to wszak nie tylko solista.

FREKWENCJA. Jest niższa, niż w roku ubiegłym i poza cudem częstochowskim, w innych klubach księgowi nie mają spoko. Po prostu coś „ siadło“. Warto zatem kokietować kibiców w postaci różnych promocji, loterii, nagród i tym podobnych grantów. Cenami konsumpcyjnymi także, bo na razie jest drożyzna nieziemska.

Czy Ekstraliga w wydaniu dziesięciu teamów zda egzamin okaże się poźniej, natomiast dziwne są pozostałe ligi w emisji po sześć drużyn. Stara firma ROW Rybnik w ostatniej lidze przegrywa u siebie z Krosnem. Jak spragnieni są kibice dobrego żużla w Rybniku można było zobaczyć na Memoriale Łukasza Romanka, która to impreza jest pielęgnowana z dobrymi asystami elitarnych zawodników. Szkoda, że ulewa przerwała ten turniej. Na pogodę nie ma silnych i speedway przegrywa z kretesem bez jakiejkolwiek modlitwy do nieba. Dachy nad stadionami są potrzebne jak… deszcz na pustyni.

Wspomniałem o dwóch niższych ligach poza Ekstraligą. Nie brakuje żużlowych zagraniczych weteranów chociażby w postaci Anglika Scotta Nichollsa. Tak się porobiło, co świadczy o socjalnym zatrudnieniu zagranicznych zawodników. Czas na polskich orłów i danie im szans. Wyczyny Harrisa w Częstochowie a wcześniej podczas Grand Prix w Lesznie świadczą o kryzysie angielskiego żużla i nie ratuje go wcale Tai Woffinden. Przykre, regres trwa i dopóki będzie trwał, to ogólny poziom speedway’a poprzez ligę brytyjską będzie niższy, gdyż wcale nie podniecajmy się aż tak bardzo polskim poziomem ligowym. Jest taki jaki jest i na razie spoko.

Dostałem w internecie sporo listów na temat scysji podczas Grand Prix w Lesznie między Tomaszem Gollobem a Jarosławem Hampelem. Jedni popierają gwizdy dla  mistrza świata, inni bronią ikony. Każdy ma inne spojrzenie na fakty. Zgadzam się, że indywidualny turniej broni zawodnika, który jedzie solo, bez pobłażania dla rodaka. Jest jednak w tym wszystkim nuta fair play i nie „ranienia uczuć“ licznych kibiców.

Tak jak i z tym niby hymnem na EURO – 2012. „Koko Euro Spoko“ brzmi ludowo, wpada w ucho, jednak utwór w wykonaniu lubelskich kobiet podzielił opinie i mamy dyskusje przy piwie. Trudno jednak żyć bez kontrowersji w Polsce, gdzie każdy ma swoje „koko“. I jak nie ma to znajdzie. A co ze spoko?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s