Nowozelandzka premiera X Jubileusze „ Speedway Star“ i Mariana Spychały

Australijskie Sydney już było i zakończyło się na jednym turnieju Grand Prix, teraz kolej na nowozelandzkie AUCKLAND i nie skończy się na jednym. Daleka podróż, przygoda na Antypodach, jak wypadnie premiera okaże się niebawem i myślę, że będzie to hołd dla tej wyspy, która wydała na świat arcymistrzów żużlowych torów: sześciokrotnego mistrza świata Ivana Maugera/ mieszka na australijskim, ekskluzywnym wybrzeżu/, czterokrotnego mistrza świata Barry Briggsa, który uwielbia USA i dwukrotnego mistrza globu Ronnie Moore’a. Ten trzeci urodził się na Tasmanii a założył szkółkę w rodzinnym mieście Maugera i Briggsa w Christchurch. Nie mam watpliwości, że ostatni dzień marca 2012 roku będzie dla nowozelandzkiego żużla wielkim świętem! Jego lata świetności  wprawdzie przeminęły i trudno sklecić nawet parę pod nazwą „ Kiwi“. A były takie czasy, kiedy mieli team zdobywający medale drużynowo, choćby wspomnieć jeszcze takich zawodników jak Mitch Shirra czy Larry Ross.

Zawodnicy z grupy Grand Prix poleceli przez „światowe Koluszki“, czyli Dubaj i dalej, i dalej… 30 godzin lotu nie jest łatwe, coś na ten temat wiem, choć nie aż tyle byłem między ziemią a niebem. No prawie…

Kto wygra na torze Western Springs?

PREMIERA serialu GP 2012 jawi się niemal egzotycznie, bo daleko od Starego Kontynentu, szybko jednak potem nastąpi powrót do Europy i kolejne GP mamy z końcem kwietnia na torze Unii Leszno.

Zaskakująco mówił nowozelandzki boss Bill Buckley, który spodziewa się około 20 tysięcy widzów i oczekuje reanimacji tamtejszego żużla, którego początki sięgają 1929 roku.

Czy Tomasz Gollob albo Jarosław Hampel mogą sprawić małej nowozelandzkiej Polonii, ba wszystkim rodakom niespodziankę i stanąć na podium? Szanse mają. Premiery są nieprzewidywalne, będzie miał swoich fanów Australijczyk Jason Crump a „ Kangur“ Chris Holder nie? Stać go na dużo, jest zawodnikiem agresywnym, młodym, potrafi pojechać tam, gdzie niektórzy skręcają manetkę gazu. Wyprawa na Antypody odbierana jest różnie i też mam mieszane uczucia, czy aby taka wersja zdarzeń nobilituje speedeay w świecie. Czy zawody w kraju owiec i kiwi, może kiedyś w USA albo w Azji nie zamęczą tego sportu na amen. Czy uczestnicy cyklu GP nie będą musieli poświęcić się tylko temu, ciągle rodzi się pytanie skąd brać coraz większy kapitał na sprzęt. Biorą go ze startów w ligach, głównie polskiej i szwedzkiej. Amerykanin Billy Hamill w 2003 roku wypowiedział się na ten temat, zrezygnował z jazd, gdyż eskploatacja organizmu oraz drenaż finansowy były wyczerpujące. Jakby nie ma dyskusji na ten temat, tylko parcie na  organizację kilkanastu turniejów. Nie jakość tylko ilość?! Bzdura. Jeszcze jest proza ligowych rozgrwek, inne mistrzostwa świata niż indywidualne. Dalsze życie pokaże jak potoczy się historia mistrzostw świata zamknięta w serialu Grand Prix. Nie może być drogi przez mękę.

ANGIELSKA „ SPEEDWAY STAR“ obchodzi 60 – lecie, pismo jest wydawane w Londynie pod egidą nadredaktora, seniora Phila Risinga/ współpracuje z dyrektoriatem GP/ i wielce sympatycznego Richarda Clarka, który jest naczelnym i uwielbia irlandzkie piwa, choć polskiego także nie odmawia. Pismo jest jedynym na rynku sportu żużlowego tej rangi i prestiżu. Efektownie przybliża speedway na świecie i nie schodzi z poziomu. Kiedyś była jeszcze taka gazeta jak „Speedway Mail“, ale jej era się skończyła, toteż  „Speedway Star“ ma otwartą drogę w świat żużla. Bogaty serwis zdjęciowy wypromowany przez najlepszego żużlowego fotoreportera Mike Patricka jest warościowym dokumentem tego sportu, jego historii.

60 lat minie 29 marca 2012. Życzę kolegom z londyńskiej tygodniówki kopy następnych takich lat i dużo funtów na koncie. Cheers!

Kwietniowym jubilatem jest MARIAN SPYCHAŁA z Opola, były reprezentant Polski, pochodzący spod Rawicza, kiedyś tam startował, potem w Unii Tarnów, długo w Stali Rzeszów. Zawodnik a potem trener klubowy i reprezentacji Polski. Wojażowaliśmy razem z ekipami po torach Europy, spędzaliśmy czas na rozmowach i Marian zawsze był konsekwentny w tym co robił. Pedantyczny i bardzo mu zależało na rozwoju polskiego żużla, choć nie zawsze trafiał na przychylność. Wychował sędziego, bardzo udanego syna Macieja. Wychował też wielką fankę tego sportu Kingę, którą stracił w dramatycznych okolicznościach, kiedy morderca z gangu Krakowiaka zastrzelił ją w rodzinnym domu. Tragedia odbiła się chorobami, przeżyciem, które jest nie opisania. Coś zatarło się w rodzinie Marii/ zmarła w 2011 roku/ i Mariana Spychałów po tym okrutnym dramacie, kiedy stracili ukochaną córkę. To już nie było to życie, choć dzielnie stawiali mu czoła.

Senior Marian Spychała 3 kwietnia skończy 80 lat, bogata kariera i jeszcze lepszy wiek. Wszystko zasługuje na uznanie i toast. Wypiliśmy trochę różnych piw podczas wspólnych podróży, ceniłem sobie jego uwagi, podpatrywałem pracę menedżerską. Nie zawsze się zgadzałem, ale przecież nie o to chodzi we wspólnym dążeniu do celu. Dawaliśmy wspólnie radę. Marian kocha speedway od małego, wyrastał w atmosferze wielkopolskiego uwielbienia dla żużla; Rawicz i Leszno to przecież kultowe miasta tego sportu. Tam pachnie żużlem, tam nie można nie mówić o żużlu. Milczeć o żużlu w tym regionie jest niewybaczalnym grzechem. Znam to z autopsji i cenię bardzo tego fioła.

MARIANIE ad multos annos!!! Beczka/ setka/ piwa na zdrowie!

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s