Wraca „ No Bull“

Pamiętam go dobrze ze startów w Rybniku, gdzie jeździł w 1992 roku, bo ówczesny promotor klubu uparł się na Amerykanina i dopiął swego. Billy Hamill zdobywał punkty dla rybnickiego klubu i była okazja do pogadania. Także w Katowicach, gdzie mieszkam a kiedy jeszcze dołączył przy okazji do towarzystwa drugi Jankes Greg Hancock, flaga USA mogła być postawiona na stoliku.

No Bull!

Pod takim tytułem ukazała się w 2004 roku książka, ponad 200 stron napisana przez Briana  Burforda i Billy Hamilla, która jest opowieścią życia tego drugiego, mistrza świata na żużlu z 1996 roku.

/Billy/ William Gordon urodził się 23 maja 1970 roku, więc jest rówieśnikiem „ Herbie“ Grega Hancocka, dwukrotnego mistrza świata/ 1997 i 2011/. Urodził się w kalifornijskiej Arcadii w USA. Ojciec Gordon urodził się w północnej Irlandii, był dżokejem i farmarem. Wyemigrował do USA i osiadł niedaleko granicy meksykańskiej na farmie „Carrot Kinga“, króla marchewki Joe Maggio. Przyszły mistrz świata miał dobre dzieciństwo, bo mama Gaylord też lubiła sport, wyścigi koni, a syn pierworodny w rodzinie był hołubiony przez ojca, który kupił mu BMX i Billy wyprawiał na nim cuda. Mile wspomina ten czas i chwile gdy podpatrywał  speedway w San Bernardino czy Costa Mesa. Mike Bast wielokrotny mistrz USA był guru, lecz przecież w początkach kariery Hamilla idolem reprezentacji był „Sunny boy“ Bruce Penhall. To były cudne lata i początki kariery, którą zaczął nasz bohater w 1987 roku. Poleciał za trzy lata do Anglii, gdzie w Cradley Heath przygarnął go ciepło jako talent znakomity menedżer Colin Pratt.  Miał szczęście do chłopaków z USA, którzy chętnie u niego terminowali i zdobywali cenne punkty i funty. W CH Billy startował  od 1990 do 1995 roku, potem w Belle Vue i Coventry. Jeździł w polskiej lidze w Rybniku, Gorzowie, Grudziądzu, Zielonej Górze,

Reprezentacja USA w Pardubicach zdobyła złoty medal w drużynowych mistrzostwach świata i to był rok 1990, potem jeszcze trzy razy sięgała po złoto; w 1992 roku w Kumli, w 1993 w Coventry i 1998 w Vojens. Indywidualnie Billy rozpędził się strasznie i  mierzył wysoko. W 1995 roku, w premierowym roku serialu Grand Prix był piąty, w pierwszym turnieju we Wrocławiu czwarty ale w następnych zawodach w Wiener – Neustadt już pierwszy na podium. Uwijał się na torach zgrabnie, miał dobrze przygotowany sprzęt a serce zaprawione domieszką irlandzkiej krwi dodawało wigoru. Elegancki i przystojny chłopak. W 1996 roku wywalczył złoty medal indywidualnych mistrzostw świata, dwa razy był wicemistrzem: rok poźniej i w 2002 roku, który był dla niego bardzo bogaty w sukcesy w Europie i Ameryce.

No Bull.

Zgarniał amerykańskie mistrzostwa i rozpoczął zdobycze od Auburn w 1999 roku, potem w 2001 też w Auburn a w 2002 roku w Costa Mesa/ podwójnie/ i tamże w 2007 /podwójnie/, bo taki był system rozgrywek USA.

W swoich pierwszych mistrzostwach świata indywidualnie na Ullevi w Goeteborgu zajął 10 miejsce. Wiedział czego chce… medali. „ Sterylny“ zawodnik, „komputerowy“. Amerykanie mieli niezłą ferajnę do jeżdżenia i zdobywania medali. Bracia Moranowie wyprawiali cuda, Sam Ermolenko był gwiazdą wyginającą się na motocyklu jak sprężyna aż zamykało się oczy. Wszyscy pędzili do przodu jak charty, efektownie i z wiarą, że ten speedeway do nich należy. Bo należał!

No Bull.

Hamill tyrał, ale i wiedział co znaczy wysiłek. Pochodził z pracowitej rodziny irlandzkiego emigranta. Jest pierwszym zawodnikiem, który bossom Grand Prix powiedział good bye! Zrobił to w 2003 roku, wcześniej w 2002 zdobył w serialu GP dziewiąte miejsce, było wtedy dziesięć rund. Było ciężko zarabiać w ligach skandynawskich i polskiej, i angielskiej. Tak było i tak jest. Hamill powiedział stop. Odjechał  z serialu GP jak Penhall z torów, który, że przypomnę zrezygnował  ze sportowej kariery by zagrać w hollywoodzkich sitcomach. Wyraził opinię, że łożone koszty na serial są zbyt dużym obciążeniem. Wycofał się elegancko podając konkretne powody, są one aktualne i dziś. Nikt jednak nie ma odwagi zaprotestować wobec wydłużania serialu i słabych nagród  w odniesieniu do wyczerpującego cyklu zdobywania mistrzostwa.

Billy Hamill borykał się z kontuzjami i w 2008 roku pożegnał się ze speedway’em. Zaczął uczyć młodzież rzemiosła, który dał mu sporo sportowej staysfakcji. Ma udaną rodzinę żonę Christinę, córkę Margi i syna Kurtisa.

Reprezentacja USA od dłuższego czasu ma wyraźnego „doła“. Gwiazdą  jest Greg Hancock, weteran ponad czterdziestoletni. Złote lata drużyny tylko są przypomnieniem jak szaleli „kowboje z Kalifornii“ na torach, gdzie tylko się dało; od Australii, przez Europę po zachodnie wybrzeże USA. Drużynowe rozgrywki o mistrzostwo świata utraciły wskutek absencji teamu amerykańskiego bardzo dużo. No cóż, chyba sukces i drugi tytuł Grega Hancocka w jeździe solowej dały Billy Hamillowi do myślenia i zapowiedział w drużynowych rozgrywkach 2012 powrót na tor. USA chcą powrócić do elity światowej i w tym ma pomóc Billy/ ksywa Bullet/. No cóż, nigdy nie mów nigdy.

Krążą takie wiadomości, decyzja nieco ryzykowna, bo w eliminacjach drużynowego Pucharu Świata jeździ sporo zawodników, którzy chcą ale nie potrafią jeszcze wszystkiego. O karamobol więc nie trudno. Trzeba uciekać przed takimi sytuacjami jak w westernie. Hamill „ No Bull“ potrafił pędzić a jeśli powróci i razem z Gregiem Hancockiem pokaże jazdy cyrkowe, skuteczne jak dawniej, to ekipa USA ma szanse na come back do elitarnego towarzystwa. Trzymam więc kciuki za Billy Williama Gordona Hamilla, bo są w nim krople irlandzkiej krwi. Good luck Bullet!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s