Gęganie za plecami

Tytuł jest krótki, problem szeroki. Oddaje mentalność działaczy, w ogóle ludzi, którzy najlepiej się czują kiedy “szyją buty,” jak to się mówi popularnie, za plecami. Metoda stara jak świat, perfidna. Trudno powiedzieć wprost w oczy więc uruchamia się  “umyślnych”, którzy wypuszczają informacje i badają grunt. Potem najlepiej decyzje przekazać jeszcze przez kogoś innego. Decydenci pozostają  z czystym kontem. Najgorzej, że tak im się tylko wydaje. Osad się gromadzi. Podstępnie za plecami uruchamia się decyzje. Nie chcę dociekać rodowodu takich postępowań, zna je historia aż za dobrze. Funkcjonują.

Od kilku miesięcy albo i więcej słychać na żużlowej wokandzie, że szykuje się zmiana na stanowisku trenera reprezentacji Polski. Szkoleniowcem nr 1 jest Marek Cieślak, intuicyjny trener o którym można dużo mówić ale wyniki świadczą, że potrafi zgrabnie zestawić  zwycięską drużynę. Ma sukcesy klubowe i reprezentacyjne. Jako zawodnik rodem z częstochowskiego Włókniarza był rewelacją, tamtejszy klub miał wówczas dobrą kondycję finansową, zacnych opiekunów i talenty pod ręką. Cieślak takim był.

Nie zawsze najlepszy zawodnik, kiedy chce być trenerem takim się staje. Trzeba umieć “czytać grę”, umiejętność raczej wrodzona. Marek Cieślak “przeorał” różne tory w te i wewte, startował w lidze angielskiej. Zna środowisko a ono jego.

Wielu zawodników próbowało trenerskiego chleba i wydawało im się, że udana kariera zapewni szkoleniowe ABC. Niestety jak życie pokazuje tak nie jest i nie chodzi tylko o żużel, również inne sporty. Trenerski zawód poza istotną wiedzą musi posiłkować się instynktem. Dobrzy trenerzy mający “ czuja” z marnymi składami potrafili zdobywać laury. Księżycowe teamy pod wodzą sławnych byłych zawodników – instruktorów nie zdobywały tytułów i mimo potężnych nakładów finansowych projekty kończyły się fiaskiem. Mam dawać przykłady?

Rynek szkoleniowy w żużlu nie tylko w Polsce jest ubogi. Najczęściej tym zajęciem parają się byli zawodnicy. Ilu mamy trenerów z dyplomami? Serdecznie mało. Aby taki “papier” zdobyć trzeba mieć niestety maturę.  W środowisku żużlowym każdy kto zdobędzie dyplom uczelni jest już guru. Teoretycznie.  Wielkim guru był przed laty dr Ryszard Nieścieruk z Gorzowa Wlkp., potem trener we Wrocławiu. Zrobił doktorat na uczelni sportowej. Wyjątek żużlowy. Mankamentem u niego była jednak skłonność do kaperowania zawodników. W sumie miał jednak sukcesy, no i ten doktorat na AWF.

Cieślak tego nie ma jest typowym samorodkiem. Ma wyczucie jak jego piękne psy.

Z dyplomem uczelni sportowej jest natomiast jeszcze niedawny zawodnik Rafał Dobrucki.

Obu, tzn. Cieślaka i Dobruckiego kojarzą wirujące wersje zdarzeń, że młodszy zastąpić ma starszego. Ten pierwszy ma umowę na prowadzenie reprezentacji do końca sezonu. Od jakiegoś czasu jakby czekano na jego potknięcie i wtedy Polski Związek Motorowy oraz Giekażet mieliby czystą sprawę, bo jak szepczą “króliczki” posadę trenera nr 1 ma objąć wykształcony ten drugi. Jakie ma osiągnięcia trenerskie? Startuje. Namaszczony został w mistrzowskim teamie Falubazu, gdzie startował i zakończył karierę z powodu kontuzji. Karierę bogatą i bardzo pechową. Poprzednio prowadził zielonogórski zespół Cieślak. Następca zatem wchodzi w przetarte ścieżki i być może spadnie na niego splendor z rozpędu. Sport jest jednak zagadką wielką jak ocean, nie mówiąc już o szkoleniowych meandrach.

Cieślak powędrował do Tarnowa i wydaje mi się, że złapie przyjazny klimat do restaurowania mistrzowskiej Unii. Gdzie osiadł było dobrze. Taki farciarz.

Pojedynek Cieślak – Dobrucki trwa, podkręcany przez wersje przyszłych zdarzeń. Podobno prezes PZM lansuje linię odnowy na reprezentacyjnym stołku i jakże wygodnie byłoby dla  niego, gdyby trener reprezentacji sam zrezygnował. A tak jest hardy trener, który jednak nie lubi plątać się w problemy.  Czy wytrzyma presję? Reprezentacja Polski pod jego kierunkiem zdobyła trzy razy z rzędu mistrzostwo świata i broni w tym sezonie złota na obcym terenie. Nie będzie lekko.

W środowisku żużlowym mówi się, że Dobrucki zna swoją ofertę a z Cieślakiem mimo wielu okazji nikt z PZM nie rozmawiał. Dziwne jeśli prawdziwe. Tak?

Tomasz Gollob, także inni zawodnicy z reprezentacji stoją murem za obecnym trenerem. Kuriozalna sytuacja, wiruje w powietrzu coś, co jakby towarzysko degraduje następcę, natomiast podtrzymuje na duchu obecnego szkoleniowca. Czy to jest zdrowe warto zapytać psychologa. Albo w siedzibie PZM vel Giekażet u źródła.

W dobie sukcesów reprezentacyjnych krążą od dłuższego czasu słuchy, że konieczna jest zmiana pokoleniowa. Oficjalnie nic nie wiadomo, zbliża się sezon, brakuje odwagi.  Podstawą w sporcie sa rezultaty. Nie zawsze dyplom zapewnia sukces, choć tak niektórym się wydaje. Trzeba mieć jeszcze ten wspomniany instynkt, no i autorytet. Ten ostatni tworzą wyniki sportowe, ciężka praca klubowa etc. etc., harówka wielu lat, bo “chleb” trenerski bywa z zakalcem i nie zawsze duże pieniądze zapewniają medale.

Polacy są mistrzami w psuciu atmosfery i potrafią ostro mącić, tworzyć koterie i gęgać za plecami. Nieładnie.

To nie jest obrona Marka Cieślaka, to jest krytyka złych praktyk, które nie powinny mieć absolutnie miejsca na każdym szczeblu a tym bardziej reprezentacyjnym.

Szukam w pamięci, mam…Woody Allen znakomity reżyser filmowy, scenarzysta, muzyk i aktor powiedział:  “Dobrzy ludzie śpią lepiej niż źli ale złym lepiej się wstaje”.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s