Drzazgi

on

Były dni okute mrozem, bo zima dokuczyła solidnie i nie można mieć do niej pretensji. Jak zima, to musi być zimno, jak mawiają wtajemniczeni. Były dni okupione smutnymi wieściami. Oto noblistka z Krakowa, poetka Wisława Szymborska zmarła w wieku 89 lat i świat sympatyków jej wierszy pokrył się kirem. Zrobiło się zimniej, smutniej a jeszcze kiedy rozległa się w czasie pogrzebu “Black Coffee”w wykonaniu ulubionej przez zmarłą  Ellę Fitzgerald, płatki śniegu intensywnie pożegnały poetkę, która była mistrzynią prostych szczegółów podawanych strofami. Było dużo ludzi na krakowskim cmentarzu i jak to mówiła Wisława Szymborska kiedy widziała na ulicy tłumy, pewnie idą na mecz. No cóż…

 

“Tu leży staroświecka jak przecinek

autorka kilku wierszy.Wieczny odpoczynek

raczyła dać jej ziemia…”

Proste pisanie z życia wzięte. Szymborska, noblistka, pożegnał ją ze łzami świat.

O ponad 40 lat młodsza Whitney Houston, jedna  z największych gwiazd popu lat 80. i 90. została znaleziona martwa w hotelowym pokoju w Los Angeles. Szok. Wielki głos jak dzwon, przeboje jak ptaki leciały z Whitney, gdy śpiewała dramatyczny song “I Will Always Love You” czy późniejszy utwór ”My Love is Your Love”.

Potężny pięcioktawowy głos przestał być żywy, zrobi się teraz pustka na estradach ale nie umilkną stacje nadające  płyty z jej przebojami, które wzruszają serca na całym świecie.

Przypominam odejścia wybitnych postaci, bo nie można być obojętnym obok tych zdarzeń, które zmuszają do głębokich refleksji i jeszcze bardziej chłodzą serca od tego, co się dzieje zimą za oknami.

Drzazgi, okruchy, które docierają do każdej duszy czy to sportowej czy nie.

Zmieniają się pory roku, nastroje, czas ucieka jak mgła przed słońcem. Do sezonu coraz bliżej; ostatnie karnawałowe tanga zostały w pamięci, smak pączków i plebiscytowe rozstrzygnięcia. Dla najlepszych trofea, dla przegranych gorzko. Samo życie bez dogrywek.

Zbliża się nieco postponowany Dzień Kobiet, niesłusznie zresztą wyciskany z kalendarza, jako relikt dawnych “niedobrych” lat. Hołubione Walentynki mogą być, lcz nie dajmy się amerykanizować na siłę, negować święto kobiet i wynosić na szczyty walentynkowe serca. Zakochani są wśród nas a świat bez kobiet byłby marnym bytem, Dlatego one są i będą, kobiety, dziewczyny, narzeczone, matki, babcie.

Rodzą przyszłych sportowców, żużlowców, karmią, wychowują, martwią się i czekają na dobre wieści. Szanujmy więc tradycję i pielęgnujmy.

Speedway okrążony jest przez świat kobiet, one uwielbiają ten sport, widać je na trybunach, w parkingach, uczestniczą w życiu sportowym i poza nim. Obecne aktywnie. Szczęśliwe i okropnie zmartwione, gdy dramatyczne losy kaleczą kariery. Pomagają, uwielbiają, są pięknym tłem i ozdobą. Kobiety tego sportu nie uprawiające żużla, lecz tkwiące w nim bez reszty.

Pigułki życia, okruchy. Do sezonu coraz bliżej.

Mamy okazały i bardzo drogo/ prawie dwa miliardy złotych/ zbudowany Stadion Narodowy w Warszawie. W stolicy był speedway i zagorzali tamtejsi sympatycy nie mają żużla na codzień. Czy ktoś pomyślał, żeby przy “ okazji” tak ogromnych finansowych nakładów zaplanować obok futbolu także żużlowy tor uruchamiany np. na Grand Prix. Byłoby to wspaniałe i do pamiętania. Były ostatnio draki z tym obiektem i nawet minister sportu Joanna Mucha zaczęła wokół tego stadionu biegać. Nie zabrakło infantylizmu przy okazji a zabrakło profesjonalizmu, bo na sporcie niby każdy sie zna, a jak dochodzi do konkretów, to zaczyna się proza trudna do tłumaczenia.

Mamy na EURO – 2012 bombonierkowe stadiony, nie wszystkie jeszcze zapięte na ostatni guzik, nie wszystkie pomyślały przyszłościowo o żużlu, bo nie tylko futbolem w Polsce się żyje. Lobby żużlowe w Warszawie jest towarzystwem, które nie ma domu. Ostatnie podrygi na Gwardii są wspomnieniem; wtedy w latach 90 – tych lobby tego sportu sięgało aż prezydenta Polski. A dziś? Kogo dotyka, kogo cieszy a kogo boli?

Jak jest w innych miastach gdzie zbudowano super stadiony na EURO? Liczę, że najszybciej na nowych obiektach pojawi się speedway w Gdańsku i we Wrocławiu. Obawiam się, że w stolicy zepchnięty zostanie z toru, tak jak to się stało na kultowym Stadionie Śląskim, który gościł najlepszych żużlowców świata kilka razy. Wspominają pobyty na Śląsku zawodnicy i kibice. Polscy fani i zagraniczni. Nie doceniają tego niestety włodarze tego regionu i liczą, że będą konkurować futbolowo z innymi obiektami typu EURO. Nie pomyśleli o alternatywie dla kosztownego obiektu i brną torem straconych złudzeń.

Drzazgi, okruchy. Drastyczne i bolesne, radosne i szczęśliwe.

Jaki będzie ten rok przestępny kalendarzowo i tak bogaty sportowo?  Wpierw mamy piłkarski szczyt europejski i Polska po raz pierwszy będzie na takim sportowym topie. A potem letnie igrzyska w Londynie. Nader bogaty rok!

I obok będziemy mieli żużlowe szaleństwa, które warto “sprzedać” kibicom. Czy myśli się o takiej alternatywie i zademonstrowaniu polskiego hobby bez opamiętania futbolowym fanom, wśród których na pewno jest wielu sympatyków żużla? Polecam zatem tę  “pigułkę” Giekażetowi spod wezwania PZM.

Czasu już wprawdzie jest serdecznie mało na takie projekty a sygnalizowałem je przecież wcześniej; niestety zimą niektórym śpi się błogo, zwłaszcza, gdy mrozy mocno zamykają okna i drzwi. Jeszcze można jednak pomyśleć i pokazać Europie, iż nie samym futbolem Polska żyje i że speedway jest tutaj  mocno emocjonalnie wrośnięty w krajobraz od Lublina po Gorzów, od Gdańska po Tarnów.

Drzazgi, pigułki… śnieg otulił stadiony ale nie zakrył tego, co nam w duszy gra.

Piękny ten przebój “My Love is Your Love”. Kończę ten felieton już, kropka i koniec.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s