Śląska bessa

I kto mógł przewidzieć, że śląska, dawna potęga żużlowa znajdzie się na dnie. Kto? Śląskiem Świętochłowice opiekowała się grupa ludzi, która pobudzała klub do istnienia. Hutnictwo dawało pieniądze i nazwiska reprezentantów, medalistów mistrzostw świata miały magnes przyciągający kibiców. Paweł Waloszek był wicemistrzem świata i jednoznacznie kojarzył się ze Świętochłowicami, Jan Mucha jako reprezentant Polski i uczestnik wielu prestiżowych turniejów pompował sławę/ tak, tak, były takie czasy/ klubu, który mocno zaznaczył swoją obecność w polskim krajobrazie żużlowym.

Ze Świętochłowic do Rybnika jest blisko, a tam jeszcze większa potęga stojąca na węglowym fundamencie. Dwunastokrotny, drużynowy mistrz Polski i nazwiska Joachima Maja, braci Tkoczów ze Stanisławem i Andrzejem na czele, Antoniego Woryny i Andrzeja Wyglendy były znane w Europie. Nie tylko oni, bo rybnicka kuźnia raz po raz wypuszczała w świat nowe nazwiska i nie chodzi mi teraz o pełny kronikarski zapis. Jest bogaty.

W Rybniku częściej, w Świętochłowicach znacznie rzadziej, lecz także organizowano prestiżowe imprezy z mistrzostwami świata i finałami na czele. Rybnik słynął ze znakomicie przygotowanych turniejów; w 1969 Polska zdobyła złoty medal drużynowo, efektowny sukces można zaznaczyć sukcesem pary: Andrzej Wyglenda i Jerzy Szczakiel, którzy zdobyli złoty medal MŚ brawurowo w roku 1971; potem były inne  finały oraz turnieje a światowa elita chętnie przyjeżdżała do gościnnego Rybnika, bo zawsze miło być w mieście, gdzie jest klimat do uprawiania żużla i nie brakuje talentów. Panowała atmosfera sukcesu długo. Rybnicki Okręg Węglowy miał renomę nie tylko sportową ale i gospodarczą w Europie.

Co nam zostało z tamtych lat? Dreszcze rozpaczy mnie przelatują, kiedy tylko pomyślę co mamy dziś.

No bo tak… w Świętochłowicach ostatnie podrygi żużlowe odbyły się dawno temu na „Skałce“ i lat kilkadziesiąt już temu zaorano speedway wraz z tradycjami. W mieście takiego mistrza jak Paweł Waloszek! Wstyd dla miasta. Od ludzi, zagorzałych fanów zależy utrzymanie ulubionego sportu, oczywiście w konglomeracie takich sympatyków, którzy mają także wpływ na pozyskanie stosownego budżetu. Miastu nie zależało na utrzymaniu tradycji żużla i sport ten padł bez ruchu. Oczywiście były próby reanimacji, lecz garstka ludzi bez podparcia finansowego nie mogła dać rady i mamy tylko wspomnienia ostatnich turniejów oraz meczów na „ Skałce“. Wpierw zaczyna się od upadku ligowego, potem już leci całość klubu na łeb i szyję. Nie ma już nic.

Czy ktoś znajdzie się taki, kto wskrzesi dawny Śląsk? Jan Mucha jest potężnym biznesmenem w branży motoryzacyjnej, jednak nie kwapi się do sponsorowania i zbudowania klubu, który kiedyś reprezentował. Przymusu nie ma.

RYBNIK. Żal. Smutek i chandra ogromna. Upadek na samo dno i zadłużony klub będzie zaczynał przygodę ligową od zera. Czy ktoś 20,10 lat temu przewidywał taki scenariusz? Owszem byli malkontenci, bo takich tam nie brakuje, którzy bez przerwy kręcą nosami, sarkali a nie pomagali, chociaż mogli. Zabrakło pod egidą prezydenta miasta wyszukiewarki prężnego prezesa, który utrzymałby w ryzach towarzystwo, zadbał o  budżet w celu uratowania tonącej arki. Miasto wpierw zachłysnęło się przebudową stadionu, który dziś w obliczu nowoczesnych obiektów Torunia, Gorzowa, Zielonej Góry i następnych projektów jest już tylko stadionikiem. Lobby futblowe w Rybniku wzięło górę i zakopało tradycje. Kiedy pomyślę jak potężny to był wielosekcyjny klub i funkcjonujący jak dobre przedsiębiorstwo łzy sączą mi się z oczu. I była płyta boiska podgrzewana! W ramach modernizacji stadionu w miejsce tradycyjnej trybuny postawiono nową z kuriozalnym dachem, który nie zabezpiecza wszystkich widzów przed zmoknięciem. Kto tak projektuje, kto to zatwierdził Panie Prezydencie?

Czy dziś pomoże zaciąg szkoleniowo – organizacyjny aż z Grudziądza, by ratować speedway owiany legendą Andrzeja Wyglendy, który czasami gości na tym stadionie?

Słyszę głosy, że dobrze iż klub nie rozpadł się i jednak drużyna wystartuje. Po latach doszło do takich pocieszeń! Smutne, by nie rzec, że dramatyczne. Nie wyobrażałem sobie, że do tego dojdzie mając w pamięci pełne trybuny i zawody trzymające w napięciu. Wspomnienia są piękne ale równocześnie potrzeba piękna teraźniejszości.

Dwa znane kluby na Śląsku polecam uwadze wojewody Zygmunta Łukaszczyka /harcerz, miłośnik żeglarstwa/, który może zmobilizuje skuteczne lobby dla reanimacji rybnickiego żużla i wskrzeszenia tego sportu w Świętochłowicach.

Gdy uprzytomnię sobie, że na Stadionie Śląskim mieliśmy kilka finałów światowych i dziesięć lat temu jeszcze dwa turnieje Grand Prix a teraz speedway będzie wyprany z tego obiektu, to obraz speedway’a w aglomeracji śląskiej przedstawia się bardzo czarno. Na „Śląskim“, który ma teraz duże problemy budowlane w ogóle nie myśli się o żużlu. Szkoda! Tylko „ fuzbal“?! Mamy przecież inne piłkarskie bombonierki na ME.

Wspomnienia/ plus kapitalne zdjęcia/ z pobytów w Katowicach i Chorzowie zawodników z pierwszej półki oraz licznego grona kibiców ze świata wciąż krążą nie tylko na facebooku. Podtrzymanie tradycji jest obowiązkiem chyba każdego, komu bliskie małe i duże ojczyzny. Speedway na Śląsku ma tak ogromne tradycje, że doprawdy nie można o tym zapominać. Szuka się raz po raz na siłę za duże pieniądze atrakcyjnej promocji a nie dostrzega tego, co kiedyś rozsławiało region i że warto wrócić do korzeni.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s