Podnieca nie tylko Western Springs

Znakomita hinduska przywódczyni Indira Gandhi powiedziała kiedyś, że „historia jest najlepszym nauczycielem, ale ma najgorszych uczniów“. Rozpętała się burza na lewo i prawo w związku z oświadczeniem Unii Tarnów w sprawie Sebastiana Ułamka i Krzysztofa Kasprzaka w sprawie odszkodowania jakiego domaga się klub. Tarnowianie mają dług wobec zawodników. Dyskusje trwają i prawda leży pośrodku. Trener Marek Cieślak powiedział, że jest mu wstyd za działaczy tarnowskich. Cieślak będzie szkoleniowcem tarnowian. Nie bardzo rozumiem oburzenia w środowisku na decyzje działaczy Unii. Ich zbójecka wola, ich pieniądze, zabrałem na ten temat już wcześniej głos i z niczego się nie wycofuję, absolutnie, uważam, że tarnowianie wiedzą co robią. Doszukiwanie się z ich strony niecnych zamiarów, mało sportowych i w ogóle złych dla środowiska, bo zawodnicy są bez skazy i należy im płacić obojętnie co robią, jest dziwną praktyką wybielania. Nie można tak traktować żużlowców? A czy można mieć takie a nie inne zdanie na ich jazdy, na jakość?! Zawsze prawdy leżą pośrodku, zawodnicy wypieszczeni przez długie lata mają poczucie niewinnych i takich, którym nie można nic zarzucić. Czyżby?

Potępianie działaczy też nie mieści się w moich parametrach, ponieważ nie zgłębia się powszechnie kursujących opinii na temat krzywdy zrobionej zawodnikom domagając się od nich finansowego zadośćuczynienia. Jak śmiano! W tym przypadku należałoby się zastanowić nad nietykalnością asów i ustaleniem norm wobec pracowników klubu. Jak to się mówi: wierz, ufaj ale kontroluj wszystko.

Czy trudne tematy omijać, czapkować uniżenie i całować w d…?

O czym jeszcze szepcze się po kątach?

Nowym regulaminie drużynowych mistrzostw świata. Liczba startujących zespołów mówi o wielkości tego sportu i nie czarujmy się, że jest dobrze. Dziewięć drużyn! Ograniczenie zawodników w zespole do czterech niczego nie spowoduje. Nie ma rezerwy piątego. Drużynowe mistrzostwa świata powinny być kategorią, która sprzyja rozwojowi tego sportu, stwarza warunki do promocji i po jakimś czasie liczba uczestników powiększa się o nowe teamy. Czy tak będzie? Nie chcę być złym prorokiem. Nie ma co martwić się, że zmieniono schemat tych rozgrywek w których mamy tak duże sukcesy. Startujemy w półfinale w Bydgoszczy z Danią, Rosją i zwyciezcą eliminacji w Lublanie, gdzie pojadą Amerykanie, Włosi, Finowie i gospodarze. Może wreszcie przełamią się młodzi Jankesi pod wodzą Grega Hancocka, choć w ten wariant raczej nie wierzę. Brak im zaplecza. Szanse mają Słoweńcy z Matejem Zagarem na czele. Jak będzie w Bydgoszczy? Trzy drużyny będą się ostro ścigać… wybrańcy Marka Cieślaka i broniący złota, Rosjanie z Emilem Sajfutdinowem, który pojedzie przecież na własnym torze, no Duńczycy. O dwa premiowane miejsca nie będzie łatwo… Zwycięzca awansuje do finału w szwedzkiej Malilli, małej miejscowości. Tamże wcześniej baraż z którego trafi do finału tylko zwycięska drużyna, a nie dwie jak było do tej pory, co jest dobrym pomysłem. Szwedzi mają finał zapewniony, jako gospodarze, czyli wraca się do dawnych schematów w DMŚ. Tak powoli tu i tam notuję powroty do tego co już było a zostało jak mówią górale „zwywracane“ niepotrzebnie.

Kto jeszcze może być w finale obok nas, ponieważ nie wyobrażam sobie żeby zabrakło cieślakowych chłopców mających atut własnego toru. Drugi półfinał rozegrany zostanie w angielskim King’s Lynn z udziałem Australijczyków, Czechów i gospodarzy, jeszcze dojdzie wygrany z eliminacji w niemieckim Herxheim/ Łotwa, Ukraina, Francja i Niemcy/. Jason Crump i jego młodsi koledzy są faworytami tej grupy. W Herxheim szanse mają Niemcy.

Przypominam te rozgrywki, bo one zamykają w sobie cały ten świat żużlowy, ile jego jest na torach żużlowych. Francuzi to promocja, nie ma Norwegii, Bułgarii, Holandii czy Nowej Zelandii. Pocieszanie się, że speedway powiększa geografię brzmi groteskowo. Speedway przez rozdmuchany układ turniejów Grand Prix drepcze w miejscu i kokietowanie Nowej Zelandii skończy się chyba na niczym, prócz drogiej wycieczki. Western Springs w Auckland czeka, tamtejszy boss Bill Buckley liczy, że może zgromadzi około 20 tysięcy fanów. Ale optymizm! Odbyła się konferencja w Nowej Zelandii, nie mogło tam zabraknąć „ ziomala“, czterokrotnego mistrza świata Barry Briggsa „ Briggo“ i sportowej eminencji FIM Duńczyka Ole Olsena, trzykrotnego mistrza świata. W sumie siedem złotek. Impreza GP NZL ma ożywić region i… poruszyć europejskie portfele fanów żużla. Z Polski wybiera się duża grupa, polecą angielscy fani, pewnie niemieccy, którzy lubią podróżować po świecie. Planuje się uruchomić czartery. „Normalne“ podróże w ten rejon rejsowymi samolotami trwają około 30 godzin. Nie są tanie, ale – nic nie zdarza się dwa razy – mówią bywalcy ekstremalnych eskapad. Wypad do Nowej Zelandii jest na pewno dla europejskich kibiców podniecającą wyprawą na przednówku sezonu.

Jak GP NZL ustawi resztę serialu od Leszna przez Vojens do Torunia? Western Springs jawi się na pewno atrakcyjną podróżą do miejsca, które zanotowało dotyk wyścigów motocyklowych już w 1929 roku, jest zatem nie banalna historia, egzotyka surowej przyrody kraju „Briggo“, przede wszystkim sześciokrotnego mistrza świata Ivana Maugera, no i… kiwi.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s