Kiwi się kiwa

Ożywili się Nowozelandczycy po decyzji organizacji pierwszego turnieju przyszłorocznego serialu Grand Prix w Auckland na stadionie Western Springs. Dojdzie do tego 31 marca 2012 roku. Miejscowy boss Bill Buckley pozostaje w kontakcie z BSI/IMG, decydentami turniejów o mistrzostwo świata. Europejskie podniecenie na razie nie jest duże ale będzie rosło w miarę upływu czasu. Nową Zelandię odwiedził swego czasu dyrektor sportowy FIM Duńczyk Ole Olsen i w wyniku tego czterokrotny mistrz świata Barry Briggs już myśli o turnieju. Na czym można zarobić? Na transferze europejskich fanów do kraju Kiwi, na prawach telewizyjnych. Nowa Zelandia ma ikonę nad ikonami sześciokrotnego mistrza świata Ivana Maugera, który doczekał się wreszcie imprezy w swoim rodzinnym kraju i choć mieszka na australijskim wybrzeżu będzie uczestniczył w projekcie AUCKLAND 2012. Jest jeszcze jeden as nowozelandzki, Ronnie Moore urodzony na Tasmanii, dwukrotny mistrz świata. Z Europy polecą do Nowej Zelandii czartery, nie tylko z zawodnikami, przedstawicielami mediów, lecz przede wszystkim kibicami i myślę, że fanów z Wielkiej Brytanii będzie najwięcej. Telewizyjny przekaz popłynie na Stary Kontynent rano, biorąc pod uwagę różnicę czasu.

“Ustawki” pod Nową Zelandię już się zaczęły: kto zostanie wybrańcem w mediach,  kto pojedzie tak daleko. Wycieczka jest przecież przednia. Powtarzam: wycieczka!

Co da premiera na stadionie Western Springs? Pierwsze koty za płoty a raczej …owce lub kiwi.

Oczywiście włączenie nowego miejsca, tak odległego od Europy w cykl Grad Prix należy uznać za sukces, lecz nie wiem czy ten skrawek świata podniesie prestiż i wzmocni zainteresowanie speedway’em. Briggsowie, biorąc pod uwagę seniora i synów mają żyłkę biznesową nie od dziś. Barry razem z Amerykaninem Harry Oakleyem po wizycie tego drugiego w Polsce i obejrzeniu na Stadionie Śląskim imprezy światowej zorganizowali w 1982 roku finał indywidulanych mistrzostw świata w Los Angeles na olimpijskim stadionie Coliseum. Oakley byl zachwycony finałem IMŚ w Chorzowie w 1979 a potem MŚ par w 1981. Wtedy USA miały złotą drużynę i Bruce Penhalla, gwiazdę żużlowo – filmową. Od dawna Nowozelandczycy nie mają nie tylko teamu ale i  solisty. Mauger na sportowej emeryturze, odjechali podobnie Mitch Shirra czy Larry Ross. Czy turniej światowej marki ożywi nowozelandzkich adeptów żużla? Czy zawody będą kontynuowane? Mieliśmy już eksperyment w Sydney i po wpadce finansowej nie można już namówić rodaków Crumpa na dalsze exodusy w ten rejon świata. Mauger organizował zwykle turnieje europejską zimą pod gorącym niebem Antypodów. Montował ekipę, która leciała na kilka tygodni i odbywały się tam w odmiennych od europejskich warunków turnieje i mecze. Polska reprezentacja  również była ongiś na długim tournee po Antypodach. Bywali także indywidualnie zawodnicy spod polskiej bandery. Czy przedłużenie sezonu miało jakiś wpływ na ich formę? Raczej nie, poza odpoczynkiem i doznaniami turystycznymi innymi od tych, jakie można spotkać w Europie. Kontakty z Antypodami w żużlowej wersji były zawsze. Wszak stamtąd Johnnie Hoskins sprowadził speedway do Londynu. Nowa Zelandia miała wspomnianych mistrzów świata, ma teraz Australia dobre zaplecze, a zgrabną ikoną jest Jason Crump i  młodzi następcy. “Kangury” mają przyszłościowy team, Nowozelandczycy od dłuższego czasu są w kryzysie.

Powstaje zatem pytanie, czy po Auckland coś drgnie w tym sporcie, w tej cześci świata. Czy jest szansa na odrodzenie żużla w kraju Maugera, Moore’a i Briggsa? Niewiadoma. Jakiś sygnał stamtąd chyba jednak popłynie.

Przy okazji rozważań na temat Auckland i premiery serialu GP w 2012 sygnalizuję odważny znak jaki dał australijski talent Darcy Ward. Śmiały chłopak powiedział w oczy, że chyba nie wystartuje w serialu, bo mu się nie opłaca. To bardzo czytelny sygnał, podobny do tego jaki świat biednych ludzi protestuje w ostrej formie, w różnych cześciach świata przeciw arogancji bogatych, lekceważeniu problemów polegających na kolosalnej przepaści finansowej. Ward wyraził protest przeciw temu, że nie stać go na walkę o mistrzostwo świata. Coś co powinno być zaszczytem, jest ciężarem i kłopotem.

Czy zatem BSI/ IMG pod egidą Międzynarodowej Federacji Motocyklowej zastanowią się wspólnie nad tym, co sygnalizuje młodzieniec, który jeździ cudownie i może być zwiastunem zmierzchu rutyny, końcem ery zmęczenia, skreśleniem tezy, że jednym się opłaca a drugim nie?! Kto podniesie prestiż MŚ?

Wycieczka do Auckland to jeden problem, drugim jest postępująca degradacja mistrzostw świata. Zmartwiłem się zatem, kiedy Ward oświadczył, że nie stać go na starty w GP. O mistrzostwo świata! Boże! Taki talent, takie jazdy, które kwalifikują się na filmowe ujęcia. I niech nie myślą niektórzy, że zwariowałem. Jeszcze nie, na ich nieszczęście. Potrzeba nam więcej takich Wardów i oni są na polskim gruncie w gromadzie. To ogromne szczęście, trzeba im tylko koniecznie dać szansę konkurowania ze starszymi. Nie sortować, śmiało wypuszczać do jazd i niech swawolą ku uciesze kibiców. Przyjemnie oglądać radość na torze, fantazję i odważne ataki.

Sytuacja ogólna jest teraz taka, że eksploduje talentami młodzież i broni pozycji grupa rutyniarzy. Atrakcyjność na tym traci, bo kibice chcąc oglądać jazdy bez znudzenia muszą wybierać seniorów lub juniorów. Nie ma jednego mistrzowskiego koszyka a są dwa oraz pokoleniowa walka o szczyty. A co do Western Springs, na pewno Briggs z Maugerem nie stracą.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s