Radość jest piękna

Jedni mają wakacje a drudzy pracują, co jest normalną koleją rzeczy. Tak świat jest poukładany. Kiedy pogoda nie rozpieszcza a czas pozwala, wtedy można pogrzebać w archiwum. Mam w domu ksiażki po które raz po raz sięgam. Wszędobylski fotoreporter londyńskiej  “Speedway Star” Mike Patrick wydał kilka książek, które pokazują postaci, sytuacje ze świata żużla. Mike, znakomity fotoreporter obsługiwał finały światowe, podpatrywał kulisy, łapał na gorąco grymasy i uśmiechy, dramaty i radość nie skrywaną.

Ktoś powiedział, że piękno ma wiele postaci a jedną duszę.

Speedway  gromadzi wokoł siebie rodziny, na zawody jeżdżą rodzice zawodników, choć mniej, bo matki bardzo przeżywają jazdy synów, ojcowie są bardziej odporni na wypadki, które bywają makabryczne. Emocjonują się narzeczone i kandydatki na nie, wojażują żony i dzieci. Niektórzy synowie jadą bezpośrednio drogą ojców i to jest piękny przykład kontynuacji rodzinnych tradycji. Nie zawsze synowie są lepsi od ojców, bywa różnie. Nie dają rady. Córki pozostają na trybunach. Startują następcy rodów, jeden, drugi syn. Nie przerażają ich tragiczne wypadki, dramaty długiego leczenia, są cierpliwi, trwają w przekonaniu, że będzie lepiej i znowu wystartują spod taśmy. Jakże budujące. Znamy przypadki tragiczne, gdy wypadek brata kończył karierę i życie. I oto brat nie zostaje w domu, w cieniu tragedii startuje z determinacją. Walczy jakby chciał na przekór losowi wykreślić nową drogę, jakby chciał pokazać wielką wolę życia po życiu.

Dramatów na żużlu nie brakowało, bo to taki sport w którym w jednej sekundzie kończy się świat. Dramatycznie wygląda przypadek Australijczyka Leigha Adamsa, który po zakończeniu bogatej i udanej kariery, przy ciekawej swojej osobowości, oddanej rodzinie w sytuacji jakby niewinnej ma groźny wypadek i sparaliżowany leży w szpitalu. Straszny przypadek, który jednak nie odstrasza, wręcz odwrotnie jakby mobilizuje siły innych by stanąć oko w oko ze złym losem. I nie wiem, czy w przyszłości syn Adamsa nie wystartuje na torze. Może. Pech Adamsa jest ogromny jak ocean.

Żony. Hella oddana Erikowi Gundersenowi. Wierna Hansowi Nielsenowi Suzanne. Pamiętam obie i ich szalone emocje na zawodach, wierna Ulla żona Ole Olsena i syn Jacob, który chciał być takim jak ojciec, jednak nie starczyło determinacji, Raye Mauger, zawsze blisko męża na turniejach, obok córki Julie i Debbie, syn Kym, nie pojechał śladem słynnego ojca, choć chciał bardzo. Margarita żona dystyngowanego mistrza świata szwedzkiego Andersa Michanka, pamiętam wesołą Madaleine, żonę szwedzkiego mistrza świata Bjoerna Knutssona. Dalej… Angela z Peterem Collinsem, Christer Mueller i syn Dirk, który też podejmował próby startów, lecz senior Egon był niedościgniony. Przyjemnie było oglądać na zawodach rodzinę Briggsów: żonę June, czterokrotnego nowozelandzkiego mistrza świata Bary’ego, obok synowie Garry, który pracował jako model reklamowy i Tony, który jeździł ale groźny wypadek i uraz kręgów szyjnych wyeliminował go z kariery, a miał świetne początki. Dumna Angielka Eileen Collins, kreująca tak udanych synów Neila, Petera, Phila i Stephena. Dziś z przyjemnością patrzę na familię Crumpów, znałem ojca Jasona, Phila, dziadka Neila Streeta, Jason podróżuje z  Melody, córką Mia i synem Sethem. Na dobre i złe. Być razem; cieszyć się kiedy trzeba i w smutku pocieszać.

Żużlowe sagi.

W Polsce, wielorodzinne starty solidnych rybnickich Tkoczów, zacnych wielkopolskich Jąderów, Dobruckich, Okoniewskich, Kasprzaków, Jankowskich, Gomólskich, Pawlickich, dalej i dalej… Gollobomania.

Pielęgnowanie tradycji z ojca na syna, synów, z brata na brata, braci. Niemal “ mafijnie”.

Prosze mi przy tak czasami drastycznej w ekspresji dyscyplinie pokazać zbliżony sport, który wiernie pielęgnuje tradycje, emocje, przechowuje charyzmę i uczestniczy mimo czasami morza łez w meczach i turniejach.

Tak, piękno ma wiele postaci ale tylko jedną duszę.

Radość ze sportu ma wieloobrazowy wymiar. Radość z uprawiania pasji. Wola zrobienia kariery, być czymś na przekór losowi, zaistnieć w świecie. Kiedyś sport otwierał drogę w świat, ze wsi, z małej miejscowości, zobaczyć ten inny świat, kupić wymarzone dżinsy, uzbierać na auto jeśli już było się kimś. Awans społeczny. Nie wszyscy wytrzymywali presję, jak to w życiu, pokusy były mocniejsze. Trudne wybory, siła woli musi zwyciężyć by jechać w życie dalej.

Zły los krąży zawsze jak sęp. Dramaty Gundersena, JO Pedersena, Jonssona, Cegielskiego, Michalaka, Błaszaka. I jeszcze gorsze przypadki, które zamieniały stadiony w milczący krąg ludzi opłakujących gwiazdy, które musiały spaść w głębię.

Nic to, życie nie hamuje i biegnie, łzy ustępują, jest i radość. Krople szczęścia.

Zwycięstwa, wygrane na torze i ze złym losem. Hymny wydzierane z gardeł i szczęście bezgraniczne z medali, tytułów. Jakże to piękne, budujące upadłych i podnoszące z kolan w nadziei, że jutro będzie lepiej. Będzie?..

Żużlowy świat jest wielorodzinnym domem. Na kółkach i myślowo spętanym w  niepewnej nadziei, że kolejne zawody będą zdrowe, miłe dla otoczenia. Nie ma życia bez zmartwienia, nie ma szczęścia bez ofiar. Wszystko musi pędzić dalej, zostawiać za sobą zło, wybierać  ścieżki dobra i tak bez końca… “Show must go on”. Najlepiej rodzinnie i ze szczerym uśmiechem, przecież radość bywa nieskończenie piękna w swoim wyrazie.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s