Z kolan do złota

Uczta na gorzowskim stadionie i złote medale dla polskich żużlowców. Po raz trzeci z rzędu, więc trofeum im. znakomitego Szweda, pięciokrotrnego mistrza świata Ove Fundina już pozostanie na stałe w Polsce i ozdobi wnętrze Polskiego Związku Motorowego w Warszawie. 78 – letni Fundin dobrze się trzyma, zaczynał kiedyś w Linkoepingu, jeździł jak szatan i był częstym gościem w Polsce. Z przyjemnością wielką wręczał puchar swojego imienia, na piersiach zawodników zawisły złote medale, a ponad 17 tysięcy kibiców śpiewało hymn narodowy. Wzruszenie i łzy. Szampany i fajerwerki. Widownia też zasłużyła na medale złotego koloru, obie płci, dzieci, młodzież, kolorowo, bawili się świetnie i jak na początku patrzyli z niedowierzaniem co się dzieje z polskim teamem, tak potem mieli świetną ucztę kibicowania i podziwiania szarż polskiej husarii żużlowej.

Drużynowe mistrzostwa świata zostały zainicjowane przez szwedzkich i polskich działaczy a pierwsze zawody odbyły się w Malmoe i tam na szwedzkim gruncie wygrali gospodarze, warto przypomnieć ich skład: Ove Fundin, Olle Nygren, Rune Soermander i Bjoern Knutsson. Znakomici zawodnicy, Nygren szkolił długo jeszcze po zakończeniu kariery zawodników w Anglii. Za Szwedami uplasowali się Anglicy z rudowłosym, szybkim jak rakieta zawodnikiem Peterem Cravenem, który potem zginął na torze. Szwedzi wygrali w cuglach, trzecie miejsce zajęli Czesi z Antoninem Kasperem, ojcem późniejszego reprezentanta Czech, takiego samego imienia, jeździł również Lubos Tomicek, który zginął i odbywają się w Pradze Na Markete Memoriały na jego cześć. Czwarte miejsce w pierwszym finale DMŚ zajęli Polacy w składzie Konstanty Pociejkowicz, Marian Kaiser, Mieczysław Połukard, Jan Malinowski i Bronisław Rogal.

Następny finał w 1961 roku przyznano Polsce i we Wrocławiu jednym punktem nad Szwedami mistrzami świata zostali Polacy!

A więc victoria w Gorzowie nastąpiła 50 lat po pierwszym złotym medalu biało – czerwonych we Wrocławiu.

50 lat temu pojechali jak wirtuozi Marian Kaiser, Henryk Żyto, Florian Kapała, Mieczysław Połukard i Stanisław Tkocz. Za nami Szwedzi, Anglicy i Czesi.

Polscy żużlowcy powtórzyli sukces w bawarskim Kempten/ tor dziś nie istnieje/ w 1965 roku, znów przed Szwedami, a startowali Andrzej Wyglenda, Andrzej Pogorzelski, Antoni Woryna, Zbigniew Podlecki i Paweł Waloszek. Świetnie! Za rok finał we Wrocławiu, polscy działacze słynęli i tak jest do dziś ze znakomitej organizacji turniejów. I znów złoto! Rybniczanie Wyglenda, Woryna, obok gorzowianie Pogorzelski, Edmund Migoś i torunianin Marian Rose. Medale inych kolorów obok złota, trzymały się naszych reprezentantów; w 1967 w Malmoe srebro, w 1968 na Wembley w Londynie brąz. Srebra i brązu w historii DMŚ nazbierało się kilknaście.

W 1969 roku w Rybniku odbyła się znakomita impreza pod egidą górnictwa. Nie było siły na Polaków, Wyglendę, Edwarda Jancarza, StanisławaTkocza, Pogorzelskiego i Henryka Gluecklicha. Szwedzi byli ostatnimi, a Fundin zdobył tylko dwa punkty. W historii początkowej DMŚ Andrzej Wyglenda był głównym dostarczycielem puntów dla polskiej reprezentacji. Zwinny, szybki, górnicza dusza do walki z żywiołem. Nikt wtedy nie przypuszczał, że pojawi się kiedyś taki wojownik jak Tomasz Gollob.

No to jesteśmy już w innym czasie, w blasku złota. Cztery razy, trzy razy z rzędu w ramach Pucharu Świata. Kolekcja jubilerska jak się patrzy.

Oczekiwania w Gorzowie były duże, apetyty zgłodniałych wilków. Przejrzysty stadion im. Edwarda Jancarza i szkoda, że Eddy nie jest świadkiem tak wzruszających chwil. Początek turnieju był denerwujący, nie szło naszym, było jak po grudzie, Zenon Plech w Canal+ wyraził  w pewnej chwili opinię, że tor nie jest przygotowany pod naszych zawodników?! Jak to w finale światowym, zresztą wszędzie, to kiepska mentalność polskich klubów robienia torów pod siebie, chociaż Anglicy w półfinale w Kings Lynn też kopali tam gdzie nie trzeba i preparowali tor na siłę. Tor dla wszystkich powinien być dobry, fair play. Kiedy wreszcie skończy się czas robienia wykopków na torach?!

W Gorzowie było na treningu inaczej niż potem na zawodach. Trudno, Polacy przestroili się szybko, skończył się czas stresu, Tomasz Gollob poderwał publiczność w dziewiątym wyścigu, ograł rywali jak chciał i pokazał, jak jedzie mistrz świata. Coach Marek Cieślak poszedł za ciosem i dał Tomaszowi glejt jokera w następnej gonitwie za Piotra Protasiewicza i już rozjaśniło się wszystkim w głowach. Jarosław Hampel, Janusz Kołodziej, Krzysztof Kasprzak też pojechali jak Gollob, ze startu pod bandę i na pełnym gazie do przodu prostą przed siebie uciekając rywalom. A oni też skapowali się rychło, choć nie wszystkim to leżało, pierwszy spróbował Szwed Fredka Lindgren. Zaczęły się zawody ciasne, zwarte motor w motor, noga w nogę, łokieć pod łokieć. Dramaturgia na filmowy hit. Dech zapierało. Angielski sędzia na szczęście ocknął się po pierwszych powtórkach i poszło jak po maśle, nie było źle Mr. Jim Lawrence, all right. Polacy czuli oddech Australijczyków, Szwedzi walczyli jak przystało na „Trzy Korony“ bez pardonu dla Duńczyków i wybrali brązowy medal. Nicki Pedersen mimo, że tor gorzowski zna, nie błyszczał. „Kangur“ Jason Crump był niepocieszony, ale jego partnerzy mają potencjał i jest to bardzo przyszłościowy team, na złoto.

Polska drużyna zgarnęła granty, potrzebuje świeżej krwi, bo nie zawsze jedzie się u siebie i nie zawsze jest fart, nie wszyscy są Gollobami, a są tacy młodzi bojownicy, którzy palą się do jazd i mają na to papiery, że daj Boże. Uff.

Gratulacje dla biało – czerwonych, pokazali, że z kolan można szybko podnieść się i wstać, i wygrać jakże arcypięknie! Chylę czoła.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s