Czkawka po Cardiff

Amerykanin Greg Hancock pokazał w piątym turnieju Grand Prix na stadionie w Cardiff, że jest bardzo dobrze przygotowany do sezonu i chce zdobyć drugi tytuł mistrza świata. Jeśli spojrzymy na jego karierę zawsze był gotowy do zdobywania najwyższych celów. Ma charakter uporządkowanego zawodnika, gotuje się wewnątrz ale jest opanowany i potrafi na torze zrobić wszystko; myśli i nie jedzie na oślep. W końcu jest byłym mistrzem świata z roku 1997. Wielokrotny czempion USA, z drużyną narodową mistrz świata oraz w parach, na koncie ma sukcesy w Wielkiej Brytanii. Kalifornijczyk mieszka w Sztokholmie z rodziną. Mimo 41 lat prezentuje wyjątkowy w tym roku spin, jeździ równo, a motocykle ma zrobione na medal. Nie zawsze sprzyjało mu w przeszłości szczęście i nie dojeżdżał do finałów w serialu GP. Wygrał w tym sezonie dwa turnieje, jest dobry i na pewno będzie pilnował zdobyczy jak lew. W Cardiff pokazał mocno, że chce być mistrzem świata. Tomasz Gollob, którego zdetronizował wyraźnie, bo Polak nie trafił w Cardiff, w nic, podobnie jak i Jarosław  Hampel, wyraził zdecydowaną opinię, że żarty się już skończyły.

Żartów w serialu GP w ogóle nie ma, bo walka jest ostra i trzeba być nie tylko w formie ale także dużo inwestować. Męczą mnie okrutnie gdybania na temat kolejnej areny dla żużla w Nowej Zelandii. Proponuję Ole Olsenowi aby pojechał do Władywostoku, jeśli nie ma koncepcji bliższego miejsca. Bzdura z Nową Zelandią, bo wyprawa na Antypody jest biciem piany, ani nie uratuje regresu tego sportu w Europie, ani nie pobudzi Nowozelandczyków do żużla, ani nie zareklamuje w świecie jazd tylko w lewo. Proponuję zastanowić się wreszcie nad realną koncepcją tego sportu w wymiarze mistrzostw świata, gdyż odnoszę wrażenie, że zastygła w myśleniu CCP FIM dobrze się czuje w grafiku wyjazdów na turnieje i tak tkwi bez pomyślunku. Opiekun Runy Holty zapytany o tę Nową Zelandię, odpowiedział w Canal +, że dobrze będzie… Wcześniej mówił o dużych wydatkach na serial GP i zmęczeniu zawodników. Tak, uczestnicy doprowadzani są do znużenia 11 turniejami.

Panowie z FIM, poza głodną ciągle żużla Polską, wykonajcie… dalsze eskapady na ciekawe cyple świata. Kiedyś  ścigano się w Południowej Afryce i nawet pojechała tam polska ekipa. Nikt nie został na szczęście „zjedzony“… Sześciokrotny mistrz świata, nowozelandzki mistrz Ivan Mauger uczył w Malezji adpetów żużla, a kraj ten zalany jest dosłownie motocyklami i motorynkami. Na razie cichosza. Japończyków mimo misji Barry Briggsa produkcja silników żużlowych nie interesuje. Międzynarodowy Komitet Olimpijski też nie dostrzegł czegoś intrygującego w tym sporcie, by go dołożyć do listy sportów z pięcioma kółkami. Powtarzam z uporem maniaka, że dublowanie mistrzostw Europy w stosunku do światowych konkurencji mija się z celem. Panuje rutyna, przeświadczenie, że lepiej być nie może i tkwimy w tym co jest od lat. Jedyną dyskusją jest głoszenie możliwości organizacji turnieju w Nowej Zelandii. Szkoda, że np. nie w Holandii albo w Norwegii, gdzie mieszka szef światowego żużla Roy Otto. A co dzieje się w Finlandii? Turcja organizuje wyścigi samochodowe F – 1, może uruchomić myślenie i w tym kierunku?

Raz po raz poruszam problem koncepcji organizacji mistrzostw świata, ponieważ system serialu Grand Prix powoli się nudzi i nie wzbudza euforii.

Wracam do tegorocznej serii i walki nestorów z młodymi. Wydaje się, że rytm złapał Rosjanin Emil Sajfutdinow i razem z Australijczykiem Chrisem Holderem będzie walczył o ostateczne podium. Tomasz Gollob musi gonić Grega Hancocka, ten zaś odpierać ataki. Sześć ostatnich turniejów mamy na glebie normalnej i dwie imprezy są w Polsce. Nie przeceniam tego faktu aż tak bardzo, gdyż wszyscy uczestnicy serialu znają polskie tory jak własną kieszeń, a doping ich tak znowu nie rajcuje. Jak ktoś jest przygotowany i zmotywowany nie ma siły  żeby nie dał rady wszędzie. Teraz mamy oddech od Grand Prix i pora przychodzi na drużynowe mistrzostwa świata. Finał jest w Gorzowie i nadzieje na złoty medal. Tamże baraż. A Polacy zaczynają od półfinału w King’s Lynn. Startują gospodarze, Rosjanie, Czesi i Polacy. Wcześniejszy półfinał w Vojens z udziałem Danii, Szwecji, Australii i Niemiec jest pozornie ciekawszy, acz na angielskim torze King’s Lynn nie będzie łatwo, gospodarze pojadą po swojemu dobrze, a reszta będzie się „ cięła“ bez żadnych oporów. Rosjanie są nieobliczalni. Seniorzy mają baraż, kiedy nie wygrają, zapewniony, gorzowscy organizatorzy jeśli dojdzie do takiej sytuacji mogą liczyć na sprzedaż biletów, mimo tego, że za dwa dni potem czeka ich finał. Poziom drużynowych mistrzostw świata nie jest aż tak wysoki jak przed laty, kiedy jeździli „ kowboje“ USA. Jest więc średnio. Polacy mają duże udziały w złocie, ten kapitał mobilizuje a medale zobowiązują. Jak będzie tym razem? Juniorzy  w MŚ na torze Rawicza zrobili wielki obciach i wypadli z gry. Tak a propos… Seniorzy z Tomaszem Gollobem na czele nie zrobią chyba podobnie, wpadka w Cardiff mam nadzieję była incydentalna, choć przy określonej klasie nie powinna się zdarzyć. Na szesnastu uczestników GP jest przecież czterech reprezentanów Polski i jak się okazuje nie ma to żadnego znaczenia. Mamy na szczęście teraz urlop od indywidualnego serialu GP i na mapie widnieją wyjazdy na drużynowe porachunki z finałem w Gorzowie. Lipiec jawi się gorący nie tylko meteorologom.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s