Euro – 2012 kontra speedway

Zbliża się, choć nie drogami ani autostradami. Futbolowe szaleństwo, wydarzenie sportowe jakiego jeszcze nie było. Piłkarskie mistrzostwa Starego Kontynentu za rok będą nas mocno emocjonować, przede wszystkim występy podopiecznych trenera Franciszka Smudy. Jak zagrają biało – czerwoni? Takie pytanie błądzi coraz częściej w naszych umysłach. Na razie kadra gra coraz lepiej ale jeszcze nie tak, jakby się chciało ją oglądać w czasie EURO – 2012. Jest trochę czasu na korekty, na pracę, choć nieubłaganie dni mijają. Raz po raz dowiadujemy się o budowie stadionów z którymi są problemy, mamy opóźnienia i afery. Jednak wszystko ma być uregulowane i lśnić na czas imprezy, jakiej jeszcze w Polsce nie było. To się okaże w praktyce, jak na razie są wielkie obawy czy wszystko zagra. Optymizm bierze się stąd, że zwykle w chwilach zagrożeń potrafiliśmy w ostatniej chwili zmobilizować się maksymalnie i wyczyścić brudy. Problemem są autostrady, ich budowa i już wiadomo, że nie będzie tak, jak zaplanowano. Medialne doniesienia przekazują ile zarabia boss polskiego futbolu Grzegorz Lato, bo oprócz posady prezesa związku szefuje spółce, zasiada w innych i licznik konta powiększa dochody o jakich się chyba Lacie nie śniło nawet w czasach zawodniczej prosperity. Dary spadają z nieba, gdyż trudno nazwać ciężką pracą  „zasiadania“. Mówi się o kilku milionach, a przecież Lato sam funkcjonuje.Kółko adoratorów ma się super.

Kiedyś napisałem taki tekst, co żużlowi dadzą piłkarskie mistrzostwa Europy. Na pewno zostanie infrastruktura i stadiony, które mogą mieć nawierzchnie do żużlowego ścigania, a dla kibiców wygodne oglądanie zawodów, takie jakie panują w Cardiff. Czy tak się stanie pokaże czas. Z naszymi autostradami nawet Chińczycy spasowali i mamy wstyd, bo nie chodzi przecież o odszkodowania, tylko o realizację na czas. Czytam, że rząd nie planuje po EURO – 2012 dużej kasy na drogową infrastrukturę, co mnie bardzo dziwi, bo nie możemy tkwić w zaścianku. Jakie mamy „drogownictwo“ widać na lewo i prawo. Za rok będzie już wiadomo, czym dysponujemy, jak machina mistrzostw Europy funkcjonuje na terenie Polski w każdym szczególe, na drogach, w portach lotniczych, w gastronomii, w hotelach i jeszcze tam, gdzie się gra. Jeśli drużyna Polski zaskoczy kibiców wynikami nastąpi odpuszczenie win. Polscy kibice opuszczą, lecz zagraniczni nie, Europa będzie patrzeć codziennie nam na ręce i nogi. Damy radę? Nie wiem, mam szczyptę optymizmu, że w podobnych sytuacjach dawaliśmy zawsze radę i dzięki fantazji jakoś nam wybaczano. Czy tak będzie? Nie szukam dziury w tym galimatiasie jaki jawi się w kwestii sportowej i organizacyjnej, i nie ma co patrzeć, że Ukraina ma podobne problemy. Sami będziemy świecić błędami.

Niedawno usłyszałem takie hasło, że „Polska to biedny kraj bogatych ludzi“.

To, co będzie zrobione na EURO – 2012 w infrastrukturze zostanie i dla żużla, dla sportu, dla kibiców. Chcę wspomnieć raz jeszcze o kluczowej sprawie korelacji terminów piłkarskiego wydarzenia z żużlowymi datami imprez. Serial Grand Prix musi uwzględniać terminy meczów, by nie zbiegały się w soboty z hitami futbolowymi. Tak samo polska liga. Słyszę, że kibice żużlowi nie interesują się „kopaną“. Może… lecz nie do końca i jeśli będzie oferta telewizyjna dobrego meczu  nie wiem, co wybierze fan sportu, nawet zagorzały kibic gollobowej rozrywki. Już teraz sygnalizuję ten problem centrali Polskiego Związku Motorowego, żużlowym spółkom i klubom naszej rzeczywistości, ponieważ w przeszłości przy mniejszych oczywiście wydarzeniach nie zawsze zgrywano terminy. Były igrzyska olimpijskie, były mistrzostwa świata piłkarskie a motorowe towarzystwo jakby nic na świecie się nie działo i organizowano w tym samym czasie turnieje i mecze. Były kłopoty z frekwencją, jednak kibic wybiera komfort i patrzy w portfel. Zwłaszcza dziś.

Kalendarz piłkarskich ME jest znany, żużlowy świat niech nie wierzy w swoją potęgę.  Polska strona zadufana jest w frekwencję, choć nie miała do tej pory takiego doświadczenia jakie nas oczekuje za rok. Na szczęście ME nie trwają za długo, kilka tygodni zaledwie, warto jednak uwzględnić wydarzenie, które w mniemaniu niektórych jest bardziej wartościowe niż mistrzostwa świata, bardziej wyrównane. Mnie brakuje jednak w ME  rytmu południowo – amerykańskiej piłki i finezji jaką wnoszą gracze Argentyny czy Brazylii.

Mam jeszcze taką refleksję dla żużlowego środowiska aby wykorzystało promocyjnie obecność sław piłkarskich, samych gatunków meczów i kokietowały swoich kibiców biletami jako nagrodami czy spektakularnymi spotkaniami gwiazd jednego i drugiego sportu.

Należy się zatem cieszyć z EURO – 2012 na polskim rynku; co będzie zrobione zostanie, reszta i tak nie będzie milczeniem. Warto wykorzystać więc takie wydarzenie, żeby dla siebie uszczknąć ile się da. Mam przekonanie, że żużlowy świat pozna w przyszłości smak imprezy pod dachem i na którymś polskim stadionie będzie co roku lepiej, niż pod dachem Cardiff. Walijska stolica została wykreowana, wobec modernizacji londyńskiego Wembley i braku innej alternatywy brytyjskiej. Kiedy tylko zakończy się w czerwcu turniej w Cardiff, Brytyjczycy od razu zabiegają o fanów na następny rok i robią to konsekwentnie, znają datę i mocno kokietują kibiców. Wiedzą, że tylko tak może być zrobiony interes a każdy funt to królewskie szczęście.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s