Karawana jedzie dalej

Tomasz Gollob powiedział w Pradze po Grand Prix Czech, że serial dopiero się rozkręca i wszystko przed nami. Nic nowego. Pierwsze koty za płoty i jak to będzie na mecie w Gorzowie jesienią doprawdy trudno wyrokować. Nie ma takich mądrych, choć za takich się uważają i prorokują jakby byli z Ziemi Świętej. 41 – letni Greg Hancock ograł w stolicy Czech Jarosława Hampela i Golloba. Był dobry, podziwiam jego determinację i utrzymywanie się w formie, trawnie konsekwentnie w ambicji zdobycia kolejnego tytułu mistrza świata, bo na koncie ma jeden. Nie zawsze mu dopisywało szczęście w końcówkach, choć w zawsze w zasadniczej fazie turnieju był na “hancockowskim” poziomie. Nie spuszczał z tonu, pracowity i bardzo profesjonalny w szczegołach w parkingu, poza stadionem, w konfrontacjach z mediami. Przyjemnie z nim rozmawiać, jest uosobieniem uśmiechniętego ciągle jakby chłopca. Po prostu Greg jest O.K.

No dobrze, wygrał a jak będzie niebawem w Kopenhadze? O rok młodszy Tomasz Gollob dostraja motocykle do nowych tłumików, Hampel jedzie i pojedzie, jestem pewny tego. Obudzi się Rosjanin Emil Sajfutdinow, który zatracił cechę upartego zadziory na torze, to nie ten Emil, choć drzemie w nim ogromny potencjał, sądzę, że załapie się do ścisłego grona pretendentów. Co Duńczykiem Nickiem Pedersenem? Wkręca się; pierwsze turnieje, pierwsze doświadczenia. Jego rodak Kenneth Bjerre potrafi wygrać z każdym. Australijczyk Jason Crump jest zawodnikiem, który zawsze może. Drugi “Kangur” Chris Holder trzyma manetkę ostro, daje czadu, są nadzieje na walkę z rutyniarzami. Szwedzi… Nie trafia Andreas Jonsson, szarpie się tradycyjnie Fredrik Lindgren, pokazuje lwie serce Antonio Lindbaeck. Kiedy startuje istnieje zawsze możliwość podjazdu karetki na tor. Anglik Chris Harris może coś wreszcie udowodni w Cardiff, nasz Rune Holta jest nieobliczalny i tak sobie myślę, że to ostatni jego sezon w GP. Debiutant Janusz Kołodziej próbuje, podobnie drugi nowicjusz Rosjanin Artem Łaguta. Potrafią udowodnić swoją obecność w elicie, choć bez stabilnej jazdy. Płacą  frycowe? Oczywiście!

Przeprowadziłem tradycyjnie kilka rozmów na temat serialu Grand Prix, znany jest mój sceptycyzm do obecnej formuły GP. Czy ilość świadczy o jakości? Otóż nie, absolutnie. Nie można mnożyć turniejów, nazwę te próby idiotyzmem. Raczej warto zastanowić się nad prawdziwym, atrakcyjnym kształtem serialu, który wyłania mistrza świata. Słyszałem o sześciu, siedmiu turniejach zrobionych bardzo atrakcyjnie, koniec, kropka. Nie ma zmęczenia, potężnych finansów i warto pomyśleć o super finale, który będzie okazją do spotkania się wszystkich na szczycie. Kilkanaście turniejów rozmywa emocje, wprwoadza znużenie i bylejakość. Powtarzam, nikt nie biega na setkę w olimpijskim finale trzy razy, bo będzie sprawiedliwie. Można w taki sposób doprowadzić sytuacje do absurdu.

Kto może zainicjować redukcję turniejów? Dyrektor sportowy FIM Duńczyk Ole Olsen był w Nowej Zelandii, zaliczył atrakcyjny wyjazd, mogą być nowe marszruty, więc czy może zrezygnować z ofert? Ograniczy atrakcyjne, emerytalne życie?!

Właściciele licencji na organizację serialu GP chcą zarobić jak najwięcej. Zrozumiała sytuacja, regionalni organizatorzy leją pot aby ich zadowolić. Chora sytuacja od dawna. Wydzierają sobie turnieje na polskiej ziemi, konkurencja podnosi apanaże  dzierżawców angielsko – amerykańskich. Wcześniejszy boss za sprzedaż udziałów wszedł w sportową markę odzieżową ale jak na razie bez sukcesów. Kasę zarobił, głównie dzięki polskiej protekcji.

Kto podejmie więc dyskusję, ponawiam pytanie i nie znajduję nikogo odważnego, racjonalnego w pomysłach, by ratować speedway tam, gdzie kona. O, choćby we Włoszech, gdzie jest 25 zawodników, ze średnią wiekową trudną do podawania, bo nawet weteran Armando Castagna jeszcze ich wozi na torze. A co w Austrii? W Czechach ligowy poziom porównywany jest do naszej drugiej ligi. Leży speedway w Niemczech, w Finalndii mamy tylko wspomnienia, a w Norwegii, skąd wywodzi się szef światowego żużla Roy Otto, spolszczony Rune Holta powoli dojeżdża do końca kariery, choć mu niczego nie skracam, gdyż ma siły witalne nad podziw duże. Rumunia i Bułgaria żyją czymś innym. Rosja, Ukraina mnie rozczarowały, bo sądziłem, że bogaci tamtejsi nuworysze zachłysną się tym sportem i zainwestują swoje ” drobne”. Jakoś lepiej im idzie z futbolem.

Nie ma inicjatora na nowy projekt serialu, na rozwój żużla i jak tak dalej zostanie, będziemy mieli męczarnie z dominacją Polski oraz naszą wszechwładną ligę. Chora perspektywa. Fenomen polskiego zainteresowania tym sportem jest podziwiany i nie zbadane są wciąż jego korzenie. Żadna popularność, która jak życie uczy nie trwa wiecznie, nawet tłumiki, które w nowej postaci używane są już powszechnie, mimo absurdalnych protestów polskiej strony. I bzykają, i bzykają ku uciesze FIM. Z tymi tłumikami wyszła niezła heca, dobrze,  że nie wszyscy wpakowali się w ten kanał  zachowując normalne spojrzenie, choć nie bezkrytyczne momentami, na nowość. Czy ona jest dobra, czy zła pokaże czas; “na razie jeszcze potrzeba pracy by dostroić silniki” powiedział mistrz Gollob. Z autorytetem się nie dyskutuje. A było jeszcze nie tak dawno inaczej. Ostro po bandzie…

No cóż teraz mamy kurs na Kopenhagę i kolejny turniej GP, gdzie Greg broni pozycji lidera serialu. Straci?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s