Co nam da EURO?

on

Ze smutkiem przyjąłem tragiczną śmierć Zdzisława Ruteckiego, którego widziałem ostatni raz na meczu w Rybniku pomiędzy miejscowymi a Polonią Bydgoszcz. Zawodnik, reprezentant Polski, trener, związany od lat z Polonią Bydgoszcz. Zginął w wypadku samochodowym. O żużlu wiedział wszystko, jeśli można w ogóle użyć takiego określenia. Solidny, cichy, skromny. Wielka strata, miał 50 lat. Za wcześnie odszedł z tego padołu. No cóż… nie znamy dnia ani godziny; nikt nie zna.

Tak, nie znamy…

Słucham natężających się wiadomości na temat przyszłorocznych finałów piłkarskich EURO 2012. Wykańczane są piękne stadiony, które mam taka nadzieję będą służyć nie tylko lobby futbolowemu. I to może być sukces dla polskiego żużla: wjazd na stadion w Gdańsku czy stolicy na Grand Prix jakiego jeszcze nie było. Co nam da infrastruktura futbolowej imprezy?

Komunikacja drogowa będzie lepsza, hotele “nasiąkną” zagranicznymi fanami tam, gdzie to tylko możliwe. Nie bez znaczenia będzie taka europeizacja. Drogi ulepszone zostaną, zostawmy na boku autostrady, których jest tyle co kot napłakał. Wstydliwa sprawa, zwłaszcza odcinek Katowice – Kraków od wielu lat jest super interesem dla pewnej grupy kapitałowej, która dozgonnie żyje z tego, co nas obywateli irytuje bez końca.

Czy koleje żelazne usprawnią życie kibicom? Zagadka ogromna po zimowej wpadce i kwiatach dziękczynnych dla ministra, który tkwi w okopach jak skała. W moim ojczyźnianym kraju nie ma odpowiedzialności, gdyż jest wina a nie ma kary. Znajomy Anglik przyjeżdża do Polski na żużel i boi się podróżować. – Adam, it’s terrible. Co weekend obojętnie czy krótki, czy dłuższy policja wyłapuje pijanych za kierownicą, w tym rowerzystów. Ostatnio w ciągu świąt blisko 2000 tysiące, a ilu nie złapano?!

Premierze mojego ojczyźnianego kraju tak dalej przecież nie może być? Co dalej?

Wracam na stadiony, które mogą być zagospodarowane w przyszłości dla żużla. To może być piękne, gdy w Gdańsku, pięknym mieście do pokazania światu turniej mistrzostw świata, pojawią się na Baltic Arenie zawodnicy i będzie lepiej niż w Cardiff na Millenium Stadium. Wiecie co? Jest fenomenlanym zjawiskiem, że obok wielkiego szumu przy EURO – 2012 zbudowano, zmodernizowano stadiony stricte żużlowe. Nagle bez hałasu mamy Motoarenę w Toruniu. Jest się czym chwalić, zagraniczni goście pieją z zachwytu a jeszcze nie widzieli nowego obiektu im. Edwarda Jancarza w Gorzowie Wlkp. Znowu trzeba, ba należy się pochwalić. Za miedzą w Zielonej Górze rodzi się stadion z nowym obliczem. Pięknie, rośnie moja duma żużlowa. Przyjdzie czas na Rzeszów? Musi, tym bardziej, że prezydent tego prężnego miasta słynie z miłego oka dla sportu, poza tym miejskiej zaradności i gospodarności.

Warszawa. Jest silne lobby żużlowe. Na razie pubowe, ale jest wola i ambicje pokazania naszej stolicy żużlowemu światu. Życzę tego z całą mocą, bo warto. I nagle, tak ni z gruchy, ni z pietruchy stajemy się krajem najsilniejszym stadionowo w Europie, ba na świecie. Jeśli dodamy jeszcze sportowe dominacje speedway stanie się wyjątkowym zjawiskiem made in Poland. Przyznam, iż to nie jest aż tak dobre, bo nic tak nie mobilizuje jak konkurencja. Toteż w tym kontekście mam pewne obawy, by rutyna i przeświadczenie o nieomylności oraz doskonałości nie uśpiła decydentów żużla. U nas, bo marzenie trzech biało – czerwonych na podium mistrzostw świata jest boskie, choć każda dominacja wcześniej czy póżniej ma swoje ludzkie oblicze i po hossie bywa bessa. Marzenia są owszem piękne, lecz jako felietonista nawołuję do realizmu.

EURO – 2012 ma jeszcze taki aspekt, że warto przy tej okazji gościom zagraniczym pokazać jak wygląda nasza liga żużlowa, jakie mamy stadiony i zarazić ich żużlem. Tę refleksję polecam do przemyślenia i ustawienia się pozytywnie Giekażetowi, bo koniecznie trzeba “sprzedać” speedway w cazsei EURO – 2012. Okazja jest wyjątkowa i wymaga sprytnego ustawienia kalendarza.

Mam jeszcze jeden pomysł przyszłościowy, by ktoś zaplanował taki dwumecz piłkarsko – żużlowy, imprezę nad imprezami. Pięć godzin w warunkach super wygodnych z emocjami i wrażeniami ponadczasowymi. Kto to kupi? Za pomysł zgłoszę się po prowizję. Wrocław?

Na futbolowe finały mistrzostw Europy za rok należy popatrzeć z perspektywy żużla, co nam dadzą na zawsze, co trzeba wywalczyć i czego nie można zaprzepaścić.

Na koniec nie mogę odnieść się do kolejnych poszukiwań do organizacji turniejów Grand Prix i niektórzy już wieszczą aż 18 imprez. Nie ma końca serialu a jest przemożna wola urządzić ten sport sztucznie zawieszonym nad normalnym życiem. Wynika z tego, że nie ma od dawna wyraźnej koncepcji organizacyjno – sportowej dla międzynarodowego towarzystwa. Ole Olsen żywi się Nową Zelandią domorośli klakierzy drepczą bezkrytycznie za nim oraz za innymi prominentami FIM i obwieszczają banialuki. Dość tego, ponieważ rozbuchane seriale Grand Prix zabiją speedway, który nie może być cyrkiem odpustowym a raczej sportem zwyczajnym, normalnym, przystosowanym do prozy życia, do poszukiwania talentów, dawania im szansy bez blichtru, bez mamienia czymś, co nie przyczynia się do rozwoju całej dyscypliny. Życia nie można zamknąć w pudełku, zaszufladkować dla interesu na dziś, bo jutro ktoś nagle rozwali pudło, w którym będzie tylko pustka. Wyobraźnia więc jest w cenie; EURO – 2012 jej potrzebuje i speedway potrzebuje.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s