Trzim się zica…

Zanim do tego dojedziemy o prozie ligowej, potem zbliżającej się premierze serialu Grand Prix. A zatem jedziemy, albo jak to na okładce programu na mecz w Rybniku pomiędzy “Pawliczkami” a Polonią Bydgoszcz napisano gwarą, a śląskość jest teraz bardzo przecież modna: “Trzim sie zica bo…jadymyyy po zwycięstwo”. Czyli trzymaj się siedzenia… Rybniczanie wygrali, choć początek meczu był strasznie remisowy i kurzyło się niemiłosiernie, chyba jeszcze nie widziałem w życiu takiej “burzy piaskowej”, co wytykam sędziemu Zdzisławowi Fydzie, że nie przypilnował dostatecznie lania wody. Sławomir Drabik zakontraktowany w ostatniej chwili po rozmowach jak orzekł “wpierw na brudno, a potem na czysto” też nie widział za dużo jako zawodnik. Był jednak w tym dobry. Tumany kurzu wiały z toru, ludzie przenosili się z jednego miejsca w drugie żeby chronić odzież. Pralni błyskawicznej na miejscu nie było. Gospodarze byli głodni sukcesu, toteż Adam Pawliczek prowadzący RKM nie ukrywał radości z udanej premiery. A kibiców było około 8 tysięcy i myślę, że nie będą opuszczać stadionu, na którym wywiesili hasło “ Jak nie teraz, to kiedy? Mamy dość ligowej biedy.” Tor był betonowy ale w drugiej połowie meczu zaczęły się mijanki. Gwiazdą meczu był szwedzko – brazylijski Antonio Lindbaeck, który już w rybnickim zespole jeździł. Przegrał raz w ostatnim wyścigu z Grzegorzem Walaskiem. W zespole gości prowadzonym przez Roberta Sawinę nie błyszczał drugi obok Antonia uczestnik serialu Grand Prix Rosjanin Emil Sajfutdinow, lecz myślę, że dokręci się, kiedy będzie potrzeba. Tak powiedział jego menago “ Susi” Suszkiewicz.

RKM i Polonia są bardzo zasłużonymi klubami na polskiej scenie żużlowej. Dawno temu poloniści słynęli z toru, który nazywano kartofliskiem i gdzie ciężko było wygrywać. Taki tor był przez wiele lat synonimem bydgoskiego stadionu. Polonia wypadła z Ekstraligi, ma ambicje sięgające wysoko, tam startował Tomasz Gollob a stadion gościł uczestników turnieju Grand Prix.

Co do RKM, to skompletował zespół, który nie powinien mieć już takich problemów jak przed rokiem, kiedy pachniało redukcją do ostatniej ligi. Prezes Michał Pawlaszczyk dwoi się i troi a zwycięstwo w premierze powinno mieć ożywcze skutki. Miasto wzorem innych miast, gdzie bryluje speedway powinno bardziej zainteresować się wizytówką jaką był i jest żużel, jego ogromne tradycje i sukcesy oraz dołożyć wszelkich starań by ten bogaty teren nie był ubogi w reklamowe wsparcie tego, co się robi przy ul. Gliwickiej. Prezydent Adam Fudali jest rybniczaninem i chyba zdaje sobie sprawę/ taką mam nadzieję/ jaką wartość ma promocja miasta /bardzo ładnego i gospodarnego/ poprzez speedway. Rybniczan namawiam do reanimowania Memoriału red. Jana Ciszewskiego, tu odbywały się przecież turnieje najwyższej rangi mistrzostw świata, warto więc pokazać fanom turniej w obsadzie mistrzowskiej, co może obudzi sumienia sponsorskie z wyższej półki.

Pierwsza liga jest znów zacięta i będziemy świadkami niezłych wyścigów. A co widać w Ekstralidze? Normalka zielonogórska i leszczyńska. A propos Leszna… Przygotowano tam na mecz z rzeszowską Marmą tor corridowy na którym trudno było pojeździć i gościom, i gospodarzom. Ciekawe, prawda? A ostatniego kwietnia mamy premierę serialu Grand Prix z pięcioma polskimi zawodnikami, na szesnastu startujących! Dominacja wyjątkowa, nie bardzo mnie podniecają takie sytuacje, lecz są i będziemy na “Smoczyku” świadkami premiery kolejnego tasiemca po mistrzostwo świata. Na jakim torze? No, nie wyobrażam sobie żeby doszło do takiej powtórki  z torem, wszak inna ranga. W tej sytuacji powstaje pytanie czy można robić raz taką “trasę”, a raz inną?! Startują wszak zawodnicy… ludzie… robimy podziały? I kiedy patrzyłem na niebywały kurz w Rybniku, gdy doszły mnie przykre słuchy na czym ścigano się w Lesznie nie miałem wątpliwości, czym powinien się zająć szanowny Giekażet i co należy zrobić w tej materii.

Toromistrz to człowiek od toru do walki albo partacz na zamówienie.

Sędzia to człowiek odpowiadający za bezpieczeństwo i zapewnienie ścigania się w warunkach do tego możliwych. Tor nie powinien być katorgą i ściągać ambulans albo pylić jak cementownia. Kibice chcą walki, płacą za ten luksus, nikt nie daje im gwarancji piękna jazdy ani kuponów do pralni odzieży.

Pięciu polskich zawodników w Lesznie w premierze Grand Prix. Ładnie. Jarosław Hampel startuje w Lesznie, Damian Baliński też z Unii ma “dziką kartę”, kibice miejscowi są usatysfakcjonowani. Polska kontra Reszta Świata…

Na razie mamy świąteczny poniedziałek i śmigus, oby nie z nieba, bo jedzie liga i mamy dla najlepszych pisanki. Kiedyś w lany poniedziałek w bawarskim Pocking miejscowi robili tradycyjny czwórmecz najsilniejszych drużyn świata. Super impreza, czasami Polacy się załapywali na taki turniej. Zostały wspomnienia i po tym, że właśnie tam odbył się turniej finałowy mistrzostw świata/ 1993/, który wygrał Amerykanin Sam Ermolenko, dziś komentator telewizji brytyjskiej. Tomasz Gollob wjeżdżał wtedy na orbitę i zameldował się w czołowce. Obserwatorami byli z Polski bogaty Jan Kulczyk i wałęsowski Mieczysław Wachowski, których nie trzeba przedstawiać. Takie były czasy.

Aktualny obrońca tytułu mistrza świata Gollob skończył niedawno 40 lat i wiek mu nie przeszkadza w parciu na medale, podobnie jak i weteranowi USA Gregowi Hancockowi. Klasycy żużla idą wiekowo śladem zawodników, którzy ścigają się na lodzie. Dobrze to czy źle?

Sezon wkręca się na dobre, a ponieważ mamy wielkanocne święta, życzę nie tylko smacznych jaj. Suchego zica też.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s