O czym mówi ulica

Zaczęło się i tak będzie trwać do jesieni. Amok. Jak to się popularnie mówi „w życiu do wszystkiego można dojść, ale dojechać łatwiej“. Fajnie. Rzeszowianie z w premierze złoili skórę gorzowianom. Taki as Hans Andersen z teamu Tomasza Golloba zdobył tylko dwa punkty, co doprawdy jest „siarą“ wyjątkową. Jason Crump dobrze się czuje nad Wisłokiem, on chyba wszędzie w Polsce dobrze się czuje, taki typ człowieka. Nie on zresztą jeden. Tomasz Gollob rozkręci się na pewno, potrzebuje tradycyjnie czasu na rozruszanie siebie i silników.

O czym mówi ulica, nie tylko żużlowa…Hm.

Z wielkiej burzy mały pieronek, polscy żużlowcy chcieli mega zastrajkować i postraszyć Międzynarodową Federację Motocyklową i nie pojechać nawet w drużynowych mistrzostwach świata, gdzie ostatnio dominują i bronią złota, jednak strachy na lachy i ostatecznie polska federacja na wniosek Giekażetu zgłosiła polskich zawodników do startów i gotowości jazd na motocyklach z nowymi tłumikami. Pyta mnie ten i ów na ulicy i telefonicznie „co z tym polskim żużlem i tłumikami?“ Więc odpowiadam, że nic,  powstał zamęt i kociokwik, kopanie się z koniem i mamy teraz ciszę po burzy. Polska sprawa, polska mentalność, trzeba wiedzieć, że wielu przewidywało, iż nic z tego nie wyjdzie i nie będziemy na tyle konsekwentni, by coś załatwić po męsku. Pisałem wielokrotnie, że kiedy trzeba to nas przy stole nie ma i tort bywa dzielony bez nas. Tłumiki razem z grupą Metanol zostały spacyfikowane i sezon się zaczął. Ludzie poszli do roboty i będą pilnować swoich stanowisk, koniec kropka.

Polscy fani futbolowi, jakby inaczej, dali czadu na Liwie z okazji przegranego meczu Smudowej jedenastki i pokiereszowali miejscowych. Wstyd jak diabli i w obliczu zbliżających się finałów mistrzostw Europy w 2012 polscy kibole dali bardzo dużo do zrozumienia UEFA i organizatorom tej batalii w Polsce i na Ukrainie. Jak to będzie za rok? Już słyszę szepty, że prewencja zostanie rzucona z dużą siłą na stadiony i pod hotele a gdzie indziej pod latarniami będzie „straszno“. Coś w tym jest, prawda?! Jeszcze nie ucichły echa tego wydarzenia a kibole Legii z niejakim ksywa „Staruchem“ pobili piłkarza swojej drużyny i opluli zgodnie jak trzeba. Mokro i groźnie. Ochrona odciągnęła napakowanego kibola a piłkarz uciekł. Prokuratura bada sprawę. Jest wina a czy będzie ostra kara, bo inaczej nie damy sobie z tą patologią rady. Zresztą tak jest od dłuższego czasu w Polsce, że ktoś ma zarzuty i zostaje prezydentem miasta, ktoś ma sprawy prokuratorskie a jest senatorem i roznosi swoje nazwisko dumnie. Mówi się, że tak dalej być nie może. Kiedyś brytyjska premier dała sobie radę z najgroźniejszą grupą kibiców znad Tamizy i poprzez surowe kary szybko wyrugowała chuligańskie ekscesy, burdy w całej Europie podczas których ludzie tracili co mieli cenne na sobie i w sobie. Pobłażanie ma krótkie nogi i uaktywnia debilnych kiboli, daje im wiarę, że wszystko mogą. Oto wbijani w dumę, kokietowani kibole Falubazu Zielona Góra z okazji meczu z Toruniem dali o sobie znać i jak ci bandyci, którzy pojechali na rozróbę do Kowna, jak i ci, którzy dali sobie upust na stołecznej Legii, narobili wstydu i rozrabiali jak pijane zające. Prezes Robert Dowhan niech wyciągnie wnioski, gdyż nie można przejść obojętnie obok takich występów bandziorów. Otóż na stadionach można uprawiać słowną kloakę nie bacząc na nic, ba nawet korzystając z klubowych mikrofonów, zaś jeśli na ulicy ktoś wulgarnie zaklnie dostanie od strażnika moralności mandat.

A więc stadiony mamy z ulgą niebywałą, tam można nawet opluć, tam można wulgaryzmami rzucać na lewo i prawo, wolno bez kary, bo debile rządzą, klubowi decydenci nic nie widzą i nie słyszą? Kilka lat temu w Częstochowie w parkingu walnął mnie ochroniarz w piersi i poleciałem na beton, posturę miał klawisza z ciężkiego więzienia. Za rok widziałem znowu tego „ ochroniarza“ w parkingu, jak doglądał porządku. Kluby tolerują zwyczaje nie do zrozumienia i zamiast same zadbać swoimi siłami o porządek płacą krocie za niby ochronę. Demokracja wyrzuciła poza bramy porządek, wprowadziła mundurowych i pod specjalnym nadzorem hołubi pseudokibicowanie. Mamy problem dużej wagi, Europa patrzy na nas bacznie i boi się bandytów. Mogła Margaret Tchatcher, nie może sobie poradzić prezes klubu, zarząd czy nasza władza najwyższa w państwie. Boję się coraz bardziej, niestety. I od kiedy zobaczyłem ochroniarza, który bije i sankcjonuje go prezes klubu, mam jednoznaczne zdanie w tej sytuacji. Widocznie obaj to lubią. Gdzie poszanowanie i wyobraźnia?!

Kibole piłkarscy robią co chcą, ich śladem idą inni. Zjawisko staje się patologiczne. Co zatem robić? Wbijać w dumę kluby kibica, kokietować, dawać im szanse upustu, czy po prostu wyrzucić za bramy, posadzić za sprawą prokuratorów i sądów tam gdzie powinni  znajdować się bandyci.

O tym mówi ulica…

Mamy początek sezonu. Cyrk się nakręca. Bez wyobraźni nie będzie porządku, tam gdzie jest wina musi być szybka i surowa kara. Stadiony powinny być bezpieczne i mówienie, że na żużlowych obiektach jest bezpieczne trochę usypia organizatorów imprez a daje ognia wandalom i bandziorom, którzy zadymy mają zakodowane w sobie i pod szyldem skrzykniętych klubów niby kibica, udekorowani w szaliki i coś tam jeszcze serwują z zanadrza ściek pomyj słownych oraz biją. To groźne i tak dłużej być nie może.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s