Odlot wiślańskiej skromności

No i stało się, Adam Małysz na norweskiej skoczni powiedział w wywiadzie Bartoszowi Hellerowi z TVP, że kończy karierę a jego benefis nastąpi w Zakopanem na Krokwi 26 marca 2011. Jakże ważna data w polskim sporcie. Małysz oświadczył o zakończeniu swojej bogatej i bujnej kariery w dniu, gdy w podwarszawskim Skolimowie zmarła wielka aktorka Irena Kwiatkowska. Zrobiło mi się smutno z tych powodów dwóch i myślę, że nie tylko mnie targnęło w duszy. Mocno.

Legendarny skoczek z Wisły za życia ma już pomnik w postaci skoczni narciarskiej własnie w Wiśle. Zdobył 4 medale olimpijskie, był cztery razem mistrzem świata, tyle samo zdobywał Kryształową Kulę. Niesamowite, bo jeszcze trzeba dodać kilkadziesiąt zwycięstw w Pucharze Świata. Polski skoczek zbudował wyjątkową relację pomiędzy sobą a kibicami, co zaowocowało pojęciem „małyszomani“. Świat podziwiał zjawisko, do tej pory niespotykane. 33 – letni zawodnik urzekał cały czas swoją skromnością, był zażenowany i najchętniej skakałby byle nie wchodzić w tłum swoich wielbicieli, choć niezwykle ich podziwiał i cenił, szanował i radowało mu się serce widząc szaloną małyszomanię. Cudowne zjawisko socjologiczne, uwielbienie sportowca nie tylko przez kibiców, także przez swoich konkurentów, ba, dzieci wiedzą kto to jest Małysz i że skacze wysoko i daleko. Piszę o tym, bo rozdział zapisany w światowym, polskim sporcie przez Adama Małysza jest niezwykły i godny analizy przez zawodników innych specjalności, adeptów, którzy powinni brać lekcje z życiorysu wiślańskiego skoczka. Nie poniosło go ani razu, powszechnie się twierdzi, że wrogów nie miał i nie ma, zyskał ogromne poważanie u przeciwników za sposób bycia, za kunszt do którego dochodził latami. Jego fiński mentor Hannu Lepistoe powiedział, że nie spotkał zawodnika o takiej osobowości. Miło to słyszeć, przyjemnie było śledzić poczynania Adama na skoczniach świata, jego osiągnięcia, postawę i cieszyć się razem z nim medalami. To było piękne, tłumy pod Krokwią w Zakopanem, miliony przed telewizorami. Popularność od Japonii przez Europę po Kanadę. Komentatorzy TVP Krzysztof Miklas i Włodzimierz Szaranowicz krzyczeli: leć Adam, leć a on leciał jak beskidzki ptak… Kiedy zajadał bułki z bananem a był w formie naśladowali go ukradkiem, a on miał zwykłą zachciankę.

Adam Małysz powiedział stop w pełni formy, na mistrzostwach świata na których zdobył kolejny medal, tym razem brązowy. – Czuję smutek ale i fakt, że spada mi kamień z serca, że odchodzę. Poświęcił kilkanaście lat swojego życia na nieobecności w domu rodzinnym, na katorżniczą pracę, bo formę trzeba budować długo i konsekwentnie, bez taryfy ulgowej. Chciałoby się rzec, niech młodzież bierze przykład.Wzór zachowań sportowych, normalny facet, któremu nigdy nie odbiło, potrafił rozmawiać z każdym i miał zawsze chwilę czasu. Sport potrzebuje takich ludzi, pragną kibice, wówczas szare życie zmieniane jest na kolorowe, na głośne aplauzy.

Proszę mi wybaczyć sekwencję na temat Adama Małysza w miejscu, gdzie pachnie metanolem. Nie sposób przejść obojętnie obok takiej postaci, która 17 lat dostarczała wzruszeń również przecież w żużlowym światku. Kto kocha sport, kocha wszystko co w nim jest nietuzinkowe, szlachetne i nie do zapomnienia. Na dobre i na złe.

I żużlowy świat ma podobne postaci. Mamy na gruncie polskim ikonę w osobie Tomasza Golloba. Dobrze, że tak się dzieje, bo mamy co podziwiać i emocjonować się w domach, na stadionach oraz innych arenach.

Niewątpliwie wiślański skoczek jest wyjątkową postacią, która odlatuje teraz na sportową emeryturę. Odlatuje ze skoczni… Propozycji ma dużo, kiedy odpocznie wybierze i wierzę, że sportu nie pożegna.

Mnie ciągle zastanawia kontekst jego kariery. Pamiętam pobyty w Wiśle Głębcach i początki startów mojego imiennika. Jego pierwsze wojaże na zawody WV Golfem, jego załamanie kariery i wreszcie wielki powrót na skocznie świata po medale z najwyższej półki. Pasjonujące zjawisko i narodzenie się kultowej małyszomani, która jest oryginalna w wyrazie pod każdym względem. Spektakl na śniegu

Mamy również „gollobomanię“, która jakby urodziła się obok dopingowania Adama Króla Skoczni. Dostrzec można duże paralele, prawda?

Sport kiedy jest pozbawiony, ogołocony z indywidualności staje się szarym śniegiem, pustą areną bez adrenaliny. Osobowości zarażają kolorytem, podniecają a jeszcze jeśli są wzorem do naśladowania mamy pełnię życia nie tylko sportowego. Jakie to piękne obrazki kiedy skromnemu zawodnikowi, mistrzowi w swojej konkurencji, legendzie za życia hołd składają przeciwnicy z widoczną szczerością na twarzy. Reporter TV powiedział mistrzowi skoków, że nie miał wrogów a on z uśmiechem odparł „może jakiś by się znalazł “…

Adam Małysz zyskał uznanie powszechne i już za życia stał się legendą, co jest absolutnym wzorem dla innych sportowców, którzy nie zawsze mają właściwe zachowania w sporcie i poza nim, takie jakie właśnie zafundował światu wiślański skoczek. Potrafił zadziwiać i świetnie fruwać jak orzeł, jak orzeł…

Skoczy jeszcze raz, po raz ostatni w Zakopanem, w gronie najlepszych na tym świecie. Górale i kibice na pewno ze łzami w oczach podziękują mu za wyczyny pod Tatrami a echo tego wydarzenia zostanie na zawsze w sercach. Cudowna małyszomania.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s