Dobro narodowe z hukiem

Wiosna na żużlowych podwórkach zapowiada się hucznie, bo trwają dyskusje na temat nowych tłumików. Świat akceptuje, my nie, choć niektórzy twierdzą, że jesteśmy żużlowym światem. Trzeba to zweryfikować. Gdyby odcedzić speedway z polską wersją tego sportu, zawiesić ligi, organizacje turniejów mistrzostw świata doprowadzilibyśmy do głębokiej recesji i nie wiem czy żużel poza Polską odzyskałby oddech. Już od dłuższego czasu ma zadyszkę, dlatego polski teren działa jak respirator. Zawodnicy zagraniczni dobrze oddychają, mają z czego żyć, decydenci speedway’a powiększają konta i nie wyobrażają sobie egzystencji bez kraju między Gorzowem a Rzeszowem. Miło tego słuchać, lecz biznes jest biznesem. Dawno temu straciliśmy władzę nad żużlowym pępkiem i kto inny nim rządzi, mimo, że pępek jest na polskim brzuchu. Szef polskiego żużla powtarza/ mimo, że karmimy i mościmy europejski żużel/, iż w Międzynarodowej Federacji Motocyklowej jesteśmy tylko jedną z federacji. Czyli w żużlu odgrywamy taką rolę jak Słowenia czy Finlandia? Nie liczy się potęga? Tytuły mistrzowskie ostatnich lat oraz organizacja imprez za dobre pieniądze dla zleceniodawców?!

Otóż przegraliśmy już na starcie serialu Grand Prix, wtedy oddaliśmy pole, choć Kompania Piwowarska z marką Lech ratowała budżetowo projekt i ostatecznie gdyby nie polski wkład, nie wiadomo jakby się ułożyło dalej z historią SGP. Niestety tak było, nie potrafiła polska strona wynegocjonować i postawić pod ścianą angielskich biznesmenów, nie potrafiła w ramach CCP FIM wykorzystać i narzucić swoich warunków. Czyje pieniądze, tego religia mówi mój przyjaciel. Anglicy z BSI razem z Ole Olsenem narzucili co było im wygodne a polska strona przyjmowała z dobrodziejstwem inwentarza i jeszcze psuła rynek robiąc szalone wyścigi finansowe po organizację turniejów. Nadal tak jest, choć pewien lifting już życie wypracowało. Ale…

W kontekście nowych tłumików polskie protesty wyglądają śmiesznie a norweski szef światowego żużla chętnie przyjeżdża do Polski/ a kto nie, na takich warunkach?/ albo jego niemiecki zastępca. Jeszcze kilku. Fajni działacze skądinąd… Dlaczego my nie mamy takiej mocy sprawczej by modyfikować z sensem narzucane projekty?! Dlaczego? Członek żużlowej komisji FIM Andrzej Grodzki nie wychyli się w tym gronie, no bo jak? Nowy dochodzący członek wspomniany Piotr Szymański na pewno bardziej liczy na przetrwanie, niż na rewolucyjne niemal zmiany w skostniałej strukturze. A poza tym nad tym wszystkim czuwa prezes PZM Andrzej Witkowski, członek zarządu władz międzynarodowych i każde wychylenie się przez okno na światowym parapecie może byc źle przyjęte. Andrzej Grodzki wszystko konsultuje od lat ze swoim naddziałaczem, toteż wątpię aby Piotr Szymański miał inne preferencje. Potęga na żużlowym rynku siedzi zwarcie cicho.

Człowiek czynu Władysław Komarnicki, który rządzi żużlowym Gorzowem na lewo i prawo nazwał speedway naszym dobrem narodowym a jak dobro, to musimy dbać i chuchać. Troskać się na każdym zakręcie. Burzę wywołują nowe tłumiki, polskie odgłosy w tej sprawie mają mało decybeli. Huk jest tylko u nas, a świat brzydko/ kolokwialnie/ mówiąc olewa nasze głosy. Mnożą nam się te kolokwializmy tu i tam. Co dalej? Pojedziemy jak świat każe… dalej będziemy podbijać kasę w kupowaniu organizacji  turniejów Grand Prix? I przyjmować jak posłuszni bez zmrużenia oka nowe, intratne projekty techniczne. Wielka szkoda, że nie potrafimy wykorzystać polskiej koniunktury i gollobomanii na żużlowym podwórku.

Polską żużlową władzą jest Giekażet, który nigdy w historii tej struktury nie miał tak mało do powiedzenia. Organizacje kształtują osobowości, kompetencje, zaś składy nijakie mijają się z codziennością i odchodzą od tego, co na widowniach piszczy, czyli prościej… co lud mówi. A tam leżą prawdy i dużą sztuką jest umiejętność słuchania oraz wdrażanie słusznych planów. Mamy jeszcze ekstraligową spółkę, więc władza jest podzielona; kluby mają swoją władzę lokalną i tak oto kręci się ten magiel. A on niestety mnie nie kręci. Każda władza przechodzi do historii szybkimi i słusznymi decyzjami, bez mydlenia oczu ludziom, którzy wiedzą jak ten żużel powinien wyglądać. Kibice płacą i wymagają.

Bardzo dawno temu na poczatku stycznia każdego roku organizowano tradycyjną naradę przedstawicieli wszystkich klubów, były tam wręczane nagrody za sezon, odbywało się  wszystko skromnie w murach PZM, nikt specjalnie nie narzekał na warunki, było ciasno ale ciepło, było groźnie w wypowiedziach i tak jak i teraz dużo do powiedzenia miał gorzowski ośrodek. Narady wypadły z obiegu a były okazją do wypowiadania demokratycznych sądów. Dziś mamy demokrację wykreowaną, padają słowa i ulatują w przestrzeń. Dlaczego? Nie odgrywaliśmy kilkadziesiąt lat temu takiej roli sportowej jak dziś, ale mieliśmy silną aktywną elitę  działaczy w FIM z Władysławem Pietrzakiem i Zbigniewem Flasińskim na czele. Liczono się z nimi bardzo, byli kreatywni i marzyć o takich. Pomarzyć… Na tych wspomnianych naradach rozdawano zawsze regulaminy i kalendarz, drukarnie były siermiężne, dziś dobijamy do początku sezonu i takiej książeczki nie ma! Mgliście z tego tłumaczy się szef Giekażetu, co jest przykre w obliczu startu kolejnego sezonu. Jaki pan taki kram. Prawda? No to, jak pisał mój ulubiony czeski pisarz Bohumil Hrabal, to już na dziś koniec.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s