Eddy

Przeleciał ten czas. Wartko. 11 stycznia 1992 roku w Gorzowie Wlkp. rozegrał się dramat, który zakończył się śmiercią Edwarda Jancarza. Przypominam sobie tę feralną sobotę i późniejsze informacje oraz następujący szok. Zadzwonił wtedy kolega z angielskiej Speedway Star szukając potwierdzenia okrutnego faktu. Dla środowiska żużlowego to był cios, zawrzało od emocji, zwłaszcza, że okoliczności były dramatyczne. Oto druga żona Edwarda Jancarza pchnęła w afekcie nożem męża i nie było ratunku. Pierwsza żona Halina poświęciła wiele czasu dla reprezentanta Polski, szczególnie wówczas gdy walczył o życie po fatalnym zderzeniu z włoskim zawodnikiem Valentino Furlanetto. Jancarz był twardzielem i nie dane było mu odlecieć na obłoki, przeżył ten najazd młodego kamikadze i odzyskał moc, jednak po tych nieprzytomnych tygodniach nie był już niestety sobą. Kiedy zginał z ręki żony Katarzyny miał 46 lat.

Ten styczniowy dzień pamiętam jak dziś, informacja poleciała szybko w sobotę wieczorem w świat. Jancarz, morderstwo? Niemożliwe. Ludzie zadawali sobie dużo pytań. Nie zawsze uzyskiwali odpowiedzi. Dyskutowali na temat ofiary i zabójczyni, która działała w afekcie. Dlaczego tak się stało?

Edward Jancarz był zawodnikiem, który szybko wjechał w wielki świat żużlowy, jako 22 letni chłopak został brązowym medalistą indywidualnych mistrzostw świata. Medali ma na koncie dużo, indywidulanych startów w mistrzostwach świata i drużynowych, w MŚ par z Zenonem Plechem. Nie chcę przypominać medali, startów od Gorzowa przez Londyn po Australię i USA. Startu w oryginalnym finale na olimpijskim stadionie w Los Angeles, w atmosferze westernu i charyzmy mistrza świata Bruce Penhalla. Po latach dorobek można raz jeszcze prześledzić w statystykach. Mnie interesuje tło, pobocza zawodnika i jego charakter. Bywają często dwa, trzy światy, mamy inne zachowania jako sportowca, inne jako człowieka.

Eddy był uwielbiany na londyńskim Wimbledonie, był uosobieniem solidności i pewnych ligowych punktów. Anglicy wiedzieli, co znaczy marka Jancarz a do tego dochodził latami. Potrafił grzebać przy motocyklu, a jego guru był gorzowski majster Edward Pilarczyk. Razem przejechali pół świata albo i więcej, ja też w tej skromnej ekipie się znajdowałem i sporo przeżyłem, bo mistrz Eddy nie był łatwym człowiekiem; poza startami miał swoje upodobania, które w sumie składały się na osobę lubiącą życie ale i wiedzącą, czego się chce. Dorobił się startami w Anglii domu w Gorzowie, na dobrej działce. Nie miał następcy ani następczyni. Może to też był przyczynek do późniejszych innych zachowań, niż bywało wcześniej. Staram się zrozumieć rozterki i brak motywacji do rodzinnego życia. Nie muszę przecież mieć racji. Myślę…

Kiedy odbyłem tournee do Anglii ze skromną ekipą Polski, Edek był jej menedżerem. Jechaliśmy razem czerwonym Mercedesem, prowadził wspomniany, nieżyjący już Edward Pilarczyk i Jancarz. Rozmowy były męskie i nie męskie. Nie pamiętał Eddy co było wczoraj, lecz pamiętał, że Pilarczyk nie przykręcił mu kilkanaście lat wcześniej dobrze tłumika i potrafił borować mechanikowi dziurę w brzuchu do pierwszej pinty piwa. Przechodziło. Byłem z nim w Lublanie, startowali w ćwierćfinale IMŚ Zenon Plech i Zbigniew Błażejczak, obaj awansowali a Eddy dotarł tam Maluchem z mechanikiem Stanisławem Maciejewiczem, bo jego Mercedes przed Warszawą wpadł do rowu… Nie skomentuję dlaczego… Jazda z Polski do Lublany w upał Maluchem musiała być piekielnie uciążliwa, ale chłopaki dotarły w formie.

1980 rok i słoweńskie Krsko; tam niespodziewanie Jancarz z Plechem w finale mistrzostw świata par zdobyli srebrny medal. Kiedy przyjechali do Krska autem z Anglii nie wyglądali na wypoczętych za bardzo, dali jednak rady i przegrali tylko z angielską parą. Uff. Było gorąco, bardzo, jednak wino Cviczek schłodziło emocje na normalny poziom.

Edward Jancarz był rozpromieniony, kiedy jego wychowanek Piotr Świst dostał licencję. – Adaś zobaczysz, to mój następca. Rzeczywiście gorzowianin miał sylwetkę identyczną jak mentor, zapowiadał się świetnie. Gorzej było potem z pojęciem „następca Jancarza“.

Dorobek sportowy EJ jest imponujący. Zasłużenie stadion w Gorzowie nosi jego imię, jest i ulica mistrza Edwarda i pomnik godny jego zasług. Pozostaje jednak ślad dramatu ze styczniowej soboty i tragicznej sprzeczki małżonków, po której serce mistrza przestało bić. Gorzowski teatr wystawił sztukę osnutą na motywach burzliwej kariery Jancarza i kontrowersji jakie wzbudzała jego druga, rogata dusza. Frywolna, kiedy można było poszaleć, zmotywowana gdy trzeba było walczyć o medale.

Życiowa karta Edwarda Jancarza i sportowe dossier są bogate i oprawione zarazem w złote i żałobne ramki, są tam błyski medali i uśmiech mistrza na stadionach Europy i świata. Naręcza kwiatów oraz jakby słyszało się dźwięki narodowego hymnu.

Co jeszcze? Eddy wspominany jest jako mężczyzna do żużla i do wszystkiego poza tym, uwielbiały go fanki, a on je też uwielbiał jak należy. Wypiłem z mistrzem Eddym trochę piwa w różnych stronach Europy, nasłuchałem się o nim dobrych rzeczy w żużlowym świecie. Przeciętni nie robią raczej karier, w sporcie trzeba być hardym i męskim do bólu. Jaki był Eddy naprawdę wie małe grono ludzi. Zostaje w mojej pamięci Edward Jancarz jako facet do zdobywania medali, wywalczania dużo punktów, lubiany przez kibiców i jako ten, który zaczął swoją bogatą karierę niespodziewanie świetnie a zginął w dramatycznym epizodzie nagle i tak fatalnie.

Advertisements

2 Comments Add yours

  1. wawrzyniec prusky pisze:

    Dziękuję za tekst o Jancarzu. Niemal w każdym wspomnieniu o Nim pojawia się także czerwony mercedes, który wówczas wzbudzał na ulichach Gorzowa równie wielkie dreszcze emocji, co jazda EJ na torze przy Śląskiej.
    Ale to tylko dopisek na marginesie.
    Panie Adamie, dlaczego tak mało dyskusji na Pana blogu? Trzeba trochę rozreklamować to miejsce.

  2. Piotr pisze:

    Dobry tekst. Dziękuję !

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s