Bolesna przejrzystość

Sir Bob Geldof, muzyk, biznesmen napisał kiedyś, że: „ Nie chcę być jak inni. Nie chcę myśleć jak inni. Chcę być sobą“. Irlandzki wokalista, aktor, pracował jako rzeźnik, puszkował groch, dziennikarz muzyczny ale przede wszystkim organizator wielkich, światowych koncertów na rzecz głodujących w Afryce. Koncert w 1985 roku na londyńskim Wembley przyniósł zysk ponad 100 milionów dolarów, w 2005 roku razem z Bono w dziesięciu miastach na świecie zorganizował koncerty by zwrocić uwagę możnych tego świata na głodującą  Afrykę, na problemy biedy, bezrobocia i AIDS. Wielka postać; Bob Gelodof dwukrotnie był nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla. Znany jest jego hit „I Don’t Like Mondays“. Ale największym hitem jego życia jest działalność charytatywna. Przypominam postać ze wzgledu na słowa przytoczone powyżej z „Looking after one“. Być sobą… być sobą…

Hałas, choć nie tak wielki, wywołuje decyzja prezesa Falubazu Zielona Góra Roberta Dowhana, który nie podtrzymał umowy o pracę ze szkoleniowcem Piotrem Żyto, synem byłego reprezentanta Polski, znakomitego żużlowca Henryka Żyto. O ile ojciec startował bardzo udanie na torach Europy, to syn po próbach zajął się czymś innym w okolicach sportu żużlowego. Długo trwały próby i wreszcie zajął pozycję na niezwykle słabym polskim rynku szkoleniowym w żużlu, funkcję, która nie wiem dlaczego nazywa się trenerką. Ilu zawodników wychował wspomniany obywatel PŻ? A inni jemu podobni?

Szkoleniowiec Falubazu Zielona Góra zapragnął na fali euforii być radnym i wtedy wypłynęła na wierzch jego przeszłość esbecka, co wzburzyło nie tylko kibiców. Prezesa Dowhana chyba też, choć już w trakcie sezonu zaistniał kontredans pomiędzy klubową władzą a szkoleniowcem, a podłożem było podanie do mediów tego, co powinno zostać tajemnicą pomiędzy najemnikiem a pracodawcą. Falubaz pozbywa się postaci, choć wydawało się, iż sielanka potrwa nie wiadomo jak długo. Żyto rusza w Polskę.

Rynek szkoleniowy w naszym żużlu jest taki, że szuka się instruktorów, których można policzyć na palcach dwóch rąk. Podobnie jest np. w Czechach. Otóż jeden dyrektor  czeskiego klubu szukał polskiego szkoleniowca, nie znalazł, bo polscy są wygodni. Kombinują. Klubów jest więcej niż szkoleniowców. Nie każdy dobry zawodnik może być trenerem, bo nie potrafi czytać gry, a ta „choroba“ dotyczy nie tylko żużla. Jest sucho, bardzo sucho… I na pewno były szkoleniowiec Falubazu znajdzie pracę, bo prezesi szukają i nie myślą co zrobić by wykształcić nowych, transparentnych i takich, co potrafią zrobić z adepta zawodnika na miarę reprezentanta. W futbolu istnieje funkcja skautów, którzy szukają młodych zawodników, talentów. Skautowie potrzebni są w żużlu  do łowienia talentów trenerskich… Te myśli dedykuję nie pierwszy raz Giekażetowi z jej szefem Piotrem Szymańskim, bo rynek wysycha i każdy rak rybą.Chore zjawisko. Mamy już zawodników o innym obliczu, zmieniają się trendy, znajomość technicznych tajników i znajomość języka angielskiego jest podstawowym wymogiem, bez  uwag na migi.

I z jednej strony mamy w klubie potrzebę wychowywania talentów, uczenia ich podstawowych zasad jazd, i z drugiej umiejętność ustawienia składu, intuicji, której nie można się nauczyć ani kupić.

Indywidualności nie leżą na ulicy, sport żużlowy niestety jest ubogi w szkoleniowe talenty. Polski rynek w przeszłości ma incydenty zatrudniania zawodników w charakterze szkoleniowców, choćby wspomnieć we Wrocławiu Duńczyka Tommy Knudsena. Później Marek Cieślak pokazał, gdzie leży pies pogrzebany.

Zanim Robert Dowhan zatrudnił syna Henryka Żyto przypominam sobie kiedy pytał mnie przypadkowo jak widzę ten problem. Widzę go czarno, bo od lat jest zagrzebywany i okrawany przez losowe przypadki. Na bezrybiu i rak rybą, szprotką… rekinów u nas nie ma. Osobowości? Ze świecą szukać i nic… Nie przesadzajmy z tym trenerskim fachem, bo żeby uczetniczyć w kursach trenerskich trzeba mieć maturę, taki jest wymóg ministerstwa.

Jak kształtuje się w tym temacie żużel w zestawieniu w futbolem, siatkówką, koszykówką, piłką ręczną, lekkoatletyką? Proszę pomyśleć. Ktoś powienien ten problem dostrzec, może i on jest dostrzegany ale nie załatwiany a lata lecą jak jesienią liście z drzew. Szkoleniowiec z łapanki, to akcja w sporcie żużlowym na miarę Bonda. Dziwię się, że prezesi klubów zatrudniają za wysokie gaże takich, którzy powini być raczej na bezrobociu albo pchać motocykle.

Czy stać kluby na taką rozrzutność i brak wyobraźni? Czy nie warto wreszcie skończyć z praktykami zatrudniania raz po raz nieudaczników, bo nie zawsze sukcesy drużyny są efektem pracy organicznej szkoleniowca. Szczęście i praktyka chodzą krętymi drogami o czym najlepiej wiedzą kibice, bo oni znają od podszewki co w klubowej trawie piszczy. Zapiszczało więc tak w Zielonej Górze i wcale temu się nie dziwię, bo nosił wilk razy kilka ponieśli i wilka. Lepiej późno, niż  wcale i myślę, że prezes Falubazu nie powinien  mieć z tego powodu kaca. Dobrze zrobił, tak uważam.Co powiedział Bob Geldof ? Tak… chcę być sobą.  Godna zachowania życiowa cnota.

Reklamy

One Comment Add yours

  1. robert pisze:

    Nieprzejrzyści ludzie nie mogą budować przejrzystości. Oczekiwanie przejrzystości w Polsce nie ma żadnych racjonalnych podstawa. Raczej wynika z myślenia życzeniowego. Więcej na temat istoty przejrzystości tutaj. http://www.wyszynski.co
    rw

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s