Dominatorzy

GOLLDEN! Taki tytuł dała angielska Speedway Star na okładce kwitując ostateczny sukces Tomasza Golloba w serialu Grand Prix. Gollden… Dominatorzy z Polski, bo tuż za nim jest w klasyfikacji Jarosław Hampel. Drużynowo przecież wygraliśmy mistrzostwo świata na trudnym torze Ole Olsena w Vojens, może nie tyle trudnym, co wyjątkowym w konkurencyjności gospodarzy z ambicjami bycia sukcesorami laurów mistrza Olsena. Mam przekonanie, że tamtejszy tor jeśli nie jest zwichrowany przez warunki pogodowe jest urządzany dobrze i zawsze tam była walka na całego.

Przyszłoroczne mistrzostwa świata jawią się nam z dominacją liczebności polskich zawodników, bo miejsce w serialu otrzymał Janusz Kołodziej, co niektórzy uważają za niebywały atut w ostatecznym rozrachunku mistrzostw za rok. Tego nie wiem, bo jeden sezon nie czyni cudów i zobaczymy jak ten zawodnik będzie wojował w gronie przez cały czas. Serial GP trwa i jest wyczerpującym zjawiskiem ze scenariuszami nieobliczalnymi. Lepiej więc na chłodno kalkulować, niż wpadać w hurrra optymizm, co czasami w sporcie nie daje efektu końcowego. Bywają wpadki.

Gollden,  niech tak zostanie bedzie postrzegany już jako obrońca tytułu, choć dalibóg, niczego to nie zmieni, gdyż w tym gronie jest znany tak jak James Bond ze swoimi wyczynami na lewo i prawo. Zawsze istnieje obawa jak psychicznie sukces wpływa na człowieka. Tomasz Gollob jest zahartowany w walkach żużlowych jak mało kto i teraz dopiero nie ma nic do stracenia, o ile w tegorocznym sezonie musiał jednak uważać na zakręty, będzie moim skromnym zdaniem osobą jeszcze bardziej aktywną, co powinni wziąć pod uwagę napaleni  “gracze” zmagań w długim serialu, co najmniej o 3 – 4 turnieje za długim. Jakoś nikt nie stawia tego problemu, krążą raz po raz banialuki o wypadach na Antypody, o USA nikt nie mówi, a o niektórych europejskich nowych miejscach cisza. W tym zestawieniu mistrzostwa świata indywidualne urbane w cykl turniejów GP kostnieją w organizacyjnej geografii. Przepraszam, pojawi się w miejsce Bydgoszczy Gorzów, miasto owiane legendą wspaniałych żużlowców z pomnikiem Edwarda Jancarza. Nachodzi mnie refleksja, bo także inne miasto, z pomnikiem Alfreda Smoczyka stolica polskiego żużla LESZNO, jest organizatorem wyścigów GP, natomiast inne miejsce, równie owiane legendą żużlową – Rybnik jest w głębokim regresie sportowo – organizacyjnym, co na pewno jest niezrozumiałą sytuacją tłumaczoną na swoje sposoby przez obecnych zarządzających tym zasłużonym klubem. Wstyd. Gorzów może, podsycany przez lokalnego konkurenta z Zielonej Góry. Zajaśnieje na pewno Toruń, a Bydgoszcz z bolesnym upadkiem ligowym musi reanimować swoje oblicze. Nie raz i nie dwa powtarzam, że rutyna bywa zgubna i jakaś dziwna wiara w tradycje usypia potrzebne zawsze aktywne działania. Bydgoszcz ligowo miała pecha, ponieważ losowy przypadek i absencja takiego zawodnika jak Emil Sajfutdinow przez długi czas miała ogromny wpływ na końcową zdobycz punktową drużyny. I Bydgoszcz, i Rybnik będą potykać się ze sobą na pierwszoligowym polu. Więcej szans na pewno mają Pomorzanie, choćby i z takiego powodu, że miejscowy samorząd widzi potrzebę promocji żużla i posadowienie go na właściwym miejscu. Rybnickie kontredanse są nudne i nie prowadzą do celu a śmieszne majchrowanie daje obraz amatorstwa z pogranicza księżycowych wizji.

Wspomniałem Emila Sajfutdinowa, Rosjanina o mołojeckiej duszy. Miał pecha, kiedy jednak go pokona na pewno będzie walczył o swoje, a przecież jest byłym brązowym medalistą mistrzostw świata, co przy jego wieku było zaskoczeniem dla wszystkich. To był wjazd na sto dwa! Będzie obok Jarosława Hampela groźnym pretendentem do jesiennego podium. Podejrzewam, iż Australijczyk Chris Holder rozwinie skrzydła, przynajmniej powinien, bo teraz jakoś go zatkało.Koalicja młodzieży jest zwarta i wzmocniona jeszcze rutyną byłych mistrzów świata Jasonem Crumpem oraz Nickim Pedersenem, dodatkowo uzupełniona przez trzech szwedzkich aspirantów powinna dać satysfakcję zaciętych widowisk na placach GP.

Jedną czwartą obsady turniejów zajmują Polacy. Hampel utytułowany i posiłkowany przez Red Bulla jest obok Golloba gwiazdą; już będzie postrzegany jako silny przeciwnik dla każdego. Czy jest w stanie walczyć o wierzchołek góry? Tak, bo tak było teraz. Wie co trzeba zrobić żeby było lepiej, lecz sport jest nieprzewidywalny i niesie z sobą niespodzianki, za co właśnie kochamy sport! Jest cudowny z tymi zaskoczeniami na plus i minus.

Regres przeżywają niewątpliwie Anglicy i tak jak oni są nisko, Polacy wysoko. Ale się porobiło w tak niegdyś brytyjskiej dyscyplinie sportu.

Oczekiwania polskiej widowni będą duże, apetyty zostały zaostrzone maksymalnie, toteż organizatorzy polskiej edycji GP mogą spać spokojnie, bilety w… rozsądnej cenie rozpłyną się na pewno szybko.

I na koniec powiem może coś obrazoburczego dla fanów żużla, lecz nie mogę inaczej. Otóż polska dominacja sportowa i organizacyjna martwi mnie ogromnie w konstelacji europejskiego żużla, ponieważ każda taka sytuacja rodzi pewne wykoślawienia całości, miejmy jednak nadzieję, że tak nie będzie a raczej podsyci innych by aż tak wielkiej dominacji ze strony Polski nie było. Jeszcze jedno… marzy mi sędziowanie fair. I jeśli Polak jest arbitrem niech nie będzie bardziej papieski niż papież, bo przykład z Terenzano w wydaniu Wojciecha Grodzkiego dotyczący Hampela jest godny ubolewania. Rynek międzynarodowy sędziów jest tak ubogi, jak rynek… polskich szkoleniowców. Paradoksalnie mamy więc dominatorów w wydaniu makro, a wpadki sędziowskie bez odszkodowań.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s