Ballada Terenzano

Hotel “President” w Udine, cztery włoskie gwiazdki, jak nasze trzy. Tu zamieszkał nowy mistrz świata Tomasz Gollob. Tor żużlowy jest w stronę Triestu, daleko za miastem, w mało ciekawym miejscu i dziwię się, że takie miejsce zostało wybrane na kolejną rundę Grand Prix. Od dwóch tygodni panuje susza, lecz prognozy są kiepskie, będzie deszcz. Trening w piątek na białym “ betonie”, twardy tor a infrastruktura jaką trudno spotkać. Zadaję sobie pytanie po co organizować prestiżową imprezę na siłę. Włosi uwielbiają calico czyli boski futbol, wyścigi motocyklowe i samochodowe, na trasie w Monzie bolidy raz do roku zbierają ponad 100 tysięcy ludzi, taka frekwencja nie jest obca w Imoli, gdzie motocykle fruwają w powietrzu. Speedway jest na uboczu, mało popularny, Lonigo zostało zamienione na Terenzano, na peryferiach Udine. W Lonigo od 1977 roku popularyzowano speedway, lepiej czy gorzej w sumie nie chwyciło; teraz mamy Terenzano. Uczestnicy imprezy mieszkają w Udine, mieście rozmaitości zabytków, rozległym po którym paradują szykownie ubrane Włoszki. Cafe Macchiato smakuje wybornie, wina prowincji Friuli też… W oddali, jak popatrzeć na północ mamy Alpy, gdzieś na czubkach przyprószone już śniegiem. Pod koniec treningu już pada… W nocy ulewa i tak do późnego rana. Pytanie jest jedno… czy będą zawody. Zjeżdżają się polscy kibice, marki Nice, na biało – czerwono, z trąbkami. W południe wychyla się słońce i daje nadzieję na turniej, po którym Tomasz Gollob może zostać mistrzem świata po raz pierwszy w swojej bogatej karierze. Transmisję z imprezy prowadzi Canal +; wydawca  “Student” Marcin Stachowicz krząta się i uwija jak mrówa, spokojny jest realizator Robert Grodkiewicz, obok Błażej Glapa. Operacja została podjęta szybko “robimy studio na stadionie”. Wyzwanie mimo wszystko duże dla doświadczonego Multi Production. Jadę z dźwiękowcem “ Domino” Tomaszem Dominiewskim i operatorem Tomkiem Biegalskim/ znającym się świetnie na włoskiej kuchni/, bywalcami prestiżowych imprez. Inżynier studia “ doktor” Krzysztof Czekaj skutecznie i twardo/ dużo może// dociera się z gospodarzami na stadionie, gdzie usytuować studio. Czekamy na ekipę z finezyjną Darią Kabałą – Malarz, która leci z Grecji, gdzie mieszka w Larissie z mężem, dolatują arcymistrz nastroju nocą i dniem “Olo” Piotr Olkowicz, wszędobylski w parkingach  “Łopat” Michał Łopaciński. Deszcz mocno dołował, jednak w południe niemrawe słońce dawało nadzieję na bańkę szampana.

Sobotnie popołudnie, gdyby nie kibice z Polski, byłoby krucho z frekwencją. Spotykam kibiców z różnych stron, są naładowani optymizmem na sukces Tomasza Golloba. Przyjeżdża do Udine ojciec mistrza “ Papa” Władysław Gollob, który od kołyski był promotorem poczynań młodszego syna. Wierzył zawsze w jego talent i cierpliwie czekał na złoto, a charakter ma hardy, jakby góralski. Ma syna mistrza świata kompletnego stylu. Finis coronat opus.

Niebiosa Italii są ostatecznie łaskawe dla wszystkich, którzy chcieli przeżyć wzruszenie ostateczne. TOMASZ GOLLOB wygrywa turniej, zostaje mistrzem, traci punkty Australijczyk Jason Crump, wręcza Polakowi swój plastron z jedynką, wcześniej przekreślając swoje nazwisko. Trzykrotny mistrz świata gratuluje, podobnie Amerykanin Greg Hancock, który ma jedno złoto na koncie, chwali ciepło Duńczyk Nicki Pedersen, trzykrotny mistrz świata. WIELKI SERDECZNY HOŁD dla najlepszego polskiego żużlowca w historii, więc jakże przyjemnie słyszeć takie słowa. Balsam na duszę.

A mistrz ukontentowany! Chciał, wierzył, ma sezon przed czterdziestką perfekcyjny.  Oblegany przez reporterów, przez sympatyków, w studiu Canal + zwierzył się spontanicznie z tego, co złożyło się na taki wyczyn.

Tomasz Gollob jest symbolem żużlowca, który przez dwadzieścia lat czerpał garściami, dzięki pracy, ze swojego talentu co najlepsze, układał, analizował, nie zawsze dopisywało szczęście, ale jak mówi jego menedżer od początku kariery Tomasz Gaszyński, “byliśmy kilka razy, bardzo blisko tego złota”. Były łezki wzruszenia. Udana ekipa na sukces. I wreszcie jest. Pod niebem Italii Tomasz Gollob dorównał do jedynego do tej pory złotego medalisty z Polski Jerzego Szczakiela, który wywalczył ten tytuł 37 lat temu na Stadionie Śląskim przy aplauzie prawie 100 tysięcy kibiców, teraz w Terenzano było tylko około cztery. Marnie i dlatego nawołuję do korekty żużlowy biznes i robienia czegoś na siłę a wybranie właściwych miejsc na popularyzację speedway’a. Terenzano jest “be”, choć zapamiętamy go jako ogromną glorię polskiego żużla, w wykonaniu Tomasza Golloba i wysiłek ludzi, którzy dramatycznie walczyli by zrobić telewizyjny przekaz polskim fanom w kraju.

Widziałem ten trud, widziałem sukces. Jakże przyjemnie w takich momentach robi się na sercu, targa wzruszenie i radość, że się udało! Udało, choć zabrakło mi w Terenzano władz różnego gatunku z Polski, by na gorąco wynieść ten sukces na piedestały. W Bydgoszczy będą w ciżbie słodzić na różne sposoby, bo fota i uścisk z takim “ Noblistą” sportu żużlowego może przydać się w zawodowej karierze, no i być pamiątką na całe życie. No cóż, sukces ma wielu ojców, a… matka jest jedna.

Miałem okazję uścisnąć mistrza w Terenzano na placu boju. Po zawodach włoskie niebo zaczęło znów płakać, ironia losu, ale złoto już było w garści. I ten deszcz był jak łzy szczęścia.

I jak tu nie napić się czegoś mocnego z okazji historycznego faktu, który tak fantastycznie utrwalił Tomasz Gollob w stylu wywołującym zachwyt, szczery podziw dla talentu i kunsztu.

To nie był sen, ani marzenie, to było tak cudne, że zostaje w pamięci i sercu na zawsze. Italia bywa czasem szczęśliwym miejscem dla Polski. Grazie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s