Darz los

Czy ktoś przewidywał finał sezonu na niwie grand turniejów w takiej sytuacji jaka jest? Sport jest nieprzewidywalny i dlatego ma urok, bawi, stresuje, podnieca i wzrusza bezgranicznie pokolenia. Cudowny czar, dyskusje, zakłady koleżeńskie, kłótnie i wspólne bratanie się na stadionach, choć nie brakuje przeciwstawnych zdań i czasami niepotrzebnych nikomu burd. Takie jest życie, mówi się powszechnie i leci dalej… Turniej niepodobny do turnieju, dzień, pogoda, tor, samopoczucie i otoczenie. Sędzia i toromistrz, grupa nacisków i oficjele. Fakty obiektywne i subiektywne.

Na czele serialu Grand Prix jest Tomasz Gollob a za nim Jarosław Hampel, tuż za nimi Australijczyk Jason Crump, trzykrotny mistrz świata, multimedalista i kreator  dobrego żużla, choć nie bardzo mi się podoba jego styl. Ciężki, mało widowiskowy, choć piekielnie skuteczny poprzez szybkie silniki. Do Crumpa jeszcze wrócę. A teraz o polskim duecie, bo sytuacja zrobiła się arcyinteresująca. Otóż Crump po mało widowiskowym początku złapał rytm pościgowy i zapachniał mu kolejny w życiorysie medal. Czy Polacy mogą się obawiać “kangura”? Tak, bardzo. Wielkiego znaczenia nabiera kolejny turniej w duńskim Vojens, na torze, który w tym sezonie jest walcowany raz po raz. Tam być może okaże się co będzie nas czekać w dwóch ostatnich turniejach serialu Grand Prix, w Terenzano we Włoszech i finał w Bydgoszczy. Czy może być tak, że wszystko będzie zależeć od bydgoskiego finału? Mało prawdopodobne, bo mamy przed sobą próbę sił na torze Ole Olsena, który na pewno będzie patrzył w stronę szeroko pojętego brytyjskiego imperium. Niczego nie sugeruję, a o pogodzie w tym rejonie nie chcę już wspominać, w tym sezonie pogoda jest kapryśna jak wiele kobiet i nie daje spokoju nikomu, kto zależny jest od niebios.

Kto potrafi więcej Tomasz Gollob czy Jason Crump? Pierwszy umie wszystko, zadziwi atakiem niekonwencjonalnym pod bandą, poszaleje z fantazją czuje się na motocyklu jak ryba w wodzie. Nieco młodszy Australijczyk ma zbiór tytułów, ma wsparcie nie bylejakiego sponsora jakim jest Red Bull. W tej “ stajni “ jest także Jarosław Hampel, podobnie Rosjanin Emil Sajfutdinow, który tak pechowowyeliminowany został z walki już na wstępie sezonu z ogromną szkodą dla barwy mistrzowskich zmagań. Gratuluję Red Bullowi nosa w speedway’u, nie tylko, bo w kilku sportach ma asów w rękawie pierwszorzędnej marki. Kumpel Crumpa, rodak Mark Weber z F – 1 jest przykładem podobnym do Adama Małysza, który woli  napój energetyczny RB od banana. Przynajmniej tam gdzie mu płacą, a jak to się dzieje widać dobrze choćby w snowbordzie. Red Bull nie pozwala sobie na tanie rozwiązania i ładuje kasę tam gdzie trzeba. Stawia na koni, które ścigają się i skaczą, i nie tylko ze światowym skutkiem. Firma o brandowym obliczu do pozazdroszczenia stawia rownież na ludzi kultury, co mnie bardzo cieszy i sławy kina, sztuki niebagatelnej wartości mogą liczyć na wsparcie nie tylko pijarowskie. Piszę o tym, gdyż dobrze się dzieje, że takie firmy wspierają speedway. Piszę też i dlatego, by unaocznić, że ani Hampel ani Crump nie będą ostamotnieni w trzech  ostatnich turniejach SGP.

Pomiędzy Gollobem a Crumpem jest Hampel, młody ale w tym sezonie jak nigdy dotąd zmotywowany, zdeterminowany do walki i nie znajduje się w klasyfikacji generalnej SGP przypadkowo. Talent, acz dojrzewający nie tak jak Sajfutdinow. Inny charakter. Zaliczył kiedyś debiut z dziką kartą w Bydgoszczy, startował  wtedy w Pile i byłem na przekór wielu orędownikiem  debiutu Jarka na torze bydgoskiej Polonii. Nie zawiodłem się, ale też liczyłem, że jego kariera potoczy się zawrotnie. Potrzebował czasu, ten czas teraz nadszedł jest ceniony, wysoko w hierarchii, musi jednak być teraz w tych ostatnich momentach sezonu bardziej agresywny, czujny. Nie potrafi tak poszaleć jak Gollob, bo to co robi lider SGP jest piekłem, niebem i nigdy nie wiadomo, co będzie kiedy przegra ze słabym a potem nagle wygra w stylu nieprawdopobnym. I rywale wiedzą o tym, tylko chcielibyśmy mieć pewność, stabilizację. A on jak narwany pędzi, potem zostaje na starcie, gna, wypycha i albo wygrywa albo jest dalej. Tomasz Gollob nie ma jednego w życiu…szczęścia. No może przesadzam, jego szczęściem jest talent do jazdy na motocyklu. Taki Valentino Rossi. Albo więcej nawet. Taki Niki Lauda z bolidów F – 1.

VOJENS będzie na pewno turniejem arcyważnym dla Polaków i Crumpa. Ktoś trzeci może prolongować walkę i zaostrzyć ją na ostatnie dwa mityngi. Reżyser los. A gdyby mi teraz przyszło stawiać kto ma więcej szans w Vojens, powiedziałbym, iż Australijczyk, mimo że nie startował w drużynowym turnieju MŚ tam właśnie. Jest rozpędzony wyraźnie, acz do ogrania, co pokazał dobitnie Gollob w Chorwacji.

Ciekawa końcowka. Bardzo. Nie będzie pieszczenia się w Vojens, tam rozegrana zostanie męska walka na kończyny i motocyklowy zmysł mechaników, bo kto trafi od razu na dobre losowanie, spadnie mu z nieba fart , będzie na trudnym torze fruwał jak trzeba. Co może przeszkodzić? Jacy są sędziowie widzimy, że można mieć defect w strategicznym momencie bitwy przekonł się już Gollob. Hm, jeszcze jedno w końcówce tych rozważań, bywa w życiu i tak, że gdzie dwóch się bije tam trzeci wygrywa.

I to już koniec na dziś, przed bitwą VOJENS. Intrygującą, nie bez obaw dla polskich liderów. Darz bór, przepraszam… darz los.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s