Droga przez mękę, powiedział lider GP

Kontuzje są wpisane w życiorys każdego żużlowca i jeszcze się taki nie narodził, który znalazłby receptę na uniknięcie wszelkich cierpień. Ostatni turniej Grand Prix w szwedzkiej Malilli przyniósł znowu kolejne kontuzje. Szkoda, że taki zawodnik jak Emil Sajfutdinow, rosyjski zawadiaka o sercu do walki na każdym metrze toru od startu do mety, brązowy medalista ubiegłorocznych rozgrywek mistrzostw świata, jeden z najlepszych debiutów i optymistyczna zapowiedź dla żużla po długim leczeniu złamania ręki znowu będzie musiał pauzować. Fatalna sprawa, bo wcześniejsza kontuzja na jednym z pierwszych turniejów GP pozbawiła rosyjskiego Emila realnej szansy walki znowu o medal. Ten zawodnik szybko się uczy, niestety kocha go gips i będzie musiał odpuścić turnieje, czyli sezon z głowy. Oczywista strata dla niego i dla całego żużla, bo to on własnie wjechał w towarzystwo jak kozak na białym koniu i zaczął piąć się do góry. Sympatyczny zawodnik, płaci jednak frycowe i nie szanuje go wcale pech. Podczas kolizji w Malilli ucierpiał również Tomasz Gollob i jego ręka musi być rehabilitowana, toteż kiedy ktoś pytał lidera o dalsze turnieje i jak to będzie, tenże niejako poirytowany odparł krótko „jeszcze cztery turnieje i droga przez mękę“. No bo tak to jest, każdy turniej przynosi ofiary. Duńczyk Nicki Pedersen też jest pokiereszowany, Australijczyk Jason Crump wziął się w garść i postawił na solowe wyścigi, odpuścił drużynowe mistrzostwa świata. Ciekawy jestem jak zareagowałby polski rynek gdyby coś takiego powziął któryś z naszych asów. Groza. A Crump konsekwentnie jedzie i depcze po piętach Gollobowi i Jarosławowi Hampelowi, rzeczywiście ściga jak śledczy i nie popuści kangur polskim zającom.

Tak, biadolę, że Sajfutdinow ma stracony sezon i na tym cierpi także bydgoska Polonia. Ubolewam, że Nicki ma pecha, bo zawsze jego starty były ekspresyjne i wprowadzały emocje, czasami dodatkowe dla postronnych. Sport potrzebuje widowiska, aktorów i emocji. Rozczarowują na pewno trochę następcy Pedersena. A czy Chris Holder mimo, że wygrał  turniej w Cardiff jeździ tak jak większość oczekiwała? Chyba nie, to właśnie  Emil był taką rosyjską iskrą, która wprowadzała rewolucję w wyścigach kiedy ścigał się z duszą rozpaloną jak piec. Armada duńska jest ospała, kangurowe towarzystwo bez Crumpa nie ma ognia. I tak oto mamy obraz z jednej strony waleczny w szczycie serialu, z drugiej doskakujących graczy, jednorazowych często. I mamy jeszcze „przeterminowanych“, znudzonych serialem jakby to była brazylijska epopeja nr. 2879. Serial wymaga zresetowania, czyli zastanowienia się co dalej, będę o tym pisał ile  dam radę, że wszystko jest dobre co nie trwa wiecznie, co nie jest nużące i ma w sobie nadzieje na emocje niespodziewane. Oczywiście mamy w tym sezonie wyjątkową sytuację, kiedy dwóch zawodników prowadzi, gdy taki Rune Holta ma jazdy, które potwierdzają jego talent i wolę walki do upadłego, jego zmysł i heroiczną walkę na każdym metrze. Już za charakter waleczności należy mu się polski paszport. I ten Holta ma jeszcze szanse na podium ostateczne gdyby jednak nie włączył się tak ambicjonalnie i profesjonalnie wspomniany Crump.

Kiedyś na tych łamach ale chyba w innym miejscu wyleciała mi taka refleksja, że polski duet na prowadzeniu jest wspaniałym potwierdzeniem klasy polskiego żużla, talentu i charakteru do tego sportu. I jeszcze to, że tak wymarzony tytuł mistrza świata przez Tomasza Golloba może mu uciec w stronę młodszego rodaka. Życie lubi być strasznie przewrotne. Gollob jest strasznie zdeterminowany i bardzo mu tytuł mistrza świata z różnych powodów jest potrzebny.

Byłem niedawno w Pradze i rozmawiałem z dr Petrem Odrasikiem, głównym animatorem Grand Prix w stolicy Czech. Kontrakt na imprezę jest podpisany jeszcze na dwa lata. Co będzie dalej wobec zakusów Pardubic niewiadomo. Na razie 6 września tego roku jest na stadionie Marketa tradycyjny Memoriał LubosaTomicka, w którym startuje światowa czołówka. Dziś każdy liczy kasę obojętnie gdzie, praski turniej zawsze liczy na polskich kibiców, bez nich trudno się zbilansować. Na Tomasza Golloba przyjeżdzało tu przed laty tak wielu polskich kibiców, że można było spokojnie pić piwo. Dziś już tak nie jest, bo sytuacja jest inna, inny czas na… jazdy i picie piwa.

Wracam do idei serialu Grand Prix. Ile turniejów i gdzie jest na pewno zasadniczym motywem do dyskusji, tylko rodzi się ciągle pytanie kto ma dać hasło. Kto?! Zostawiam  ten problem na potem…

Cztery turnieje do końca serialu Grand Prix i jak się usłyszało „ droga przez mękę“. To nie jest złe hasło, prawdziwe, każdy sezon był już dla wielu uczestników tej „zabawy“ męczarnią i czekali na koniec jak wojak na przepustkę. Bo wyniku nie było, kasy także, czasu brakowało na inne turnieje, gdyż serial połykał gros dni… Impreza jest tyle warta ile dają z siebie aktorzy, kibice również i kiedy jest napięcie i nic nie wiadomo do końca. Truizm? Pewnie! Najgorszym jest fakt tych już „przeterminowanych“ w sezonie. Oni nie dają czadu, oni są… A elita ściga się o medale, walczy z pogodą i kontuzjami. Eliminacja przez wypadki jest losowa i trudna do przełknięcia. Nie ma jednak rady, taki jest żużel i taki sport i takie życie. Jedziemy więc do ściany mimo wszystkich przeciwności i niech hasło „ na maxa“ jest dewizą dla tych co uciekają, gonią i dla tych co czekają kiedy to się wreszcie skończy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s