Ach Shakira !

„Waka Waka“ – oficjalny hymn afrykańskiego Mundialu zaśpiewała na zakończenie tej imprezy brawurowo, świetnie i skąpo jak zwykle ubrana Shakira, niesamowity występ tak jak i finałowy mecz w którym Hiszpanie fantastycznie pokonali Holendrów. Takie mecze zapadają w pamięci, takie popisy shakirowskie też. To wszystkie dane jest imprezom wyjątkowej urody, tradycyjnym i ekscytującym świat. Kreować sportowo mundiali, igrzysk olimpijskich nie trzeba ale ozdabiać i wbijać w pamięć artystycznie jest niemal koniecznością dla potomności. W tym momencie odnoszę się do żużlowego serialu Grand Prix, który w swojej mnogości turniejów nie ma spoiwa, poza sportową stroną, które mogło wiązać całość, utrwalać wydarzenie, pobudzać wyobraźnię. Nie wszyscy organizatorzy turniejów mają odpowiednie finanse i artystyczny smak aby kreować wydarzenie. Do tego potrzebny jest kreator z ramienia głównego zleceniodawcy, wymyślenie spotu z jednej strony uniwersalnego dla tego cyklu, z drugiej uwzględniającego lokalne i charakterystyczne cechy. Tak sobie wyobrażam od samego początku organizację serialu i wtopienie w sport dawki artystycznych akcentów może tylko wzbogacić pozytywnie serial. Aktualnie wybija się na czoło turniej w Cardiff w hali, kultowa brytyjska impreza, przygotowywana medialnie przez rok. Reszta turniejów jest satelitarna i „ boska“, czyli co Bóg da… Żużla na Shakirę nie stać, nie wiem co zaśpiewałaby Doda, która lubi ekstremalne sytuacje, sport i potrafi wydobyć z siebie nie tylko głos. Na każdym „majdanie“…

We wspomnianym Cardiff wygrał młody Australijczyk, sympatyczny Chris Holder, który następnego dnia w Zielonej Górze dał kompletnego „ciała“. Czy tego oczekujemy od zwycięzcy poważnego turnieju? To świadczy o klasie ale i traktowaniu pracodawcy z polskim paszportem. Podobnie zachował się Duńczyk Hans Andersen. Irytują mnie takie postawy, mało poważne i powinny być traktowane po męsku, bez żadnego pobłażania jak sytuacje w westernach. Odjazd.

W Cardiff Tomasz Gollob miał pecha najwyższego  stopnia, bo na prowadzeniu w półfinale zdefektował mu motocykl. Można się wściec? Tak. Następnego dnia na angielskim torze w Silverstone Robert Kubica na trzeciej opozycji odstawia bolid z powodu awarii! Można się wściec? Można.

Tam gdzie człowiek uzależniony jest od maszyny musi liczyć się z defektem, złośliwością rzeczy martwych, to są oczywiście truizmy, od pecha nie ucieknie nikt, szczęście jest nieprzewidywalne, mówi się o uroku i niespodziance, dobrze, lecz kiedy brakuje szczęścia, reszta wysiłków nagle marnieje, zupełnie staje się bezużyteczna. Bezradność ubiera zawodnika w nicość.

Mamy teraz w serialu Grand Powtórek trochę wakacji, cazs na analizy i przystąpenie do drugiej rundy w innym moxe nastroju. W tej przerwie najlepsze drużyny będą się ścigały o zespołowy Puchar Świata. Bitwy jakże interesujące, taki mini żużlowy mundial z finałem na torze Ole Olsena w Vojens. Czy Polacy okażą się tacy jak Hiszpanie w RPA? Zdeterminowani do końca choćby na jeden gol. Nie tylko ja chciałbym…

Upały dają się we znaki żużlowcom, fala gorącego powietrza atakuje, wspomniane mundialowe atrakcje zmusiły organizatorów do wczesnego rozgrywania meczów, fatalnie, w tropiku i dla wykonawców, i dla fanów. Czy tak musi być? Wcale nie, wystarczy analizować kalendarz sportowy i uciekać od imprez najwyższej rangi. Przypominam sobie jak to kiedyś rozgrywano finał mistrzostw świata na Stadionie Śląskim w tym czasie, kiedy grano o medale na mundialu, toteż nie kryto zdziwienia, że frekwencja jest słaba. Futbol jest wszechwładny, nawet gdy speedway szczytuje. Nie ma rady. Waka Waka… RPA i mistrzostwa miały swój hymn, który dobrze , że nie zaśpiewała Edyta Górniak tylko Shakira. Rewelacja. Speedway nie dorobił się jakoś mimo głoszonej jego wielkości przez wieszczów polskiego rodowodu oryginalnego hymnu, kawałka muzycznego motywu miłego dla ucha. Mamy 11 turniejów i nie ma wyraźnego, oryginalnego przeboju na miarę popularnego sportu. Szkoda. Muszę zatem namowić jedną z firm na taką kompozycję i niech leci w świat. Tak jak Waka Waka… Co to byłby za szał gdyby za rok do Torunia przyleciała jakaś gwiazda pop światowego formatu i premierowo zaśpiewała. Co wy na to? Zostawmy jednak marzenia. Cieszmy się, że na starcie w Cardiff polskie dziewczyny i ich uroda zwracała uwagę koneserów rzeźby ciał. Nie pierwszy raz, bo już na wstępie historii serialu Grand Prix były przed  „startowymi stringami“ atrakcyjne dziewczyny z Wrocławia, które robiły furorę na stadionach, gdzie rozgrywano turnieje GP. Mamy teraz powrót do polskiej urody dziewczyn i mam nadzieję, że nie odpuścimy eksportu. Jakby powiedział jeden z prominentnych, polskich działaczy „ w tym zakresie pany“.

Środek lata i sezonu, i nadziei, wpierw gorzowski półfinał drużynowych mistrzostw świata, no a potem pierwsze rozdania medalowe w Vojens. Tam zawsze było ciasno i niebywale ostro, bo i tor do walki oraz atmosfera nakręcona do zenitu. Tam speedway ma swój smak, jeździ się na maksa i nikomu nie odpuszcza. Tor w Vojens bywa dobry dla najlepszych, tam trzeba mieć szczęścia trochę a pech zgubić gdzieś po drodze. Tak, zgubić pecha i posłuchać agresywnej na każdej estradzie Shakiry.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s