Granie w kopanie

Afryka zafundowała światu teatr piłkarski, na południu tego kontynentu gdzie oceany łączą się w jedno. RPA zorganizowała mistrzostwa świata mimo obaw i widownia tego teatru była oryginalnie kolorowa i hałaśliwie zaraźliwa. Afryka nie zaskoczyła sportowo mimo wielu gwiazd i została ze swoimi problemami. Żal było Ghany, która nie wykorzystała szansy karnego ale taki jest sport, do końca nie wiemy jak skończy się spektakl kiedy piłka jest na boisku jest kopana. Przegrali Mundial piłkarze Ameryki Południowej i faworyzowana Brazylia odjechała bez niczego. Szok? Nie zatańczył argentyńskiego tanga Diego Maradona. Nie wygrali nic Włosi, Francuzi, Anglicy. Nie zawiedli Hiszpanie, Niemcy, Holendrzy i dokopali się premii, czyli Stary Kontynent pokazał niespodziewanie światu gdzie gra się pragmatycznie, skutecznie, może nie fantazyjnie ale strzela bramki piękne. Niemcy z Podolskim i Klose, urodzonymi w Gliwicach i Opolu okazali się radosnym duetem wykonującym zadania nieml perfekcyjnie. Gwiazdy z kontynentu amerykańskiego i afrykanskiego nasycają bogate kluby europejskie i są w cenie niebagatelnej, takiej za którą można nawodnić sporo wyschniętej ziemi w Afryce. Nie można przejść obojętnie obok takich wydarzeń jak olimpiady, mundiale piłkarskie, które ekscytują świat sportowy i nie tylko sportowy. W cieniu takich wydarzeń biegną wtedy inne i nawet gdyby były miary niewyobrażalnej, rangi dla danego środowiska ogromnej, teatr mundialowy z dogrywkami, karnymi przyciąga miliony widzów na całym świecie.

Słyszę i czytam różnej treści informacje na temat spadku frekwencji na stadionach żużlowych. Fakt. Byłem ostatnio krótko w Trójmieście ale zobaczyłem Arenę Baltic w budowie stadion urodziwy na polskie Euro 2012. Stan mnie zaskoczył, rusztowanie budowli pobudza wyobraźnię jak będzie w efekcie. Polska stadionowa się zmienia i wierzę, że w Gdańsku pod dachem na takim stadionie zorganizują speedway. A na innych? Piszę o tym, bo zaistnieje może inna jakość oglądania widowisk żużlowych w Polsce, bez kokieterii, tak po prostu. Możemy zafundować ofertę nie do odrzucenia przez promotorów imprez, zmonopolizować światowe rozgrywki ofertą atrakcyjnych stadionów. Frekwencja na polskich stadionach żużlowych spada i wcale nie dziwię się temu, bo oferta medialna jest bogata, kibice wybierają, są normalnie wygodni i nie można ich lekceważyć prymitywnymi warunkami na obiektach. Niestety nie wszyscy mogą pojąć o co chodzi i  fundują toalety pod drzewami albo żywopłotami. Przykłady? Będą, w swoim czasie obrazkowe. Ceny biletów wysokie? Trzeba jednak bardzo elastycznie traktować ten problem, uwzględniając zmieniające się warunki, zderzenia imprez z innymi, patrzeć w kalendarz, na wakacje. Takie jest życie niestety, inna jest sytuacja na progu sezonu, inna za 2/3 miesiące. Mieliśmy w Polsce żałobę narodową, powodziowe sensacje, pogoda nie rozpieszczała, potem mundialowe z RPA szaleństwa. Jednych wydarzeń nie można przewidzieć, drugie są przy wyobraźni do uwzględnienia. Dziwię się, że zarządzający klubami mając swoje firmy traktują klubowe sprawy jakby w oderwaniu od rzeczywistości. Od lat namawiam polskie kluby do kokietowania fanów, bo środowisko uśpiło się przez długie lata super frekwencją i wielu myśli, że tak już zawsze musi być. Wcale nie. Kiedyś w Anglii opowiadano mi, jak promotor klubu odpowiedział zawodnikowi na jego żądania podwyżki zarobków. Otóż tuż przed kolejnym meczem pokazał mu widownię słabo wypełnioną, pokazał tabelę ligową na którym miejscu jest drużyna. – Musisz dać z siebie więcej, żeby ludzie przychodzili, drużyna musi być wyżej w tabeli. Proste? Od tego zależy większa kasa dla ciebie.

Żadania zawodników i szybkie podpisywanie kontraktów przez prezesów zaraz niemal po skończeniu sezonu jest dla mnie niezrozumiałe. Nigdy tak nie bywało, teraz  niemal prezesi wydzierają sobie z ramion niektórych zawodników psując rynek niemiłosiernie. Kto szybko daje, dwa razy daje? Może…

Nie może organizacja turniejów Grand Prix zaciemniać sytuacji, ona nadal jest wyjątkowa, lecz zostaje ligowa rzeczywistość nie tylko w Ekstralidze ale popatrzcie na pozostałe ligi i tamtejszą frekwencję. Dramatycznie to wygląda i zmusza do zastanowienia się co dalej. Konieczna jest weryfikacja sytuacji. Na różnych frontach klubowego działania. Bez dobrego składu i wyników nie ma ludzi, naczynia połączone, do tego jest potrzebna kasa, budżet modyfikowany. Absolutnie nie chcę bawić się w wyrocznię co będzie za kilka lat.

Otóż możemy organizować 3 – 4 turnieje Grand Prix, kontraktować zawodników zagranicznych na poziomie budzącym zdziwienie angielskich i skandynawskich promotorów, ale grozi nam załamanie tego podwórka, które było kiedyś  bardzo piękne, dziś jest inne a może być jeszcze gorsze, bo bez zabawek tak potrzebnych w piaskownicy.

Imprezy wymiaru światowego biegną w kalendarzu jakby swoim rytmem, innym zapotrzebowaniem medialnym, frekwencyjnym, kasowym. Zostaje obok proza codzienności z której trzeba żyć. Polski speedway sportowo wywindował się wysoko, bo też rywale nie są tacy silni, a wewnętrznie jest potargany na sprzeczności niemal afrykańskie, gdyż jedni mają bardzo dużo a pozostali martwią się jak przeżyć jutro.No cóż, zawsze pozostaje nam raz na cztery lata mundialowe cudowne granie w kopanie.

PS. Hiszpania zdobyła mistrzostwo świata, zasłużyła za całokształt swojego piłkarskiego jestestwa, za Barcelonę, Real Madryt, znakomitych piłkarzy i atmosferę dla futbolu boską. ESPANA jest wielka jak świat.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s