Express TG na zielonym świetle

Pędzi, zbiera punkty, kontroluje tę grę, jest naładowany energią i świadomy ostatecznego celu, październikowego w Bydgoszczy na swoim torze. Potrafi niemal wszystko w tym sporcie, który integralnie wiąże człowieka z motocyklem. Czy ja nie przesadzam pisząc tyle ciepłych zdań o Tomaszu Gollobie, pyta pani Krysia… Otóż nie proszę pani. Indaguje mnie dlaczego wcześniej nie było czegoś podobnego w karierze zawodnika tak bogatego w sukcesy…W życiu trzeba mieć szczęście a co dopiero w sporcie, a sport i życie związane są tak jak zawodnik z motocyklem. Pani Krysiu, trochę cierpliwości, może być niezła złota, polska jesień, gdzie babie lato zostanie inkrustowane medalami. Toruńska victoria na podium przeszła najśmielsze oczekiwania chyba wszystkich marzycieli. Dobiła malkontentów wymiarem sukcesu, wypełniła radośnie piwem smakoszów tego płynu. Łał!

Toruńskie podium w polskim wydaniu jest historycznym osiągnięciem, co w mieście Mikołaja Kopernika nic, co historyczne nie powinno dziwić. Czy ja tego się spodziewałem? Zjawia się u mnie stacja TVN prosząc o komentarz do toruńskiego wydarzenia… Oby więcej takich „ inwentów“ za sprawą polskich żużlowców. Tomasz Gollob jest liderem generalki Grand Prix i w walijskim Cardiff pod dachem będzie musiał już inaczej popatrzeć na konkurentów, którzy też inaczej już postrzegają Polaka, rodaka w niektórych przypadkach. Czy to dobrze, że największym rywalem jest Jarosław Hampel ze stajni Red Bulla, pyta reporterka TVN. Nic tak nie dopinguje jak własna rodzina. A obcy? Też wstrzykują adrenalinę.

Toruń zadebiutował na arenie mistrzostw świata i rozsmakował smakoszy urokiem nowego stadionu i samo miasto jest godne Kopernika oraz innych Polaków. Tor cudowny do walki na każdej szerokości, techniczny, dawno nie mieliśmy w drugiej linii tylu trudnych do rozstrzygnięcia decycji kto był szybszy na kresce, w zasadzie sprawiedliwy byłby podział punktów, ale nie ma w tym sporcie połówek. Toruńskie zawody pokazały, że grupa Roya Otta, szefa światowego żużla ma nad czym obradować jeśli dostrzega ten problem. Właśnie, czy dostrzega, bo wiele spraw ucieka pod pachami…

Sędzia tego turnieju Frank Ziegler nie miał dobrego dnia i niepotrzebnie ucierpiał na tym Adrian Miedziński, który z „dziką kartą“ w kieszeni został wykluczony niesłusznie z jednego wyścigu, w końcu zajechał aż do półfinału, acz przez przypadek. Raz po raz z sędziami są problemy, wydają za szybko werdykty, które wypaczają sens rywalizacji. Poruszam ten problem, gdyż wystarczy czasami jakby dłużej wytrzymać z decyzją i wydać wyrok sprawiedliwy unikając „okaleczenia“ zawodników i wstrzymując gwizdy kibiców.

Toruń nie był wolny od kontrowersji sędziowskich a zawody na Motoarenie im. Mariana Rose jakby preludium do otwarcia nowych, polskich stadionów futbolowych na EURO – 2012, interesujących projektów, po piłkarskich szaleństwach pewnie przygotowywanych również dla żużla. Możemy być bezkonkurencyjni w organizacji turniejów Grand Prix mając taką bazę. Już teraz dominujemy, organizacyjnie, sportowo, mamy ligę naszpikowaną zagranicznymi zawodnikami, rodzi się nieprzewidywalny monopol na prawie wszystko.

Polska specjalność ŻUŻEL w każdej postaci na tacy.

I jeszcze kibice, którzy nasycają nowe miejsca w komplecie. Zadziwiające zjawisko w skali globalnej. Toruński turniej stworzył bodaj nową erę w historii tego sportu, a moja opinia nie jest odosobniona i angielska „Speedway Star“ potwierdza tę konkluzję.

Lepsze jedno dobre lato, niż siedem zim – przypomniało mi się cygańskie powiedzenie. Czy ten sezon będzie taki polski, że przyjemne dla serca wzruszenie zrosi łzami oczy? Może…

Pytań jest teraz wiele, bo sytuacja jest niecodzienna w historii speedway’a za sprawą polskich zawodników. Mamy oto zasłużonego weterana, któremu należy się już wreszcie złoty medal i pretendenta do sukcesji, znacznie młodszego. Kibice mają niby wybór ale i kłopoty bogactwa. Kogo wybierze LOS będzie wielbiony przez fanów. Zgadzam się/ na antenie Canal+/ szczerze z prezesem Unii Leszno Józefem Dworakowskim, który ma w swoim teamie Hampela, że serce jest za swoim zawodnikiem, lecz i to samo serce wskazuje na obywatela TG. Typowe rozdarcie duszy… Takie „rozdarcia“ są czasami lekiem na apatię.

Przed nami Cardiff z dachem Millennium i wrzask brytyjskich fanek i fanów, którzy wybrali speedway. Po drodze jest południowoafrykański Mundial i sensacje w „wykonaniu“ faworytów. Nas tam nie ma, media zepchnęły jednak mimo wszystko toruński wielki sukces na pobocze, bo futbol jest niewzruszenie wielbiony, boski i jest teatrem światowym raz na cztery lata opanowującym wszystkie strefy czasowe od świtu do nocy. Futbol czy Gollobomania?

Cardiff będzie turniejem dziewiczym dla Golloba w roli lidera, nie jest tam łatwo, ale Tomasz potrafi zagrać wszędzie; to tak jak i Robert de Niro czy Jack Nicholson, którzy każdą rolę zagrają filmowo na poziomie oscarowo kasowym. Dramatyczną i komediową, i zawsze na światowym poziomie.

W lipcu mamy potyczki drużynowych mistrzostw świata z finałem na torze Ole Olsena w Vojens. Bronimy złota z Leszna, gdzie bardzo dramatycznie i filmowo rozgrywano w błocie ten finał. Daliśmy radę i teraz jak popatrzeć na układ elity wydaje się, że znów możemy dać odpór, mimo, że jeździmy na obcym torze. Co to będzie, co to będzie ? PL żużlowy dominator? Niewiarygodne, lecz prawie prawdziwe. Wzruszenie już teraz zrasza policzki.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s