Śledczy na tor

Jan Ciszewski z ‚moim’ Sportem w rękach 🙂

Atrakcją żużla jest ściganie się w komplecie czterech zawodników. Kiedy piszę o komplecie, przypomina mi się lapsus znakomitego ongiś sprawozdawcy redaktora Jana Ciszewskiego, który raz po raz mówił najczęściej w TV o „pełnym komplecie“. Wybaczano jednak charyzmatycznemu w każdym wymiarze „ Cisowi“ jego potknięcia, które były wmontowane w sympatyczny i ciepły tembr głosu ściągający przed ekrany ogromne rzesze sympatyków sportu. Moc Jana Ciszewskiego polegała na jego zwyczajności w opowiadaniu i dostrzeganiu tego, co się dzieje na boisku, torze, tafli, parkurze oraz w trafnych skojarzeniach, gdzie oprócz punktów czy bramek było tło codzienności.

Wybaczcie mi tę dygresję „pełnego kompletu“. Wracam zatem prędko do żużlowych spraw.

Tempo serialu Grand Prix jest duże, trzeba się bardzo sprężać by nie wypaść z rytmu jaki narzuca reżyser i zleceniodawca turniejów. Słyszę raz po raz o nowych planach ekspansji tego cyrku poza Europę, choć przyjmuję je z głęboką rezerwą po niegdysiejszej australijskiej próbie. Było daleko i dobrze, acz tylko raz. Głód pozostaje, lecz nie tyle gospodarzy co organizatorów zewnętrznych, którzy chcieliby zarobić bez wysiłku; takie jest ich zbójeckie prawo. Podobno teraz pragnie elitę żużlową gościć Nowa Zelandia, hm… Ojczyzna sześciokrotnego mistrza świata Ivana Maugera, który mieszka na australijskim, plażowym wybrzeżu i wyspa Barry Briggsa, czterokrotnego mistrza świata, który przebywa w USA i jest bardziej obecny w żużlowym światku, niż Mauger, gdyż dolatuje do Anglii i jest niezwykle żywotny pomysłami. Ivan także, z tym, że bardziej związany z rodziną.

I znów mnie uwiodła dygresja, w taki chyba wpadłem ton tego felietonu. Zacząłem jednak od kompletu, od tego co jest atrakcją żużla, czyli jazdą bez absencji na torze. Były nawet próby jazd w mistrzostwach świata par w szóstkę, ale corridy nie zdały egzaminu. Istnieją w kalendarzu turnieje okazjonalne, nawet tradycyjne również, gdzie zawodnicy ścigają się w liczbie wiekszej niż w sześciu, co wprawia kibiców w zachwyt i dreszcze emocji oraz migotanie serca.

Kiedy podczas turnieju dochodzi do kolizji w pierwszym łuku sędzia powtarza start w czterech, czyli w komplecie. Kiedy jest kolizja potem i w zasadzie nie ma winnego, nie ma zgody w regulaminie na powtórzenie startu w czterech, tylko szuka się winnego. Nie zawsze sytuacja jest jednoznaczna dla kibiców, dla zawodnika, który zostaje wykluczony i najlepiej byłoby gdyby sędzia powtórzył ściganie się w komplecie, raz jeszcze. Tak jednak się nie dzieje. Mamy kastrację wyścigu, zawodnik odesłany do parkingu zazwyczaj dzwoni do sędziego i przedstawia swoje racje. Zwykle nie są uznawane, widowisko traci na atrakcji, mamy frustrację sportową i dyskusje, polemiki. Jak rozdzielić serce od rozumu? Albo połączyć…

Komisja Wyścigów Torowych/ CCP/ Międzynarodowej Federacji Motocyklowej/FIM/ do tej pory nie uporała się z tym faktem i mamy prawie w każdych zawodach takie kontrowersje i dywagacje: kto kogo i czy sędzia ma aby dobre okulary.

Nie ma gorszej sytuacji w sporcie, aniżeli niedomówienia, fakty dwuznaczne w ocenie. Zdarzenia tego rodzaju doprowadziły już do wycofania arbitrów z dalszego prowadzenia imprez. Nie wiem dlaczego sędziowie o dużym doświadczeniu tak szybko podejmują decyzje, zastanawiam się dlaczego nie poczekają kilka minut, może nawet dłużej by wydać sprawiedliwą decyzję. Jak wiele razy szkoda wysiłku zawodnika i mocy silnika.

DOCHODZĘ do wniosku, że trwanie w skostniałych przepisach jest zadziwiające. Może tak się dzieje w przypadku kolizji po minięciu pierwszego wirażu, że trudno wskazać winnego, winnych a wisi nad głową konieczność wykluczenia sprawcy?! Sędzia jest głównym dowodzącym na zawodach. Od dawna już, nie pamiętam niestety od kiedy, na turniejach jest także Jury FIM, obrady gremium trwają przed i po turnieju. Po co? ODNOSZĘ wrażenie, że w dramatyczych często sytuacjach na stadionie arbiter jest sam ze swoim stressem, monitorem i presją kibiców oraz dochodzącymi swoich racji zawodnikami. To nie jest dobra sytuacja dla wizerunku speedway’a panie Roy Otto. Tenże Norweg kieruje przecież wspomnianą powyżej CCP FIM i zasiada tam Andrzej Grodzki. Jest jeszcze dyrektorem sportowym FIM Duńczyk Ole Olsen, trzykrotny mistrz świata, były zarządzający serialem Grand Prix. Teraz rządzi SGP Szwed Tony Olsson. Muszę napisać, że nawierzchnie torów są obecnie dobre do walki, mimo niepewnej pogody. Zasługa już tradycji serialu i wyciągania błędów z koszmarnych często nawierzchni, czy też nowej strategii szefa SGP?

Zawodnik, sportowiec w swoich jazdach daje z siebie wszystko, wyciska moce z silnika i ambicje sięgają zenitu. Jak dużo kosztuje go to wszystko widzimy wtedy, kiedy „ ląduje“ w parkingu, a jeszcze bardziej zostaje niesłusznie wyrzucony poza nawias wyścigu a jest przekonany, iż nie zawinił. Nie chcę wymieniać żużlowców mocno poszkodowanych w takich sytuacjach, dobrze wiedzą fani o kogo chodzi i którzy sędziowie są w gorącej wodzie kąpani. Nie byłoby przykrych zdarzeń i kontrowersji, gdyby istniała alternatywa powtarzania wyścigów w komplecie, bez karania na siłę kiedy nie zawsze wiadomo, kogo wskazać jako winnego incydentu na torze. Śledczy więc na tor?! Nie. Chwila zastanowienia, jest Jury FIM…Proponuję uporządkować betonowe zasady od których odbija się często dramatycznie sport i wypacza jego sens, doprowadza do szału zawodników dających z siebie „pełny komplet“… serce, pieniądze i zajebiste ambicje.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s