O/d/czarowanie

on

Takie soboty nie zdarzają się często, takie soboty są spektaklami, które nie sposób odrzucić z kalendarza i w zasadzie nie wiadomo na czym się skupić, mają ładunek emocji niepowtarzalny, unikalny, cudownie zintegrowany z tym co dzieje się na stadionie ze wzruszeniem niezapomnianym na zawsze. Jedna z sobót majowych przyniosła kalejdoskop wydarzeń piłkarskich, w koszykówce i na żużlu. Portugalski trener niezwykle charyzmatyczny i konsekwentny w działaniu Jose Mourinho z mediolańskim Interem wygrał w Madrycie finał Ligi Mistrzów. I wszystko wskazuje na to, że w tym Madrycie zostanie trenerem Realu. W ostatnim czasie mimo wielkich gwiazd i drużyn na miarę Interu czy Barcelony olbrzymią rolę odgrywają trenerzy nowego kroju, szkoleniowcy analitycy perfekcyjnie opracowujący strategię walki na boisku. Wojenne gry są pasjonujące a wodzowie ekscytujący. I zanim żołnierze Portugalczyka JM sięgnęli po puchar odstawiając monachijczyków, w Pradze na Markete niebo rozświetliły ognie sztuczne a na podium najwyższym stanął Tomasz Gollob, zaśa trzeci był Jarosław Hampel. Wzruszony Tomasz powiedział „odczarowałem stadion“, na nim wygrał turniej GP w 1999 roku. Odczarował i zaczarował swoim kunsztem, swoją jazdą dojrzałą i przemyślanym doborem sprzętu.

Polak indagowany o perspektywy w tym sezonie odparł realnie, iż do końca pozostaje jeszcze osiem turniejów. Wszystko jeszcze tasuje się, rywale poznają swoje moce. Znają swoje możliwości i każdy ma ambicje, cel, a tytuł mistrza świata jest tylko jeden.

Tomasz Gollob, marka w elicie światowej jest postacią ikonową jak piszą Anglicy. Wygrał w swoim stylu, choć na początku badał teren jak geodeta, sprawdzał sprzęt by dojechać do półfinału a potem zrobić ten skok po Mazurka Dąbrowskiego. Zagrano hymn w Pradze, biało – czerwonych nie brakowało: „ to dla was“, powiedział polski arcymistrz, którego w klasyfikacji generalnej Grand Prix wyprzedza Jarek Hampel. A prowadzi jeszcze mniejszy Duńczyk Kenneth Bjerre. Długo tak nie będzie…

Po kolei. Hampel ma do Duńczyka dwa punkty straty, trzy traci Gollob. Dużo? Pomyślcie. Przed nami Kopenhaga.Tomasz wygrał na Parken w 2008 roku. Czas być tam na podium znów. Rywale pozwolą? Na Golloba nie ma rady?..

Z turniejowego serialu Grand Prix wycofał się mistrz w żużlowym zawodzie Australijczyk Leigh Adams, zawodowiec bez tytułu mistrza świata, mimo incydentalnych zwycięstw i bycia w elicie światowej. Obserwowałem Adamsa wielokrotnie i znam jego sposób bycia, styl w zawodzie i rodzinę. Jest guru. Nie dał rady być mistrzem świata, pozostał jeszcze w zawodzie ale kończy powoli przygodę z żużlem. Adams, zawodnik nietuzinkowy jako sportowiec i jako człowiek. Co ma Adams do Golloba.? Obaj nie mają tytułu mistrza świata, z tym że Australijczyk odjechał z cyrku a Polak jest i kiedy obserwuję jego zachowanie wierzę mocno, iż zasadniczym celem jest dla niego w tym sezonie postawienie kropki nad „i“. Kalkuluje, liczy, ciuła. Przekonałem się wielokrotnie, że obstawianie na pewniaka zwycięstwa w sporcie bywa zgubne tak jak wypłynięcie małą łódką na ocean w czasie sztormu. Po trzech turniejach obstawiam, że Tomasz Gollob ma 90 procent szans na zdobycie złotego medalu. Jest zdeterminowany i wyjątkowo opanowany, jakby dopiero teraz dojrzał do tego lauru. Diamentowego dla niego, dla całej rodziny, dla ojca, który kiedyś był pewny, że taki wybór sportu dla syna będzie trafnym życiowo.

Powtarzam się w ocenie talentu Tomasza Golloba; pisałem o tym dużo razy, iż jest ukształtowany do tego sportu. Życie zna takie przykłady, choćby Robert Korzeniowski w chodzie, Janusz Pawłowski i Wojciech Zabłocki w szermierce, Andrzej Grubba w tenisie stołowym, Jerzy Kulej w boksie, Irena Szewińska w lekkiej atletyce, Pele w futbolu i jeszcze inni w golfie, samochodach wyścigowych i rajdowych, motocyklach, koszykówce, siatkówce, pływaniu czy w narciarstwie przecież.

Fenomenalni, medaliści olimpijscy, mistrzowie świata i tacy, co pech ich nie oszczędził a mieli i mają autorytet niepodważalny. Kiedy wspomniany Adams wygrywał turnieje GP raczej nie zazdroszczono mu sukcesu. Podobnie jest i teraz z Gollobem, bo wszyscy wiedzą, że mistrz. I za całokształt należy mu się złoto. Sport jednak nie uznaje przewrotnie, że komuś coś się należy. Wręcz odwrotnie woli platać figle niespodziewane, dlatego jest nieprzewidywalny a speedway szczególnie w swojej istocie, gdyż wypadki potrafią eliminować zawodnika w jednej chwili.

No to wierzycie w Tomasza Golloba i jego sezon, jego spełnienie? Daję swoje 90 procent szans na ostateczny sukces już teraz, ryzykuję prestiż, choć w takim przypadku stać mnie i na przegraną, acz wierzę w złoty medal. Jak nigdy…

Jasonowi Crumpowi nie wiedzie się teraz, on ma już tytuły, podobnie Duńczyk Nicki Pedersen. Nie mają determinacji jak zwykle, pozostali rywale walczą, wszak to wybrańcy do walki o medale. Jest pretendent Jarek Hampel i jest poturbowany Rosjanin Emil Sajfutdinow, pechowy Szwed Andreas Jonsson. Jakoś nie wierzę w Bjerre, choć potrafi być szybki jak błyskawica. W tej konstelacji gwiazd Tomasz Gollob jest asem.

Znamy się od zarania, mieliśmy odmienne zdania na wiele spraw, zawodnik dojrzewał, przybywało mu lat, również mnie. Ikona się spełnia. Ojciec rodziny i nienagany higienicznie sportowiec, kochający sport bezwarunkowo. Co może być lepszego dla marzeń? Hm…Ono jest jedno i jeszcze jedno życzenie suplement o przegonienie pecha. Piszę ten felieton jakby na wyrost w przekonaniu, że czasem marzenia ładne jak słoneczny poranek potrafią się spełniać.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s