Speedway w bombonierce

on

Praga jest śliczna nie tylko dniem i nocą ale i o każdej porze roku a jeszcze w maju, kiedy świeża zieleń jest wybornym tłem dla kwiatów.W takim anturażu odbędzie się kolejny odcinek serialu Grand Prix na żużlu. Oczywiście na Markete, tam gdzie z góry widać miasto z kremowymi murami i czerwonymi dachówkami. Pięknie jak na widokówkach bez żadnego retuszu. Trzeci turniej po Lesznie i Goeteborgu, pierwszy na naturalnym torze, drugi na sztucznym ale wyjątkowo na dobrze przygotowanym, gdyż w przeszłości różnie tam bywało, wydawało się teraz, że to naturalny owal. Znakomicie zdawał egzamin w ulewie i okazało się, że można przygotować tor świetnie jeśli tylko robi się z sercem. Pierwszy turniej dobry dla Jarosława Hampela, nieudany dla Tomasza Golloba, drugi wyborny dla Tomasza, kiepski dla Jarka. Obaj zaliczyli podium na drugich miejscach. Mamy szachownicę na której królowie i pionki nie wiedzą jeszcze jak i gdzie skoczyć. No i teraz Praga, tradycyjnie, bo speedway kocha to miasto, a ono odwdzięcza się swoją urodą; zakamarkami cudnymi, Wełtawą i królewskim Hradem panującym nad stolicą.

A kto zapanuje na Markete? Zawsze organizatorzy licząc kasę polegają na polskich kibicach, którzy od czasu rozgrywania tam turniejow GP, przyjeżdżają do Czech w przeważającej liczbie a ich liderem jest zawsze Tomasz Gollob, choć serce mają sprawiedliwie podzielone dla wszystkich startujących Polaków.

Kiedy widziałem się z Tomaszem Gollobem na meczu ligowym powiedział mi bardzo wyluzowany, że na Ullevi w Goeteborgu nie będzie źle… Skąd wiedział? Kiedy zobaczyłem jak wkręcał się w turniejowy wir, coraz lepiej i bliżej podium, przekonałem się więc co znaczy zawodowiec. To samo odnoszę do Australijczyka Jasona Crumpa, któremu nie wiodło się od początku, lecz w końcowce udowodnił czym jest profesjonalizm w pracy nad maszyną. Więc kiedy czasem słyszę w ekstremalnych przypadkach jak ktoś mówi, że forma zawodnika rośnie, mam bardzo mieszane uczucia. Otóż tacy zawodnicy jak Gollob, Crump czy Hancock są zawodowcami w całym swoim jestestwie żużlowym i wcale wiek w przypadku Tomasza czy Grega nie gra zasadniczej roli przy sterylnym prowadzeniu swojego organizmu. Super profi. A wpadki?

Powiem coś… tak się mówi, że góry można kochać bez pamięci a i tak nie oszczędzą nikogo, jeszcze inni góry zamieniają na kobiety, a ja teraz dodam, że podobnie jest ze speedway’em. I on nie oszczędzi nikogo…

Dość dygresji, choć Praga jest ciekawie dygresyjna w swojej strukturze piękna architektury, historii, literatury, muzyki, kulinariów podlanych winem i piwem. Praga z opowiadań Haszka i Hrabala.

No to co, jak tam będzie?

Rok temu debiutant rosyjski rozpędzony jak pociąg z Moskwy do Petersburga wygrał główną pulę, Emil Sajfutdinow niewątpliwie zasygnalizował, że interesuje go ostateteczne podium GP, ale wtedy mu niedowierzano, wieszczono na lewo i prawo, iż musi się uczyć i zabrakło niektórym wyobraźni w ocenie talentu Emila. Robił swoje. Na podium wjechał i uczy się pojętnie, i na pewno jest dużym zagrożeniem dla rywali. W Pradze mamy znów wyścigi na naturalnym torze. Kiedyś Gollob tu wygrywał a las biało – czerwonych flag szumiał polskim hymnem narodowym. Obserwując Tomasza Golloba i jego luz, stwierdzam autorytatywnie, iż nigdy taki nie był, w takiej pewności swojej wiedzy, choć wpadka w Lesznie nie znajduje usprawiedliwienia. Speedway nie oszczędzi nikogo, jak te góry, jak kobiety… ŁaŁ.

Hampel? Co myśli? Potrafi pojechać na Markete! Nie jest zawodnikiem przedzierajacym się z ostatniego miejsca na pierwsze, lubi wygrać start i wtedy pędzi jak szalony.Gorzej po postoju na pierwszym wirażu.

Crump. I jego majster Darek Sajdak. Obaj wiedzą gdzie, co i jak podkręcić. Duńczyk Nicki Pedersen jest niezaspokojony, nerwowy. Jak wiosenna burza szalał w Szwecji mały Keneth Bjerre, któremu majstruje motocykle ojciec. Tomasz nie dał mu rady, bo Duńczyk był piekielnie szybki. Dobrotliwie na podium przytulił go Gollob, co było jakby znakiem mistrza dla dzieła ucznia.Sympatyczny gest, neogollobowy odruch braku zazdrości dla lepszego.

Kto kogo przytuli na podium w Pradze?

Zapowiadają się wyścigi jak zwykle agresywne i zwarte w szyku. Rywale wiedzą, że peleton już się formuje, jest ciasno punktowo w elicie, trzeba uciekać. Na razie daleko nikt nie ucieknie, turnieje w czerwcu będą dobre na manewry. Nie wszyscy jeszcze uruchomili jeszcze swoje możliwości, choćby taki Duńczyk Hans Andersen. Kąsa młody Australijczyk Chris Holder, karcony raz po raz przez rodaka Crumpa. Anglicy w tyle, Szwedzi w normie, acz chaotyczni, jeszcze nie uwolnił się na dobre Rune Holta, któremu kibicują nasi kibice.

Na razie turnieje zaskoczyły swoją dynamiką, jest ostro i nie ma takich karamboli, które zraszają czoło, odpukać mocno. Jest dobrze a nawet lepiej. Polacy trzymają fason i oby kontrola zasadniczego podium była do końca. Chyba będzie; dojrzały Gollob i młodszy /popatrzcie ile/ Hampel powinni mieszać w tym towarzystwie, bo jeśli nie teraz, to kiedy?

Praga wita ze swoimi wzgórzami i bzami bez liku, wita każdego kto kocha speedway na Markete z niezmordowanym dr Petrem Ondrasikiem. Tradycyjnie czekają tam na polskich fanów, a my na polskie podium. „Co z oczu, to z serca“, jest taki film Soderbergha z Georgiem Clooneyem i Jennifer Lopez. Wymowny. Co z oczu, to z serca…chciałbym bardzo, żeby ten sezon należał do Tomasza Golloba jak nigdy, to byłaby i dla mnie w karierze chwila wzruszenia na zawsze.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s