Zagadka Ullevi

Nie wyobrażam sobie serialu Grand Prix bez Goeteborga, który bardzo lubię, nie tylko zresztą ja, bo miasto ma swoją urodę, klimat niebagatelny, dla biednych, bogatych i średnich, geograficznie wszystko, bo góry, jeziora, morze, lasy, kanały, coś tak ważnego dla człowieka, jak przyjazne środowisko. I ten wszelaki sport za plecami, miasto targowych spotkań, kongresów światowych. Miasto bombonierka ze stadionem Ullevi, gdzie speedway jest takim gościem jak inne sporty, wydarzenia estradowe najwyższej klasy. Goeteborg dla sportu, zakochanych i szwedzkiego króla, który lubi tu przyjeżdzać. I ja też. Bo tu byłem świadkiem kiedy nowozelandzki mistrz Ivan Mauger zrównał się ze szwedzkim arcymistrzem Ove Fundinem pięcioma tytułami mistrza świata. Tu angielski mistrz Peter Collins jechał w finale jak kaleka,w potwornym błocie z nogą rozwaloną i opatuloną w specjalny but i zdobył srebrny medal.Tu kiedyś Antoni Woryna i Edward Jancarz byli na podium mistrzostw świata z wicemistrzowskimi tytułami. Czy można nie mieć sentymentu?

Tor był naturalny, ale kiedy Goeteborg organizował mistrzostwa świata w lekkiej atletyce, gigantyczną imprezę szybkich, silnych i skocznych ludzi z całego świata przebudowano bieżnię. Adieu speedway! No nie. Tak być nie może…

Dobrze się stało, pomyślano o żużlu, gdzie klub Getingarna i kiedys startował tam niezły zawodnik a nazywał się Jan Andersson. Teraz Getinagrna jest spolszczona.

Niedaleko Ullevi, stadionu z piękną historią jest hala Scandinavium, wcale nie jak katowicki Spodek, tylko taki rozłożony kapelusz.Tam gościli różnych kuchni sportowcy jak nie w mistrzostwach Europy, to świata. Goeteborg miasto zieleni, boisk, stadionów, tam urbanistycznie dla sportu robi się wszystko, nie zamienia się wolnego terenu na domy, tylko na rekreację. Szwedzi uprawiają sporty od lat dwu do stu dwóch. Żyj zdrowo i długo.

Wybaczcie ten ton i moje odczucie Goeteborga, który, był taki czas, często odwiedzałem wiosną i jesienią.Wybaczcie te osobiste wątki, proszę. Goeteborg wart jest odwiedzania, tak jak Paryż wart grzechu.

Mamy kolejny turniej z cyklu Grand Powtórek w mieście przeze mnie opiewanym niemal jak warszawski Żolibórz przez Muńka Staszczyka. Coś w tym rodzaju. Ale to nie jest pieprzony Goeteborg ani Ullevi.Wybaczcie, choć turnieje na „ materacu“ Ullevi były przekładane ze względu na nie możliwości ścigania sięw ogólnie przyjętych warunkach. Zgroza. I to pod kierunkiem ówczesnego dyrektora SGP duńskiego mistrza Ole Olsena. Nie dało się ścigać, lecz przypominam sobie tam taki finał kiedy wygrał pupil Olsena, Erik Gundersen. Ullevi zebrało tonę krytyki, gdyż tor był betonowy, nie do walki,Erik wygrywał starty i już nie było na niego siły, rywal duński Hans Nielsen był bezradny jak dziecko. Ole był happy i Erik też. Reszta absolutnie.Przypomina ten fakt z 1984 roku, bo świadczy iż na naturalnym torze można było robić „ numery“ w elicie. A jakże. Ole pamiętasz? Erik wygrał za wszelką cenę.

Prawda kole w oczy! Mamy postlekkoatletyczny stadion, gdzie speedway musi być wykonywany na gumie pokrytej nawierzchnią. Rodzi się sytuacja dziwna, wszystko nie nie trzyma się kupy. Karykatura żużla na słynnym Ullevi, czy możliwa taka wersja?

Jak się okazywało, tak.

Jak będzie więc tym razem i czy Piotr Olkowicz z Canal + będzie miał  znów okazję do komentowania grand wywrotek i sędziowskich nieporozumień?! Miejmy nadzieję, że nie, choć nie mamy pewności. Tomasz Gollob nie lubi za bardzo sztucznych nawierzchni, jakby nie umiał znaleźć recepty na ustawienie silników w takich warunkach, przy ogromnym jego doświadczeniu. Mistrz Tomasz jednak pokazał, iż potrafi wygrywać również na „ materacu“. Rune Holta też. A Jaroslaw Hampel? Polski delfin, pretendent…

Druga odsłona SGP na Ullevi jest zagadką, bo premiera w Lesznie podniosła poprzeczkę bardzo wysoko dla wszystkich następnych organizatorów turniejów. Leszno przypomniało urodę tego sportu, jeśli tor jest bezpieczny do szaleńczych jazd na każdym metrze wzdłuż i wszerz. Taki speedway może być śliczny jak Catherine Zeta – Jones, bez Michaela Douglasa.

Nieuchronnie spodziewany jest kurs na młodych, na wilczków głodnych zwycięstw bez żadnej ulgi dla weteranów torów wszelakich.Piękna jest taka wizja, nie ukrywam, bo  może wreszcie coś drgnie w tym nieco omszałym, choć ciekawym świecie i zaskakującym mimo wszystko, bo nie zawsze młodzi są tak dobrzy jak starsi. Takie jest życie nie tylko w sporcie, rozumiemy się panie i panowie, prawda?

Tomasz Gollob musi szukać punktów, Jarek Hampel nie stracić, jest australijski aspirant Jason Crump, jak diabli wyluzowany i niezwykle naszpikowany ambicjami jego rodak, debiutant nowego miotu Chris Holder. A Rosjanin Emil Sajfutdinow, taki putinowski wyrachowany mołodiec, który bez respektu dla mistrzów, z takim noworuskim zacięciem wprowadza zamęt pozytywnego myślenia, że speedway musi mieć fantazję i wyobraźnię.

Tak? No więc jak będzie na słynnym Ullevi? Stadionie ładnym jak Goeteborg cały, torze układanym na gumie trudno wyrokować, bo wszystko  zależy od tego jak „ materac“ będzie przypominał Leszno. Diabelnie trudne no i kolejny mecz „ młodzi kontra starzy“. Już tak zostanie do Bydgoszczy, do polskiej „złotej jesieni“. Złotej?

Ile mamy wątpliwości na początku serialu SGP? DUŻO. Zaskoczył na pewno Jason Crump, taki mistrz nie z pudełka, taki dojrzały, rodzinny i zmotywowany do kolekcjonowania tytułów MŚ. Cholera, jak taki jeden może a inny pozostaje w sferze kuponu Lotto?

Legendarny zespół U2 śpiewa przebój One. Piękny. Co nas czeka na Ullevi? Niestety nie wiem, nie tylko ja ale i mocni analitycy żużla. I to jest piękne. One?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s