Pretendent Hampel

Na pewno jest głodny sukcesu, bo długo siedział na ławce rezerwowych, nie bardzo mu się wiodło na drodze mistrzostw świata, choć kiedy uczestniczyl w serialu Grand Pix kilka razy pokazał swoją siłę i podium. Dwuletnia przerwa w elicie światowej dobrze mu zrobiła, choć nie każdemu dobrze robi, Jarkowi tak. Hampel, dobrze pamiętam jego debiut w takim towarzystwie za czasów, kiedy startował w wielkiej pilskiej drużynie dowodzonej przez prezesa Wiesława Wilczyńskiego, było to w Bydgoszczy w GP, w 2000 roku. Byłem gorącym orędownikiem tego debiutu, wjeżdżania młodych w grono rutyniarzy. Debiutant nie zawiódł.

Hampel jest talentem, choć w części chimerycznym jak dowodzi kariera. Każdy potrzebuje czasu na dorastanie, na wrastanie w klimaty. Zdania na temat jego przyszłych sukcesów były zawsze podzielone i nadal takie są. On sam jest bardzo ostrożny, zawsze, w ocenie swoich zamierzeń, a one w nim tkwią, ma ambicje, nie byłby tym kim jest w klubie, teraz w Unii Leszno, jako sportowiec i jako głowa rodziny, w sumie młoda głowa. Talent rozwijał w okresie dużej prosperity w Polonii Piła, która była drużyną niezwykle spektakularną, przyciągała wzrok i nie tylko kibiców ale i prominentów w skali ogólnopolskiej. Miał od kogo uczyć się młody Hampel, bo od samego duńskiego interancjonała Hansa Nielsena, a od dziecka nasiąkał żużlem w Unii Leszno, to jego  szkolne tereny, choć urodził się w Łodzi.

Przejechał angielską szkołę, uczył się w Ipswich, świetnie włada językiem angielskim, podobnie jak i Sebastian Ułamek, co zawsze zaskakuje w towarzystwie, bo w tym temacie z naszymi zawodnikami nie jest najlepiej, mimo rozlicznych startów w rozmaitych ligach. Mniej więcej przypominają Norwega Rune Holtę, który mimo polskiego paszportu i mistrzostw Polski na swoim koncie oraz startów w reprezentacji jest odporny na nasz język ojczysty.Układny i jakby nie z tej żużlowej trochę bajki, to moja oczywiście opinia, Jarek sprawia wrażenie zawodnika nie zajmującego się czarnym sportem, ale czasy na tyle się już zmieniają, że by zaistnieć w tym sporcie w elicie światowej trzeba być takim jak Jason Crump, Leigh Adams czy Greg Hancock. Nie ma przejścia innego do świata sfery mistrzowskiej.

Hampel jeździ ładnie stylowo, potrafi być piekielnie szybki na starcie i myśli w czasie walki, nie jest zawodnikiem brutalnym, wręcz jeden z byłych prezesów czołowej polskiej drużyny, zakochany zawszew Tomaszu Gollobie powiedział mi sekretnie, że nie ma szans na bycie mistrzem świata. Znawca tematu jest czynnie daleko od żużla, Hampel ambicjami podąża w stronę żużlowych tronów.

Pierwszy tegoroczny turniej serialu Grand Prix w Lesznie byl doskonałą promocją prawdziwego i treściwego żużla. Tor przygotowany został do walki na każdej szerokości, co wieszczył przed zawodami Roman Jankowski, szkoleniowiec Unii Leszno i promotor sprowadzenia Janusza Kołodzieja na podwórko leszczyńskie. Kołodziej/ uczył się od szwedzkiego arcymistrza Tony Rickardssona i Tomasza Golloba/ cudowne dziecko tarnowskiej Unii, były mistrz Polski szalał kiedyś na torze jak koliber po kalifornijskich drzewach i razem z Marcinem Rempałą był duetem bardzo perspektywicznym. Co stało się MR wiedzą jaskółki, Kołodziej po okresie błądzenia i w poszukiwaniu utraconego czasu znalazł chyba wreszcie swoje miejsce. Jego udział w postaci „dzikiej karty“ w finale turnieju GP był nie tylko sukcesem 26 – letniego żużlowca, lecz i doskonałym wjazdem w znające się na rzeczy środowisko Unii Leszno.

Jarosław Hampel nie wygrał w Lesznie, był ostrożny w wypowiedziach przedstartowych. Jak to on. Był drugi, Kołodziej został wykluczony za kolizję niezawinioną z Emilem Sajfutdinowem.Rosjanin trzeci i zgłasza aspiracje jako młody wilczek, wyjątkowo zgłodniały medalu, hm… jakiego? Należy się domyślać. Do ucha szepcze mu uwagi nawet wspominany Hans Nielsen.

Zwycięzcą urodziwego turnieju w Lesznie został mistrz nad mistrzami, wyluzowany jak Brad Pitt, australijski czempion Jason Crump. Dojrzały, szybko rozwiązujący problemy techniczne, znający swoje miejsce w topowym towarzystwie żużla. CRUMP.Trzeba zapamiętać jego jazdy.

Tomasz Gollob/ 39 lat/ nie zaliczy premiery sezonu do udanego show. Mizernie, jakby to były kwalifikacje i trening przed oficjalnymi jazdami. Mistrz Polski jest twarzą polskiego żużla i spodziewam się, że będzie mu lepiej, choć z początkiem maja na sztucznej nawierzchni Goeteborga na Ullevi nie będzie łatwiej, niż w Lesznie, który to obiekt nie bardzo leży Tomaszowi. Gollob jednak nie lubi przegrywać, ma czas na makijaż,wróci i pokaże oblicze, premiera była przykra.

Premiera sezonu, światowego salonu dowiodła, że zaistniało podzwonne dla weteranów i muszą liczyć się z nową falą. Z pełnym szacunkiem dla wszystkich, którzy ścigają się nie od dziś na torach wszelakich i wszędzie.Czas wymienia powoli kadry na torach i zmiana pokoleniowa czeka na swoje wjazdy.

Jakim zawodnikiem będzie duński mistrz Nicki Pedersen? Co pokaże australijski kangurek Chris Holder? Rodak Crump na razie pokazał mu paluszek, bo sympatyczny Chris chciał upokorzyć mistrza. Nie dał rady, jeszcze…

Hampel też nie dał rady wygrać w finale z mistrzem Jasonem acz sygnalizuje możliwości, choć na swoim torze, ale Jarek jest w gronie pretendentów do korony mistrzowskiej.

Jak do stu byków robi to Red Bull, że na podium stanęło trzech z tej stajni? Pozazdrościć sponsorowi wyboru oraz wybrańcom „czerwonego byka“.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s