Ranking lig funta wart?

Już się rozjeżdżają, już pakują. Zaczynają się wojaże ligowe. Przeglądam składy europejskich lig żużlowych i polscy zawodnicy są wszędzie, tak jak Polaków znajdzie się nawet w najodleglejszych zakątkach świata.

Nie żyję przeszłością ale przypominam sobie czasy kiedy liga brytyjska nadawała ton pod każdym względem i dostać się tam było sztuką nawet dla najlepszych; taka była selekcja i miejscowi bronili swoich pozycji. Z Polski wyjeżdżali najlepsi i musieli mocno się sprężać by wytrzymać konkurencję. W polskiej lidze przez długie lata płacono standardowe punktowe w przedziale 60 – 80 złotych i każdy wyjazd zagraniczny był dodatkowym zastrzykiem finansowym. Czasy były siermiężne, czasami fantazyjne w kombinowaniu sprzętu i w zasadzie moc i wyniki tkwiły w charakterze zawodnika. Reprezentanci mieli lepiej, bo kontakt ze światem na imprezach dawał im szanse podejrzenia konkurencji, załatwienia czegoś nowego. Liga polska była polską, szwedzka szwedzką, choć skandynawska przestrzeń mogła być zagospodarowana na różne sposoby od Finlandii po Danię, włączając w ten obszar oczywiście i Szwecję i Norwegię. Podnoszenie kwalifikacji dawały starty w lidze brytyjskiej, kim byłby duński internacjonał Ole Olsen gdyby nie starty w Coventry?

Nasi Edward Jancarz czy Zenon Plech kochali angielskie starty i ta charyzma do wyspiarskiej szkoły, odmienności, wartości funta, jakie by nie były czasy ekonomiczno – polityczne pozostała do dziś.

Otwarcie polskiej ligi na zagranicznych zawodników nastąpiło gdy jeszcze nie było Europejskiej Unii, taka była wtedy naturalna potrzeba/ lata osiemdziesiąte/ i nieśmiało ówczesna Giekażet  dała szanse startu najlepszym. Przyjazd Hansa Nielsena, duńskiej gwiazdy miał znamiona powitalne i celebrujące starty niemal jak w Cesarstwie Rzymskim, zresztą w jego przypadku taka czołobitność pozostała do końca, aż do hurra pożegnalnego występu w Pile. Sam Hans był zaskoczony niepomiernie i na pewno już nikt takiego przyjemnego szoku / tak, tak…/ nie przeżyje, bo nic dwa razy się nie zdarza tak samo. Wtedy była celebra, były przede wszystkim w Pile pieniądze i koneksje nazwijmy dyplomatycznie układy ze stolicą. Dla żużla dobrze, Hans Nielsen był gwiazdą prezydencką niemal. A w lidze zbierał punkty regularnie, był „szwajcarskim zegarkiem”.

Po tej dygresji nielsenowskiej, która była jakby bajką z księgi Hansa Andersena, wracam do zasadniczego wątku. Otóż na polskim rynku przychodziło systematycznie otarcie się o najlepszych zawodników, zrutynizowanie a przede wszystkim eskalacja finansowa w pozyskiwaniu nie tylko najlepszych żużlowców, gdyż wektory padły na juniorów oraz ich ojcowskie zaplecze. Spowszedniały występy niektórych zagranicznych zawodników, polska liga stała się tłumna dla obcych, często wygodniejszych w obyciu klubowym uczestników żużlowych harców. Mówiło się, że angaże obcych wyrugują polskie talenty, nie będzie szkolenia, polski żużel nie będzie miał zaplecza. No to popatrzcie… Maciej Janowski, Grzegorz Zengota, Przemysław Pawlicki… inni. Jadą!

Gremialny udział elity żużlowej i nie tylko, wręcz adeptów talenciarskich, spowodował m.in. regres brytyjskiej ligi, uaktywniła się szwedzka liga do której ruszyła armada zawodników, z Polski nawet tacy, co u nas nie wiele wojowali. Jeszcze byli po drodze Duńczycy, acz Szwedzi zagarniali wszystko co się rusza na torach i doprowadzili do kryzysu niektórych klubów, wręcz upadku. A Polska mimo kryzysu wieszczonego wszem i wobec nie odchudza aż tak bardzo kont klubowych, choć z wypłatami dla rodzimych żużlowców bywa różnie i zaległości nawet Pezetmotowi bywa ciężko regulować, mimo ustalonych restrykcji.

Liga brytyjska cieniuje, pojawiają się tam różne nacje i czasami zastanawiam się dlaczego startują. Chcą się uczyć?

Chyba tak, bo kto mądry, mimo wszystko, mimo kryzysu /aczkolwiek gdzie on jest, w Częstochowie?/ i ma przed sobą karierę, wspartą nie ukrytym talentem, myśli o angielskiej jeździe, odmiennej atmosferze niż ta, która panuje na kontynencie. Wyspy zydlowe są inne, kto wie, to wie na zawsze.

Ranking lig europejskich w speedway’u jest prosty jak żużlowa prosta.

Polska liga zapewnia kasę, szwedzka dopełnia nie tylko zachcianki, duńskie jazdy są po drodze, też dobre na dopełnienia nawet dla lichych. Co dalej?

Brytyjska liga nade wszystko uczy i fascynuje otoczeniem, tradycyjnymi postawami promotorów, fanek i fanów, atmosferą luzacką i nie przejmowaniem się zbytnim porządkiem stadionowym. Liczy się GRA.

Co daje niemiecka liga? Euro płacone solidnie, Czesi mają poza piwem luki kadrowe w zespołach, toteż Polacy są dla nich dobrymi kontrahentami. Jeszcze mamy rosyjskie i ukraińskie wyprawy po runo, egzotyczne w podróży i kontaktach z biznesmenami. Tam tkwi moim zdaniem przyszłość zbudowania czegoś na podobieństwo petersburskiego, futbolowego Zenitu czy donieckiego Szachtiora… Kółko się zamyka, trudno jednoznacznie określić, która liga jest najlepsza, uzupełniają się wzajemnie jak w rodzinie. W sumie nie dużej.

Gdzie zatem dojechałem? Gdzie Coventry, gdzie Leszno a gdzie Władywostok?

Panuje opinia, gruntowana często, iż nie ma lepszej ligi od polskiej. Frekwencyjnie na pewno i jest to zjawisko w Ekstralidze niepowtarzalne. Czasami wydaje się ,że frekwencja opadnie jak jesienne liście. Nic z tych rzeczy, dobre mecze mają frekwencję na miarę futbolowych hitów europejskich, bo poza Polską frekwencja jest strasznie biedna.

Lecę jeszcze na koniec nad Tamizę. Sorry, nie nauczysz się w byle wyższej polskiej szkole, tyle co oferuje tradycja i wieki uniwersyteckie Cambridge i Oxfordu. I to jest ta różnica, niby drobna lecz jakże interesująca i odrębna w kształceniu charakteru młodego człowieka. Jestem zafascynowany brytyjskością ? O tak, od pierwszego Wembley w 1975 roku, ile wtedy lat miał Tomasz Gollob? Cztery, Boże, w 1971 roku Ole Olsen zdobył pierwszy złoty medal IMŚ w Goeteborgu. Wspomniałem Wembley w Londynie, ten stary z kolumnami stadion. Barry Briggs, czterokrotny mistrz świata chce powrotu na nowe Wembley żużla. W Londynie tradycja jest  silniejsza od wszystkich kryzysów. Mnie miłość do tradycji urzeka niczym rozkwitająca wiosna.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s