Kodowany trener

Zacznę kulturalnie, otóż w kinach leci musical „Dziewięć” /Nine/ osnuty na motywach filmu „Osiem i pół” Felliniego. Gra plejada znakomitości aktorskich Sophia Loren, Nicole Kidman, Kate Hudson, Penelope Cruz i Judi Dench. Dobre kino /reżysera od słynnego Chicago/ na zimowe wieczory. Angielka  Dench powiedziała kiedyś, że aktorstwo jest zawodem dla ludzi ze stałą nadwyżką energii i jeśli ktoś tego nie ma, niech robi coś innego. Dench ma rację, nie wiem co myśli Penelope Cruz, aktorka o tajemniczej urodzie zniewalającej chyba prawie wszystkich. A Judi Dench ? Ma nadwyżkę.

No to wjeżdżam w żużel. O czym będzie rozprawka? Temat nie nowy, powiedziałbym zrutynizowany przez decydentów, a nie załatwiony przez tych, co powinni dawno to zrobić, o choćby nawet przez świeży jeszcze acz szumnie wieszczony Metanol, organizację skrzykniętą do poprawy żużlowej rzeczywistości w Polsce.

Speedway przez lata pozbawiony jest instytucjonalnie trenera kadry czy jak kto woli reprezentacji. Dlaczego?

Przeszłość

Od zarania nie było takiego powołania, bo ustalaniem kadry, obsadą zawodników na poszczególne turnieje mistrzostw świata zajmował się wszechwładnie Giekażet i w zależności od chciejstwa przywódcy sam przewodniczący tego grona wybierał, decydował i rządził wedle swojego widzimisię. Latami tak było. Demokratycznie? Nie, bo do każdego turnieju włączano działaczy i nie było mowy o dyskusji. Carskie prawo i tyle. Giekażet to Pezetmot. Info dla tych, co nie wiedzą, a jeśli wiedzą niech sobie utrwalą. Trenera reprezentacji nie trzeba było powoływać. Wprawdzie były w historii momenty tzw. coachów lecz nie wnosiły niczego nowego, bo w zasadzie plejadę nazwisk ustalał przewodniczący, np. Andrzej Grodzki. Potem zatwierdzało Prezydium PZM, taka jest procedura, taki statut. Kropka.

Kto bywał coachem? A choćby np. Edward Jancarz. Różnie bywało, najgorsza jest z góry ukartowana tymczasowość, która nie pozwala na planowanie, wtedy praca toczy się w sezonie od imprezy do imprezy. Trener z „ łapanki”, bez umocowania kontraktowego, na zasadzie opiekuna. Sezonowy pracownik za nagrodę. Etat żaden. Publikacje, rozmowy niczego nie wnosiły przez lata, modyfikacje nie przyniosły usankcjonowania takiego stanowiska, choć kiedy poproszono przed kilku laty, by zajął się kadrą, Marka Cieślaka w otoczeniu jeszcze dwóch pomagierów ten zdecydował się i … sezonowo został.

Teraźniejszość

Sukcesy przyszły, Marek Cieślak wpisał  się w historię  drużynowych mistrzostw seniorów i juniorów, zabłysły medale różnymi kolorami. Problem zasadniczy polega na tym, że trener jest także szkoleniowcem nr 1 we wrocławskim klubie, który tenże za jego kadencji wywalczył mistrzostwo Polski. Wrocławski klub płaci, za reprezentację są wyróżnienia.

Trener Cieślak, który umiejętnie poukładał sobie reprezentacyjne życie siedzi, a raczej siedział na dwóch stołkach. Proszono go o sezonowe zajęcie się reprezentacjami. W październiku ubiegłego roku umowa z Giekażetem wygasła, gremium wybrało już kadrę na rok 2010 bez Cieślaka, czyli znów kuriozalna sprawa, no ale trenera nie było, więc zadziałał automat nazwijmy go historycznie … grodzki. Pytam owianego sukcesami Marka Cieślaka, czy nie chciałby poluzować sobie i być z prawdziwego zdarzenia trenerem, takim jak Franciszek Smuda czy Bogdan Wenta. Otóż chciałby, z przyjaznym Wrocławiem musiałby jednak się rozstać, choć tam jest lubiany i nie mówi złego słowa, tam miał sukcesy. Mógłby zająć się normalnie reprezentacjami, w sezonie mieć czas na obserwacje, analizy, pojechać także na indywidualne zawody, na turnieje Grand Prix. Zresztą jeśli chodzi o turnieje GP polscy reprezentanci pozbawieni byli i są nadal opiekuna w randze trenerskiej. Czasami dziwnie to wygląda, gdyż inne federacje traktują inaczej występy swoich zawodników.

Słaby rynek trenerski szumnie tak nazywany w środowisku żużlowym jest nijaki, bo tych ludzi często przypadkowo zestawionych i hołubionych bez sensu/ szkoda kasy/ przez prezesów klubowych jest tylu co kot napłakał. Ale też Giekażet nic nie robi aby ten rynek doładować wiedzą i wywołać konkurencję. Kiedy nie ma tej rywalizacji powstaje sytuacja nijakości wtedy nawet słabemu płaci się za nic. Byle był, choć autorytetu nie ma, wyniki są jakby go nie było, a jeśli są w dodatku dobre, zaciemniają skutecznie obraz poziomu szkolenia. Mam podać nazwiska od A do Ż?

Do nowego sezonu mamy jeszcze kilkanaście tygodni i na pewno pojawi się znowu problem cieślakowy. Chyba, że rodzi się nowa opcja, w życiu nigdy nic nie wiadomo. Sytuacja jest na razie mało czytelna i niestety Giekażet z tym problemem nie potrafi się uporać na łonie Pezetmotu. Łono odrzuca warianty czy brakuje determinacji panom z Giekażetu? Jeśli MC zdecydowałby się, oferta musiałaby być wyższa, niż to co daje na tacy wrocławski klub.Jest na pewno problem o ile znam tradycyjny układ Giekażetu i Pezetmotu.

Kto więc uporządkuje chory system sezonowego zatrudniania na wyrywki trenera kadry w żużlu? Trenera na hasło, kodowanego na sezon?

Przyszłość

Czas pracuje na oszczędność decydentów obu żużlowych reprezentacji. Czy to Cieślak, czy ktoś inny jest oczekiwanie na ustawienie sprawy po męsku. Podobno sprawa w toku. Ciekawe jaki będzie finał, nie spodziewam się w tym sezonie rewolucji żadnej, a w przyszłości bliskiej także. Kuriozalny problem trenerski na poziomie polskiej reprezentacji żużlowej ma długie korzenie złej tradycji urzędniczej. A poza tym, co zmieniać skoro taki system jak dzisiejszy zapewnił medale i walkę wyzwalającą emocje najwyższe. Utrzymać więc taki stan za te same gaże, Cieślak to zrobi i będzie znów dobrze. A jak trener powie nie?! Smuda Lacie się postawił… Wiem, że nie brakuje takich z palców jednej ręki, którzy chętnie wskoczyliby na plecy Cieślakowi, byle zaistnieć w tym niebie medali i gwiazd. Potrafią?! Mają wiarę wywodzącą się ze słabego polskiego rynku i ofert za bylejakość.

A więc wszystko wskazuje na fakt nieobecności w serialu Grand Prix szkoleniowca przy polskich reprezentantach, a drużynowo i sezonowo będzie chyba dobrze, co znów zaciemni problem etatu trenerskiego, czas tradycyjnie usankcjonuje tymczasowość i utwierdzi decydentów, że nie ma potrzeby wyważać drzwi. Są szczelne jak diabli. Na progu siedzi trener na hasło, z kodem TRADYCJA.

A co do filmowego wstępu jestem przekonany, że żużel jest również dla ludzi z nadwyżką energii. Więc już kończę, przy okazji zobaczcie film „ Dziewięć” z sarnimi oczami Cruz i nie tylko.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s