Czarodzieje wiraży i wrażeń

„ Całą noc padał śnieg, cichy, cichy, cichuteńki, przyszedł świt, a tu świat, cały biały bielusieńki”…  to słowa Mariana Hemara i pięknej kolędy do której muzykę napisał Zbigniew Preisner a śpiewa Beata Rybotycka z krakowskiej Piwnicy Pod Baranami. Słowa jak koronki.  Rodzinne i nastrojowe święta Bożego Narodzenia; blask choinek zmusza do nut refleksji. Każdy ma inne; bogate i biedne, smutne i wesołe, płytkie i głębokie. Takie jak niesie życie. W tym roku mam smutne święta, gdyż straciłem najbliższą mi osobę Ewę i nie sposób od tego zacząć wigilijnego felietonu. Pamięć jest jak skała, trudno oderwać od niej kawałki, one są i będą zawsze. Niczego nie cofniemy, życie jest dziwnym kołowrotkiem, czasami jakże bolesnym. Wspomniałem Piwnicę Pod Baranami, gdzie bywałem w czasach studenckich zafascynowany całą grupą z Ewą Demarczyk z którą odbyłem dawno temu twórczą podróż na Śląsk pociągiem/!/  z Andrzejem Zaryckim, który komponował dla niej, kiedy przestał komponować dla Czarnej Madonny mój sąsiad z Grzegórzek Zygmunt Konieczny. Wiesław Dymny i Anna Dymna byli cudowni w swoim młodzieńczym uniesieniu, elegancka Krystyna Zachwatowicz i szarmancki Mieczysław Święcicki z „pszenicznymi łanami”, Zbigniew Paleta wyczyniał cuda ze skrzypcami a Piotr Skrzynecki jak przystało na gospodarza tej piwnicy wiązał wszystko słowem i dzwonkiem bezgranicznie na luzie. Było tłoczno, bosko, swobodnie pod sklepieniami i lekko na duszy. Proszę wybaczyć te chwile refleksji, hm… umówmy się, że raz do roku możemy sobie takie „opłatki” robić. Jestem ze studenckiego pokolenia Tanga Anawy i Marka Grechuty czyli Ocalić od zapomnienia, W dzikie wino zaplątani, Dni których nie znamy, Niepewność, Pomarańcze i mandarynki, Nie dokazuj…

No dobrze, zostawiam Tamte Dni. Czerstwe i dobre w smaku, twórcze i nieprzemijające.

ŻUŻEL wszak jest moją miłością od czasów, kiedy wierzyłem jeszcze w świętego Mikołaja.

Nie ma świąt Bożego Narodzenia bez choinki, bez ryby i ości, prezentów. Zapachu pieca.

CHOINKA. Na szczycie migocący australijski rudzielec, trzykrotny mistrz świata Jason Crump, zawodnik mocno umocowany w swoim fachu. Ojcowskie geny zaowocowały złotymi medalami. Jason jest typem twardziela o rodzinnym obliczu, żona, córka  i syn. Wszyscy razem. I ojciec Phil a bywał  jeszcze dziadek Neil Street. Przykładni. Nie szalejący, nie takie gwiazdki, co świecą tanim połyskiem. Crumpowie wiedzą, że nic nie spada z nieba. Zresztą cały ten świat speedway’a jest taki, że w 95 procentach mocno stąpa po ziemi.

Cenić trzeba takie charaktery, budzą respekt i szacunek.

Obok Jasona Crumpa  mamy polską „bombkę” na świątecznej choince, Tomasza Golloba. Niemal wszystko potrafi, ma dorobek o jakim każdy sportowiec marzy, choć nie ma tego wyśnionego medalu mistrzostw świata, złotego. Taki los. A zasłużył nie na jeden. Tomasz stworzył duży, osobny rozdział w polskim i światowym żużlu. Kiedyś wydawało mi się, że epokowi są Edward Jancarz z Zenonem Plechem, tak. Od kiedy pojawił się młodszy z Gollobów budowana została nowa era, chyba nikt nie przypuszczał, iż będzie długa i bogata. Trwa nadal. Rośnie w tej epoce córka Tomasza Wiktoria i patrzymy na sezony jak uciekają lata, bo po dzieciach najlepiej widać jak szybko ten czas leci. Gollob jest marką, stworzył brandowy wizerunek polskiego, niezniszczalnego żużlowca co wszędzie i zawsze może. Jakby spadkobierca polskich niebiańskich ułanów, który eliminuje błędy i ciągle mu się chce a przy tym dźwiga od lat osiemdziesiątych bagaż odpowiedzialności za polski żużel na wszystkich turniejach mniejszych i największych o prestiż. Mistrz miliona kółek i czarodziej wiraży, sygnujący gollobomanię i chyba czeka na takiego, który go ”odbarczy” z tej odpowiedzialności za polski wynik. Trudne zadanie Panie Tomaszu, trzeba jeszcze dać radę i tyrać. I mieć czas dla Wiktorii. I dalej być czarodziejem startów, wiraży, prostych i pędzić do podium, zbierać punkty i odpowiadać, że było dobrze a jutro będzie jeszcze lepiej.

Wśród bombek choinkowych jest Rosjanin Emil Sajfutdinow, przebojowy chłopak, który ma idealne papiery na wielokrotnego mistrza świata, jeśli mu szczęście na torach pozwoli. SZCZĘŚCIE oddalające złe skutki karamboli. Emil jest jak strzała, jest jak niesforne dziecko, które chce użyć życia ale jeszcze tkwi w nim dziewictwo żużlowego fachu. Kiedy  nastąpi swoista defloracja manier i nawyków, dojdzie do wyzwolenia adepta na arcymistrza. Zuch.

Choinkową ozdobą jest na pewno Duńczyk Nicki Pedersen. Teraz będzie razem w gorzowskim teamie z Gollobem, choć nie każdy sobie wyobraża taki układ. Najważniejsze, że wyobraża sobie taki „sportowy mezalians” prezes gorzowskiej tradycji żużlowej, krzepki przedsiębiorca Władysław Komarnicki. I sam Nicki, jakże często upatrywany za sprawcę karamboli, choć tak nie było. Dojrzał trzykrotny mistrz świata do następnego tytułu. Partnera z drużyny Golloba ceni i dyplomatycznie ciepło wypowiada się o polskim niespełnionym jeszcze mistrzu. Pedersen zna dobrze sygnał ambulansu i zna odmiany bólu na ciele.

STAJENKA może być uboga ale choinka ?

Amerykański roześmiany weteran żużlowych wojenek Greg Hancock. Filmowy Kalifornijczyk, wiedzący, że bez mediów nie ma postaci. Nie oszczędza się, a szczęście tego nie wie i omijało go w tym sezonie. Niesprawiedliwie.  Celebryta Greg jednak jako jedyny Jankes w topowym świecie wie, że ciąży na nim amerykańska racja stanu za rodzimy speedway, który jest w impasie takim, w jakim cześć nowojorskiej finansjery. Hancock marka na sprzedaż każdego towaru, podobnie jak i schodząca z piedestału Grand Prix australijska bombka Leigh Adams. Zawodowiec. Idealny trener kiedyś na polskim gruncie i może tak się stanie. Kto z prezesów polskiego krajobrazu ligowego pierwszy na taki pomysł wpadnie? Kto się wychyli? Zapomnijmy o niegdysiejszym epizodzie z Duńczykiem Tommym Knudsenem. Nic tak nie uzdrawia sytuacji jak konkurencja. No właśnie…Adams szkoleniowiec…

Szwedzki speedway ma tradycje bogate jak królewski dwór. Andreas Jonsson zbiera kontuzje niemal alergicznie. Raz potrafi zrobić koncert a raz pojechać na obserwację do szpitala. Raz na torze, raz na podium. Niezbadane są wyroki boskie. Jonsson jest kapitalnym zawodnikiem ale gromadzącym bandaże i gips. Kiedy minie ten czas może być czarodziejem torów, wiraży bez  przykrych absencji prestiżowych turniejów. Musi mu szczęście wreszcie zaufać.

Widzę norweskiego konika choinkowego. Któż taki? Rune Holta, witam, nie ma w tym „rz”… Bez aluzji. Potrafi przyłożyć się na torze i pomyśleć zarówno przy krawężniku jak i pod bandą. Walczak. Nierówny jak fiordy. Na polskich wirażach nauczył się tego, czego wcześniej nie potrafił nikt z jego rodaków. Dobry norweski Polak. Jest na światowej choince.

A co za oknem? Pada śnieg? Tego nie lubią żużlowcy, ani deszczu ani… betonu.

SPEEDWAY jest mocno teraz ścieśniony, ubity, ograniczony geograficznie, lecz na taki stan Międzynarodowa Federacja Motocyklowa zapracowała. Wydając ze swego łona w dzierżawę cykl mistrzostw świata pozbyła się dziecka, które pęta się po coraz bardziej małych podwórkach. Nikt nie przybywa do tej stajenki nowy, gdzie ci zapowiadani królowie? No gdzie? Polska staje się organizacyjnym monopolistą i jest to sygnał do alarmu.

Nie wszystko poruszyłem, co mi się śni. Są familijne święta i kolędy, refleksje i serdeczne życzenia. Pora więc na wigilię pachnących świąt, a tu kogoś nie ma pośród nas…Jest pusty talerz i miejsce, są wspomnienia, te święta poruszają serca. Chcemy być dobrzy, a jesteśmy? No cóż, ciągle mi się kołacze kolęda z padającym śniegiem, na który niczym na konieczny i nastrojowy ozdobnik czekają uparcie wszyscy.

Jesteśmy czasem jak dzieci. Może i dobrze, raz w święta. Hej!  W refrenie kolędy jest tak:

„Niech cię głowa już nie boli,

niech cię smutna myśl nie trapi,

bo od dziś, bo od dziś

pokój ludziom dobrej woli”.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s