Blisko gwiazd

Mówią, że marzenia są dla dzieci i kobiet a dla mężczyzn zadania do wykonania. Czy tak jest?

Nowy stadion w Toruniu powstał szybko i sprawnie, bez chwalenia się jest Motoarena z pięknym dachem i jakby mało tego było żużlowy świat zachłyśnie się w połowie przyszłego roku wielkim debiutem toruńskim w postaci turnieju Grand Prix. Nie ma co ukrywać, że obiekt wizytowany przez gości zagranicznych przy okazji bydgoskiej GP zadziwił wszystkich, gdyż mało kogo w Europie, ba na świecie stać na takie stadiony.

Przypominam sobie jak kielecki Kolporter w podobnym stylu zbudował futbolowy obiekt, bez zbędnych ceregieli. Polska stadionowa zmienia skórę, w perspektywie EURO 2012 i nowych inwestycji rodzą się przy okazji inne, modernizują, pięknieją i stają się wygodne dla kibiców. Trzeba mieć wyobraźnię i budować na jutro a nie na dziś, toteż niektóre poczynione inwestycje w zestawieniu z projektami tych przyszłych stadionów rażą już nie tyle niewygodą, co archaizmem i brakiem przestrzennej wyobraźni. Stadion to nie tylko miejsce, które powinno być wygodne dla kibiców, mediów, oczywiście dla zawodników. Polskie toalety na stadionach są mentalnym obrazem dzierżawców i właścicieli. Wystarczy zobaczyć w Częstochowie z górnej trybuny toaletowe pod niebem załatwianie potrzeb „wężykiem” jak biegnie trasa w dół. Widok zawstydzający włodarzy, choć oni chyba nie widzą w tym nic zdrożnego, toteż polecam im rozwiązanie męskiej zbiorowej toalety w Vojens u Ole Olsena. Komisja weryfikująca stadiony, kluby powinna zwrócić uwagę na wstydliwy temat i jakże paskudnie polski, od lat nie modelowany na normalność i przyzwoitość higieniczną. No ale dość tych śmierdzących spraw. W Częstochowie wiążą koniec z końcem i chyba przyjdzie pora na bożą pomoc.

Transfery.

Grzegorz Walasek nie dostał „absolutorium” w Zielonej Górze gdzie uczył się rzemiosła. Ma niewyparzony język, czasem coś palnie i potem echa odbijają się od ściany. Prezes Robert Dowhan nie  widzi go w składzie Falubazu, a opiekun Piotr Żyto chyba też. Walasek ma zgryz, bo chciał jeździć w klubie, który zdobył mistrzostwo Polski. Takie teraz życie, że  wcale nie musi być tak, jak chce zawodnik, bo rynek krzepnie i dojdzie do tego, a może już dochodzi, że zawodnicy będą prosić o robotę. Żądania płacowe w dół?

Klubokrążca Nicki Pedersen poznaje geografię Polski. Kraj większy od Danii. Gorzów, który nie spełnił oczekiwań kibiców i mimo w swoich szeregach Tomasza Golloba i Rune Holty stawał w gardle prezesowi Władysławowi Komarnickiemu. Prezes ma zapędy na górną półkę i dlatego nie patrzy na kryzysowe uwarunkowania. Ciekawi mnie Gorzów zawsze, bo mam sentyment do tego klubu nie tylko z powodu niegdysiejszych mistrzów Edwarda Jancarza, Zenona Plecha czy Bogusława Nowaka. Tam jest parcie na mistrzowskie popisy, stadion niezły, jest nadal Gollob i nadzieje sięgające gwiazd. W Gorzowie panuje klimat, ba subkultura żużlowa, podobnie jak i we wspomnianym Falubazie, czyli lubuskich klubach z dużym nasyceniem oparów metanolu. Gorzowianie potknęli się w tym sezonie, równiejsi zielonogórzanie zostali mistrzami, a kto wiedział na progu sezonu, że tak się stanie? Rune Holta zrobił swoje w gorzowskim klubie, zna swój fach, zna też naszą mentalność a my psyche Norwega i możliwości na torach. Gość do wzięcia zawsze, bo ma  serce do walki jak nie z fiordów, a z Tatr.

Wspomniałem na wstępie o zmieniającej się urodzie stadionów, dach nad głową będą mieli w Rzeszowie. Coraz więcej tych dachów czyli kokietowanie kibiców nadeszło wreszcie. Wpływy z biletów są ważnym elementem budżetowej strategii w klubach. Niegdyś lekceważone, nie liczone wskutek dotowania przez mocodawców, dziś każdy kibic na wagę przyszłości klubowej. Kończą się lekkomyślni darczyńcy, którzy dawali bez kontroli. Nie dadzą byle jak i na byle co.

Dostrzegam także pewną  stabilność w transferowych działaniach, przykładem toruński Unibax, który kompletując wcześnie skład chciał mieć zawodników na dwa lata. Trochę zaskakująca strategia  w polskiej rzeczywistości.

Czy ten sezon będzie bardziej ekscytujący od tego minionego z takimi przerwami w końcówce  rozgrywek? Wszystko wskazuje, że tak. Poruszone kluby lubuskie będą miały dużą siłę rażenia, rewelacja rosyjska Emil Sajfutdinow lubi Polonię Bydgoszcz. Jest tam widocznie „duszoszczipatielno”. Australijski wykładowca eleganckich jazd na polskim gruncie Leigh Adams nie wyobraża sobie startów w innym klubie, niż Unia Leszno. Adams czuje się tam jak u siebie w domu, nie dziwię się, bo po co zmieniać coś, co jest znane już na wylot. Zostaje więc na starych „ śmieciach”. Kangur bykiem na zawsze. Taki cud.

Reanimuje się krakowski speedway, choć w wielki rozruch nie wierzę za bardzo. Dobrze, że w ogóle myśli się o tym w mieście, gdzie futbolowa tradycja Wisły i Cracovii jest wysoko ponad Kopcem Kościuszki.

W kontekście Ekstraligi, roszad personalnych, reszta klubowej, polskiej rzeczywistości jest klecona na miarę dobrobytu… czym chata bogata. Gwiazdy lubią nieboskłon półki najwyższej. I przy okazji kasę na okrasę. Południe Polski nie jest takie szczodre, jak północ i zachodnia ściana. Tam prosperity ma inny wymiar, inną siłę. Obserwuję ten rynek od lat tylu, że wstyd się przyznać przy dziewczynach. Ale co tam… Niech grają najlepsi, niech grają ci, co mają czym, kim i za co. Prawda czy nie?

Do świąt pięknych zwykle jak obrazki już blisko, do końca roku niestety także. Przyjdzie się porachować przy okazji. Tomasz Gollob ma ogromne szanse w plebiscytowych potyczkach jako permanentny zwiastun nadziei na światowy wynik w skali globalnej i lansowanie polskiego uwielbienia dla żużlowej sztuki. Tak to jest.

Nadal mamy marzenia o złotym medalu mistrzostw świata w singlu, aby odciążyć Jerzego Szczakiela z ciągłego przypominania o swoim takim medalu. Sztuka żużlowa jest trudnym zajęciem. Można orać i orać a plon zbiera ktoś inny. Wredna sztuka, choć bywają bardzo przyjemne chwile, radosnego uniesienia i najgorzej jest wtedy, kiedy kończy się sezon a do wiosny jeszcze daleko. W hali nie ma zastępczych turniejów, poza rosnącymi harcami na lodzie w Sanoku.

Jest zimowa ciąża a poród sezonu za cztery miesiące, mamy więc teraz wyczekiwanie co się urodzi ligowym prezesom. Odsyłam zatem w tej chwili do pierwszego zdania tego felietonu. Szykujcie choinki.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s