Pielęgniarki zamiast Metanolu?

Ile za po/d/pis na kontrakcie, czyli na  przysłowiowe dzień dobry, ile za punkt, ile startów i ich gwarancja choćby się waliło i grzmiało… Polskie żużlowe Eldorado funkcjonuje  niczym hazard. Kiedy w minionym sezonie powiało grozą kryzysu, to prezesi klubowi skrzyknęli się w błyskawicznie i wydali memorandum w sprawie oszczędności, wypłat tylko w złotówkach, żadne euro, żadne dolary, tylko polska waluta. Potem czas robił swoje; okazywało się, że nie straszny wilk jak go malują politycy i karuzela nabierała rozpędu swoim wyćwiczonym latami kursem. Jakim kursem? Płacić gwiazdorom a robić szacher macher z innymi, czyli odwlekać płatności. Komisja licencyjna ma zastrzeżenia do kilku klubów, które mają zaległości wobec zawodników. I tu zapala się czerwone światło.

Istnieje stowarzyszenie zawodników pn. Metanol, nazwa dziwna od urodzenia ale niech będzie. Z gruntu rzeczy paliwo jest trucizną, choć w przeszłości niektórzy próbowali pić i przeżyli, może tylko dlatego, że pochodzili zza wschodniej naszej granicy. Ażeby jednak nie pili wlewano do metanolu cuchnącą czarną jak smoła ciecz. Taką opowiastkę zafundował mi kiedyś mechanik Tadeusz Tumiłowicz, były majster z Częstochowy, potem zielonogórzanin, a w gruncie rzeczy mechanik reprezentacji Polski. No dobrze  miało być o stowarzyszeniu o ciekłej nazwie Metanol. W swoim credo oświadcza obronę praw zawodniczych. Wyobrażam sobie, że zacne władze tego ugrupowania towarzyskiego wiedzą kto i ile zalega. Podejrzewam, iż obrona praw pracowniczych jest podstawą. Rozumiem, że priorytet ma mistrz świata, obecny, były, przyszły albo asy z pierwszej ławy dogadane z prezesami na każdy przypadek kryzysowych sytuacji.

Skoro jest lista dłużników  w skali ogólnopolskiej firm, dlaczego nie można publikować klubowych zaległości. Sami zawodnicy drżą, bo może się wydać i liczą, że w każdej chwili prezes będzie miał dobry dzień i wypłaci zaległą kwotę. To jest polski syndrom, lepiej milczeć, bo się obrazi, nie da nie swoich pieniędzy. Czy to jest uczciwa gra?

Proszę mi jasno powiedzieć. Metanol, stowarzyszenie broniące zawodników winno ingerować na bieżąco w takich sprawach a kluby winne czuć ten bicz na sobie.

Wszystko jednak nie jest proste, jak każdy problem dotyczący kasy made in Poland. Zrodzony blisko 20 lat temu syndrom nie liczenia się w terminie stał się regułą w firmach i klubach  jednocześnie.

Odwagi walczenia z tym nie ma nikt, bo sparaliżowany jest nadzieją rychłego jednak spłacenia długu, czyli „ może dziś, a jak nie, to może jutro”. I tak leci kabarecik nasycony nadziejami, owiany strukturą stowarzyszenia o nazwie napędowej. Szefem Metanolu jest Krzysztof Cegielski, toteż myślę, że grupa niejako związkowa, bo tak ją odczytuję, wina penetrować sprawy, które są bliskie portfeli żużlowych rodaków. Zawodnicy powinni czuć pewne bezpieczeństwo troski o swoje nie tylko zdrowie, lecz również portfele.

To jeden problem. Inny, nie związany może tyle z Metanolem, co z Eldorado problem to szczytowe zarobki zagranicznych zawodników, które jednak w obliczu kompletowania zespołów na kolejny sezon, tracą  wyobraźnię i realizm. I nijak mają się do histerycznej reakcji prezesów ekstraligowych  kilka miesięcy temu. Większość ma zapędy… szejkowe. A ropa nie tryska. Niektórzy zapowiadają umiar, inni milczą zapobiegawczo, inni szukają rozwiązań jak to zrobić, żeby mieć asa i nie było szumu.

Jesteśmy zatem w miejscu jak rok temu i wcześniej. Nic nowego. Histerii nie ma. Wyobraźni też, realizmu także. Fajnie jest.

Król klubowych rozdań, prezes z Gorzowa marzy o potędze, aczkolwiek nie może sobie poradzić nie tylko logistycznie z tym wszystkim i jak życie pokazuje wyniku za wszelką cenę nie da się osiągnąć. A miał być dream team. Zagraniczni zawodnicy zostali przyzwyczajeni do wysokich zarobków w euro  i trudno będzie zmienić mentalność, skorygować żądania. Nicki Pedersen szaleje, chce zarobić dużo, czego nie da mu ojczysta Dania, ani nikt. Polak potrafi?

Ten kto daje i odbiera, jest takie porzekadło, dopiszcie do końca sentencję. Opcja radykalnej zmiany warunków zatrudnienia w polskich klubach żużlowych winna opierać się na zgodności racji prezesów, wypracowana wspólnie, bo jeden jest wóz. Nie bardzo widzę jednak consensus, bo są tacy, co marzą o chodzeniu w pierwszym szeregu ponad wszystko, za każdą cenę nawet za cenę kompromisu. No to patrzmy na szaleństwa. Patrzmy również końca sezonu 2010.

Jednym wystarczą dwa miliony złotych na sezon, drudzy potrzebują tyle na jeden zawodniczy

kontrakt. Samo życie? Ano.

Inna sprawa. Tłumiki. A jednak wchodzą na rynek nowe, ograniczenia głośności, acz turnieje Grand Prix będą miały stare warunki. Lobby techniczne w FIM górą. Co na to polska strona, która  jeszcze trochę a będzie organizatorem połowy wszystkich prestiżowych imprez. Dominacja absolutna. Nic. W ogóle nie ma międzynarodowej debaty w sprawach, spornych, dyskusyjnych, takiego forum bliskiego zawodnikom, kibicom również. I tu widzę pewną potrzebę aktywności społecznej, darmowej, przez polską grupę Metanol. Przecież ktoś musi dać hasło do inwencji w skali globalnej. Nie tylko prowincjonalnej. Ponieważ polskie ligi mają status wyższości międzynarodowej, wyznacznik Eldorado, trzeba zatem coś zrobić aby nie rozmyć się w  tym metanolu.

Od dawna obserwuję akcyjność grup, pomysły gorące jak ogień, deklaracje górnolotne. Tak jest zwykle w premierach, inicjacjach. Potem życie usypia programy, sezon nabiera rozpędu, czasu brakuje na rozliczne zajęcia. A programy są, widnieją w komputerach, na papierze. Ludzie nie tracą pamięci, zwykle odzyskują tę pamięć w chwilach takich, kiedy  inicjatorzy zapominają o tym co deklarowali. I dobrze. Metanol metanolem popędza?

Od czego zacząłem? Od żądań choćby takiego Nickiego. Inni jakoś poukładali swoje finansowe ambicje. Młody Emil Sajfutdinow chce dużo, rosyjski wilczek ma doradców polskiej mentalności klubowej. Więc kiedy, jeśli nie teraz?

Prezesi mają głębokie kieszenie dla jednych, a dla drugich zaszyte. Jednym mówią od razu tak, drugim odraczają uczciwie zarobione pieniądze. Żużlowcy nie pielęgniarki i strajkować nie będą, mają natomiast powołaną „samoobronę metanolową”, która oby jednak nie przespała zimy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s