W obronie Vojens

Vojens-Photo-5-EVENING-Best

Nasłuchałem się ostatnio przy okazji Grand Prix Nordyckiego bardzo dużo o Vojens i lokalizacji tego miasteczka na Półwyspie Jutlandzkim. O tym, że głęboka prowincja, nie można dolecieć, dojechać, trudno o hotele i w ogóle nie ma co tam robić w kilkutysięcznej miejscowości. Ole!
Twórca toru żużlowego w Vojens Ole Olsen, trzykrotny mistrz świata w solowych popisach urodził się  12 kilometrów od Vojens w Haderslev. Tam jest jego dom rodzinny, urocze miejsce z hotelem Norden, gdzie zwykle mieszkają najważniejsi goście ze speedway’a zaś w hallu stoi złota Jawa Olsena. Danię charakteryzuje bliskość miejsc, wsiada się w auto i wszędzie blisko, do morza na zachód i do morza na wschodzie. Pozycja Kopenhagi jest niepodważalna, wiadomo stolica. Tam mamy na nobliwym stadionie Parken GP Danii, a teraz odżywa kameralne Vojens. I dobrze, bo nie jest w lesie, ma swoje lotnisko też. Dobry dojazd z Niemiec, ze środka Europy, promy odpływają do Anglii, Norwegii, Szwecji. I dalej. Z zarezerwowaniem miejsc hotelowych nie ma problemu, nikt nie mieszka na stadionie, a o co chodzi w sporcie, w żużlu? Hotel, infrastruktura balowania, zakupy są ważne czy nienagannie przygotowany tor, pole do walki i mijanek oraz atmosfera, skąd smak jazd zabieramy do domu na zawsze? Wybierajcie…

Jedni wolą opcję dużych miast i ściganie się w aureoli sponsorów, drudzy charyzmę miejsc, gdzie istota sportu nie cierpi, jest fajnie i czuje się oddech speedway’a. Lansowana opcja organizacji turniejów Grand Prix na dużych stadionach i w wielkich miastach przez dzierżawców tego serialu BSI/MGI nie udała się do końca, i na jednym biegunie mamy przygotowane z precyzją i przez okrągły rok GP w Cardiff na Millennium, na drugim natomiast szwedzką Malillę czy Vojens. Mamy jeszcze Łotwę i jakoś nikt nie marudzi, a finał sezonu w Bydgoszczy gdzie nie brakuje atrakcji a ludzi tyle samo zasiądzie co w Vojens. Nie wspominam o mikrym włoskim Terenzano, które przeżyje z końcem września debiut w miejsce zasłużonego Lonigo. W Italii speedway jest tak popularny, jak w Danii rugby. Na temat lokalizacji Vojens i położenia wypowiadali się w Canal Plus Daria Kabała – Malarz i Krzysztof Cegielski, postponując to miejsce, czemu dziwię się, bo przecież nie jest im obce. Nie lubią?

Krzysztof stwierdził, że sponsorzy szybciej zaakceptują znane ośrodki, niż takie małe miejsca. Otóż  jeśli ktoś akceptuje speedway, ręczę, że Vojens też, bo to kultowe miejsce dla żużla. Czy czujemy się dobrze na przepastnym, betonowym stadionie, w połowie wypełnionym lub na mniejszym, przytulnym i stricte żużlowym? Eksperyment z Gelsenkirchen zakończył się marnie i wstydem. Nie wracajmy do takich prób, nie bardzo wszystko było także udane kiedyś na Stadionie Śląskim w dwóch GP. Nie mogą sobie poradzić  w Goeteborgu ze sztuczną nawierzchnią i to jest swoisty dramat robienia czegoś na siłę.

Wydaje się i mam taką wyrobioną opinię, że organizatorzy GP niepotrzebnie mnożą turnieje, doprowadzając do znużenia i zmęczenia uczestników po obu stronach bandy i wystarczyłoby sześć czy siedem ekskluzywnych zawodów. Nikt jednak nie pyta o zdanie zawodników i kibiców. Czy wolą Pragę z atrakcjami, czy Goeteborg, albo wypad na Łotwę, do Malilli. Vojens  jest w Europie, nie w lesie, w ogóle skąd się to wzięło? Duńskie hotele, pensjonaty są jak „bombonierki,” atmosfera żużla poprzez tradycje i kult mistrzów takich jak Olsen, Erik Gundersen, Hans Nielsen jest godna pozazdroszczenia. Patrzymy na małą Danię z wielkimi nazwiskami przez pryzmat naszych stadionów, polskiego uwielbienia żużla i frekwencji fanów najwyższej na świecie w niszowym przecież sporcie. Przenoszenia żużla do metropolii skończyły się jednorazowo, wszak były inicjacje z Amsterdamem i Monachium. Londyn był wyjątkiem, miał Wembley i był czarująco niekwestionowaną stolicą żużla przez długie lata. I był taki jeden finał IMŚ w otoczeniu ścierniska, w niemieckim Norden na dużym stadionie, gdzie wygrał na skandalicznie „ grubym” torze Egon Mueller. „Musiał” wygrać i zwyciężył. Zapomnijmy o Norden. Typowa „ dziura”.

Od lat mimo zapowiedzi w konfiguracji turniejów nie drgnęło nic i biadolenie nie pomoże, lokalizacje są te same, mało promocji poza utartymi szlakami w Europie. Wyobrażam sobie rozpoczęcie takiego serialu z dużym zadęciem, takie wielkie otwarcie, które poruszy świat. W tym roku w Pradze było kilka tysięcy widzów, w tym jedna trzecia z Polski. Zakończenie mamy znów w Bydgoszczy. Atmosfera podobna do Vojens. Komu szkodzi ta „ dziura”?

GP Nordyckie za nami, przed słoweńskie Krsko. Ważny turniej dla tych, co są za plecami Jasona Crumpa. Bohaterowie, widać gołym okiem, jadą zmęczeni. Potem mamy jeszcze włoskie novum w Terenzano, które i tak nie przyciągnie więcej widzów niż Lonigo. W Italii wolą szybsze motocykle i auta, a futbol króluje tam z namiętnościami, ba wręcz pożądaniem! Tak jak u nas żużel. Terenzano jest dobre na świeże wino. Ciao.

I grand finał anno 2009 w Bydgoszczy z Tomaszem Gollobem nabiera dodatkowej atrakcji, acz boję się o październikową pogodę, gdyż niebiosa nie mają litości dla nikogo.
„Skoczę” jeszcze raz do Vojens. Za pół godziny jestem w shoppingowym Esbjergu, gdzie mieszka Gundersen. Obok w Billund działa słynny Legoland a trochę dalej w Brovst mieszka legendarny Hans Nielsen. Lotnisko dla Legolandu i hotele przyjazne dla gości z całego świata, unikatowe miejsce nie tylko dla dzieci. Jazda autostradą do Kopenhagi i mamy zamek Hamleta, a tam tylko z Helsingoru wypad do Szwecji, albo mostem zawieszonym nad morzem. Blisko i wygodnie. Nie ma przejazdów kolejowych na drodze.

Ole Olsen kiedy w 1977 roku postawił stadion w Vojens wiedział co robi, tam odbywały się ekscytujące finały interkontynentalne i światowe. Grand turnieje. Byłem tam pierwszy raz w 1979 roku, kiedy Edward Jancarz i Zenon Plech zdobyli brązowy medal w mistrzostwach świata par. Lało jak z cebra, więc przeniesiono zawody na następny dzień, pogoda zmienia się co chwila, jak na półwyspie… Niedaleko na północ od Vojens, około 10 kilometrów, jest w Gram hotel jak z bajki Slots Kro. Kiedyś młyn, dziś hotel, jest tam duży staw a na nim biały łabędź, a w restauracji podają nie tylko świetne ryby. Romantyczne miejsce. Dania jest mała ale ładna jak Slots Kro. A rodzinne Olsenowe Haderslev?

2052929

Fajne z przystanią. Po drodze mamy muzeum etnograficzne gdzie czasami polscy artyści prezentują swoje prace. Pobliskie Vojens nie jest w lesie, kiedy chcecie mieć dobry speedway, tam go znajdziecie, a przy okazji także łyk estetycznej przyjemności oraz potwierdzenie, że małe bywa czasami piękne.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s