Legenda nie zna granic: Radość szalonych jazd

Nie wierzycie? Uwierzcie! Madonna podbiła nie tylko naszą stolicę i sfrustrowani jej osobą ludzie muszą pogodzić się z faktami. Czy jest neopogańska?  Demoralizująca? Jest niekwestionowaną królową popu i wie czego chce. Chce podbijać świat. Chorzowski występ Bono i U2 był wydarzeniem, które ze Stadionu Śląskiego przejdzie do historii. I jej nie opuści. Bono to gość i Madonna to gościówa, mówią wielbiciele show, muzyki i wydarzeń, które dają przeżycia. Wspominam występy Madonny i U2 w Polsce, gdyż nie można przejść obok nich obojętnie. A w sporcie? Obok 9,58 sek Jamajczyka Bolta na setkę?!

Kiedy jest się na dobrej imprezie i ciarki przechodzą po plecach jest bosko i kiedy wygrywa Polka, Polak robi się na sercu cudownie. Cudownie anielsko.

Czy tak jest kiedy wygrywa na żużlu Tomasz Gollob? Polscy żużlowcy? Jest! Pamiętam dość dobrze początki kariery Tomasza Golloba i jego podróże brązowym busem Volkswagenem i wcale ten pojazd nie budził respektu, choć był warsztatem i domem, bo i podsypiał tam brat Jacek. Godził się na wszystko i nie marudził wcale. Początki kariery familii Gollobów były znaczone ojcowską ręką i wierzył mocno tata, co z młodszego wyrośnie, choć nie pozwalał nigdy deprecjonować iskry bożej starszego syna. Stanowili tercet charakterystyczny, do celów strategicznych był desygnowany Tomasz. I tak to się zaczęło, bo naturalny dryg do jazdy na motocyklu miał młodszy z Gollobów już chyba w wózku. Albo i wcześniej. Ojciec wyczaił ten talent i od małego przyuczał syna do jazd, choć nie zadawalały ich wyścigi drogowe więc czmychnęli szybko tam, gdzie adrenalina wychodzi z plecaków. Pan Władysław czuwał nad całością aż do chwili, kiedy Tomasz został wykształconym zawodnikiem a czas zaczął poświęcać swojej rodzinie. Ojciec odszedł na bok, lecz z tego boku zawsze był orędownikiem poczynań Tomasza i Jacka. Uwielbiali być razem, a spinaczem był w kontraktach młodszy i chcąc nie chcąc promotorzy zawierali dla świętego i drogiego jakby nie było spokoju umowy. Przypominam sobie taki moment w Vojens z końcem lat 80 – tych, kiedy jeden z angielskich promotorów Pratt chciał mieć Tomasza w Cradley Heath lecz tylko jego. Ojciec stawał na głowie by „upchnąć” Jacka, nic z tego w końcu nie wyszło, bo starszego nie chcieli. Pracowali razem w Unii Tarnów i było wszystko OK., bo sponsor był hojny wokoło.

Lata jednak biegły i legendę pisał Tomasz. Ojciec stoi z boku, Jacek też. Daliby się pokrajać za młodszego z tej familii. Żeby dalej pisał legendę. I on pisze. Utrwala. Końca nie widać. W sporcie polskim, światowym nie wiele jest długowiecznych gwiazd, które ciągle są w transie. Jak Maryla Rodowicz na polskiej estradzie. Kiedyś muzyczny guru Marek Niedźwiedzki powiedział  jej o szybko lecącym czasie, ona prosto z mostu: „ A po co o tym myślisz”.


W światowym sporcie? Tyle lat aktywności TG. W polskim sportowym biznesie sztandarowa postać. Bo, któż nie zna Golloba. Trudno psychicznie być przez tyle lat znosić ciężar odpowiedzialności. Za dyscyplinę, za całość i bez przerwy mieć na sobie garba z napisem „ musisz”. Wygrał ostatni turniej w Szwecji, w stylu godnym mistrza. Zaniepokoił się trochę Australijczyk Jason Crump, bo nagle za plecami ma Polaka. Crump uciekł wprawdzie rywalom lecz w sporcie nigdy nic nie wiadomo. Polak goni „ kangura”. Radość z uprawiania żużlowego rzemiosła jest u Golloba widoczna. Ilu takich rodzi się na sto lat? Kiedy startowali Edward Jancarz i Zenon Plech wydawało się, że będą długo niezastąpieni, a tu nagle trzask – prask i mamy kogoś, kto jak zaczął pisać legendę, to nie widać aby szybko ją skończył, choć los urwał mu z pewnej gałęzi złoty medal mistrzostw świata. Ma medali worek ale indywidualnym mistrzem nie jest. Taki pech. Gdy zapytamy rywali o niego chylą czoła i nigdy nie wiedzą kiedy z nim mogą przegrać. Mają respekt i on ma moralny oraz zawodowy autorytet, który ciągle jest nowelizowany w startach, meczach, turniejach. Taki był tylko Ivan Mauger, nowozelandzka legenda żużlowych owali.
Czy można sobie wyobrazić żużlowy świat bez marki TOMASZ GOLLOB? A polską scenę speedway’ a bez niego? Proszę mi szczerze odpowiedzieć… Trudno, bardzo.

Tomasz Golllob napędzał koniunkturę na imprezach w sposób niepodważalny, był chwytliwym „ koniem” na tych wyścigach. I nadal jest, choć kibice już tak nie jeżdżą jak dawniej, trzeba jednak zdawać sobie sprawę z faktu zmian ekonomicznych i to co było 20 lat temu czy trochę później nie można licytować z dniem dzisiejszym. Fani TG byli wszędzie i nie straszne im były wyprawy za ostatnie złote. Dawał satysfakcję.

Dziś nie jest już tak chronicznie spiętym zawodnikiem, gdyż wcale nie musi. A może. Dostrzec można ten luz na każdym kroku, choć nie lubi przegrywać. Czy mistrz z takim obciążeniem może mieć słabe dni? Darujcie, nikt nie jest maszyną. A on jest takim żaglowcem na morza i oceany.

Zagalopowałem się trochę, nie pieję jak kur, jestem jedynie długoletnim recenzentem jego poczynań i mam już jako senior/ nie myślę o tym/ uzurpować sobie prawo do ocen nawet skrajnych. Tomasz Gollob, kochający jazdy, zaostrzył apetyty kibiców i swój przede wszystkim na dobry medal w tegorocznych MŚ. Ostatni turniej na ulubionym torze w Bydgoszczy, gdzie przed rokiem wywalczył brązowy medal. Wcześniej jeszcze duńskie Vojens, słoweńskie Krsko i włoskie Terenzano. Naturalne środowiska żużlowe. Znaczące będzie Vojens, ponieważ tam ściganie jest specyficzne, przyczepne i wymagające fachu tego na siodełku i tego co daje siłę w motocyklu. Kiedyś tam właśnie gdyby nie zły los Polak odebrałby złoty medal. Wcześniej jednak dokonało się zło i trzeba było jechać w Vojens poobijanym  niemiłosiernie i aż do piekącego bólu.

Vojens, stajnia żużlowych możliwości Ole Olsena. Tam klubowo startuje rozpędzony ostatnio Duńczyk Kenneth Bjerre i Rosjanin Emil Sajfutdinow. Ten ostatni został wyhamowany przez samego siebie, acz kiedy uporządkuje swoje fantazje na torze może przeskoczyć Wołgę na motorze.

No i już kończę. Taki czas. Czas nadziei ostatnich czterech turniejów Grand Prix z Tomaszem  Gollobem piszącym legendę bez przerwy i malowniczo. Niesamowite zjawisko, prawda? Nie wyobrażam sobie kiedy zjedzie z toru i zastąpi go ktoś, kto będzie niósł  przez tyle lat ciężar odpowiedzialności za polski żużel, za popularność światowego spedway’a. Taka Madonna w kevlarze nie zjawia się byle gdzie i byle jak. Na wszelki przypadek jednak nie wierzcie mi.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s