Jason buduje legendę

jason crump

Po zwycięskim finale wpadł w ramiona polskiego mechanika Darka Sajdaka. Jason Crump w kapitalnej dyspozycji na Stadium Millennium w Cardiff wygrał podwojoną stawkę i zainkasował 22 tysiące dolarów za zwycięstwo w piątym turnieju Grand Prix. Prowadzi w klasyfikacji z przewagą 31 punktów, co przed sześcioma następnymi turniejami stawia go w sytuacji pewnego komfortu. Crumpi dominuje, artysta daje koncerty, w polskiej lidze też. Około 40 tysięcy widzów na walijskim stadionie wysłuchało trzech pięknych hymnów, wpierw walijskiego, potem brytyjskiego i na koniec australijskiego kiedy Jason Crump potomek Phila nie dał żadnych szans rywalom.

Jaki jest tegoroczny „ egzemplarz” australijskiego kangura? Wyhamowany psychicznie, jakby idealnie zespolony z motocyklem. Psychicznie wyluzowany. Już nie szarpie się na lewo i prawo, jest dwukrotnym mistrzem świata i zmierza po trzeci. Pięć razy był wicemistrzem i nie wiedział już co zrobić, żeby wreszcie być pierwszym. Wykonał jednak rodzinne zobowiązanie, nie tylko ojca Phila ale przede wszystkim dziadka Neila Streeta, który nie tylko zaszczepiał miłość do żużla ale kombinował sprzęt jako wyjątkowy majster.

CrumpMauger375

Phil Crump (tata Jasona) i Ivan Mauger.

Jaki dziadek taki wnuk, jaki ojciec taki syn. Tak to poleciało. Jason wygrał przed rokiem w Cardiff, a teraz kiedy jest znów na ścieżce mistrzowskiej, kiedy tylko wyjeżdżał z parkingu zwycięstwo było jego udziałem. Jest szybki na starcie, ucieka i spokojnie mając wiarę w silnik i … siebie pędzi niezagrożony. Szybki jak piorun. Wielki Jason.

Co może się wydarzyć w kolejnych turniejach? Crump będzie monitorował wyścigi, nie pozbędzie się genu wojownika. Tylko pech może mu stanąć na przeszkodzie. Taki pech prześladuje w tym sezonie obrońcę tytułu mistrza świata Nickiego Pedersena. Do tej pory niezły niemiecki arbiter Frank Ziegler, bojąc się jakby powtórzeń w pełnym składzie wyścigu przy kolizji na pierwszym wirażu, w sytuacji bez winy Nickiego wykluczył go z półfinału i dlatego nie dziwię się frustracji Duńczyka, który raz po raz kastrowany jest ze sportowej walki przez sędziów pomyłkami, które ranią sens sportowej rywalizacji. I z tym problemem musi coś komisja torów FIM zrobić porządek. Wybrańcy do sędziowania turniejów GP psują smak widowisk, kaleczą decyzjami ambicje zawodników, wywołują niepotrzebne zgrzyty. Niemiec Ziegler w Cardiff nie miał dobrego dnia, ale co to obchodzi zawodników, kibiców, zainteresowanych bezpośrednio wykluczeniami bez sensu. Trzeba szukać nowych sędziów, nie ograniczać się tylko do wybranych i szkolić nadal, i selekcjonować aż do skutku. Dość parodii i krzywdzenia.

Na stadionie doszło do beznadziejnych decyzji, Nicki jakoś spokojnie przyjął odesłanie go do parkingu, pukał się tylko znacząco w czoło na taki werdykt. Muru głową nie przebije…
Po piątym wyścigu pretendent do podium MŚ Rosjanin Emil Sajfutdinow, który jest drugi za Crumpem miał na torze „otarcie się” z Anglikiem Scottem Nichollsem i niezadowolony podjechał po wyścigu do niego, chłopcy ostro zahaczyli się przy wjeździe do parkingu i zaczęła się klasyczna bójka na pięści w hokejowym stylu. Carewiczowi puściły nerwy, bo nie szło mu na walijskiej ziemi. Jeszcze z teamu Emila poszły po drodze kuksańce w stronę Scotta, ten nie dawał za wygraną. Zrobiło się fatalnie w obrazie tego widowiska, bo jak żyję nie pamiętam bójki w takim stylu i w takiej imprezie. Kick – boxing  na motorach. Przypominam sobie tylko spoliczkowanie na londyńskim Hackney Tomasza Golloba przez Craiga Boyca, a stałem wtedy pięć metrów od tego kiepskiego wydarzenia. Teraz było hokejowo przy bandzie.

No to czekamy na decyzje, gdyż w walijskie ślady mogą pójść krewcy miłośnicy samodzielnego wymierzania sprawiedliwości. A co może sędzia na stadionie w tej sprawie? A co Jury FIM, które obserwuje zawody? Walijska  bójka zrobi medialną karierę, była widowiskowa niczym wyjęta żywcem z  telewizyjnego programu Jerry Springera. Mołodiec Emil dał czadu, hot Scott ma zacięcie do boksu. Może więc Anglik zmieni dyscyplinę, bo speedway nie bardzo mu ostatnio wychodzi. Sajfi dostanie pewnie bydgoską reprymendę.

W Cardiff był tor sztuczny, który spisywał się jak naturalny, poza odkryciem przez Rune Holtę jednej dziury, która mu zabrała cenny punkt. Były mijanki aż hej! Można? A jakże, ole!
Polacy wypadli poza finałowo, a bliscy byli tego Tomasz Gollob i Sebastian Ułamek. Ten drugi zaskoczył zwycięstwami w wyścigach, a ten pierwszy rozkręcał się tradycyjnie i miał pretensje do Ułamka za półfinał. Zawsze się coś znajdzie. Znalazł dziurę Holta, Grzegorz Walasek nie nadążał za innymi.

Zaskoczeniem był Hans Andersen, Duńczyk wrócił do elity, znów był drugi Fredrik Lindgren, Szwed zdaje się ostatnio być w formie, jego rodak Andreas Jonsson padł ofiarą sędziego, więc co tu więcej gdybać nad arbitrem Niemcem. Pecha miał znów Jankes Greg Hancock, ale jest tak niezmordowany jak prezydent Obama. Trochę żal patrzeć na jazdy Australijczyka Leigha Adamsa, który chce skończyć piękną karierę. Odstaje, jak wytrzyma do końca?

Kibice na Stadium Millennium nie zawiedli, było głośno i kolorowo, jak w Anglii na sportowej dużej imprezie. Do Walii zjeżdżają brytyjscy fani, nie brakuje naszych rodaków. Był przy podium jak zawsze elegancki, czterokrotny mistrz świata Nowozelandczyk Barry Briggs.
Show must go on. Grand Prix Wielkiej Brytanii w Cardiff jest reklamowane kiedy tylko się skończy, przez rok konsekwentnie z hukiem i promocjami. Efekty są i w takiej oprawie powinien kończyć się serial MŚ. Wielka scena i aktorstwo przekazane w świat.

Komentatorzy Canal Plus Grzegorz Milko i Piotr Olkowicz byli na posterunku w Cardiff, a kiedy burza nad Londynem przerwała na jakiś czas połączenie TV żywiołowo w stylu radiowców relacjonowali przebieg jazd i wydarzeń. Dobra para na takie seriale. Co profi, to profi. W studio prowadząca Daria Kabała rozwija opiekuńcze skrzydła. Canal Plus ma nowe rozdania w żużlowym „torcie”.

Mamy teraz przerwę w GP do 1 sierpnia, bo zaczyna się operacja pt. drużynowe mistrzostwa świata. Nie wiem dlaczego do Cardiff nie wysłano trenera polskiej reprezentacji Marka Cieślaka aby sobie odświeżył brytyjski grunt. W Peterborough/ Tomasz Gollob, Rune Holta, Sebastian Ułamek, Jarosław Hampel, Piotr Protasiewicz  i debiutant Adrian Miedziński/ czeka nas potyczka z niezaspokojonymi gospodarzami, z rozwojowym teamem Crumpa i niekompletnymi Słoweńcami/ Zagar, Ferjan/. A potem baraż i finał w Lesznie. Ma być pięknie, bramy otwiera Nice. W drugiej połówce w Vojens Rosjanie i Czesi podgryzać będą Duńczyków i Szwedów. U Olsena będzie ostro, niezła przygrywka i tam, i na Wyspie.

Nie ma wakacji na żużlowych torach ani na sekundę i atrakcji co nie miara. Nie tak dawno we Wrocławiu wypuszczono biedne prosię na tor ozdobione szalikiem Unii Leszno. Numer świński. Dyrektor Atlasu Krzysztof Matyśkiewicz bił się w swoje piersi za nie swoje grzechy i przepraszał kogo trzeba. O ile wiem nie przepada on za wieprzowiną a uwielbia słodycze i lody. Świnka znalazła właściwe schronienie; świnie won z żużlowych torów.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s