Banda granda

W bogatym bawarskim miasteczku Abensberg, skąd wywodzi się znakomity niegdyś żużlowiec Josef Hofmeister, ścigający się na tradycyjnych torach oraz długich/przełom lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych/ w czasach Szwedów Ove Fundina i Olle Nygrena, niezapomnianego Anglika Petera Cravena, Nowozelandczyka Barry Briggsa i naszego Mariana Kaisera także innych zawodników o dużej renomie, doszło nie tak dawno do tragedii. W domu Hofmeistera byłem dawno temu, niedaleko rynku, pod kościołem, w okazałym domu rodzina ma hotel. Z Abensberga pochodzi Wolfgang Glass działacz komisji CCP FIM, gdzie zasiada także jako wice Andrzej Grodzki. Abensberg jest sympatycznym miejscem, stadion  bardzo kameralny i organizowano tam prestiżowe zawody dzięki staraniom Glassa. Odbyły się tam kolejne, półfinał drużynowych mistrzostw świata juniorów. Smutnie się zakończyły. Do dramatu wrócę, teraz refleksja na temat bezpieczeństwa na żużlowych stadionach.

Abensberg nie ma dmuchanej bandy. Kiedy powstał kiedyś problem organizacji serialu Grand Prix, bawarska miejscowość była brana pod uwagę ale stadion nie miał oświetlenia. W Bawarii liczą pieniądze „dlatego je mają”, mówi mój znajomy z pobliskiego Landshut. Niemiecki kandydat na imprezy sygnowane przez dzierżawców z FIM światowej rangi odpadł  z kalkulacji. Niemcy powiedzieli nein!

Dmuchane bandy mają polskie stadiony, bo dość już nieszczęść, a one skutecznie chronią zawodników w razie wypadków. Oczywiście są jeszcze inne incydenty na torach: uderzenia motocyklem, niebezpieczne wywrotki, lecz kiedy zawodnik ląduje w tym „materacu”, lub pod nim urazy są zminimalizowane. Skoro wymyślono bandy dmuchane i wycofano „parkiet” ze stadionów nie ma nic cenniejszego od ochrony zdrowia startujących. Nie wszystkim tak się jednak wydaje.

Dopiero od przyszłego sezonu na turniejach drużynowych MŚ juniorów mają być  obligatoryjnie zainstalowane poduchy. Co za idiotyzm i kompletny brak wyobraźni działaczy z foteli FIM, którzy tam gdzie startują jeszcze nieopierzeni zawodnicy i ponosi ich fantazja a umiejętności nie takie jak u Golloba, Hancocka czy Adamsa, nie zdecydowali o bezpieczeństwie. Zadbaniu w pierwszej kolejności o eliminację zagrożenia.

W bawarskiej miejscowości, gdzie kochają żużel młodzieniec o płowych włosach i roześmianej buzi, zawodnik Lotosu Gdańsk miał kolizję w piątym wyścigu, uderzył w bandę i mimo szybkiej interwencji, operacji w znanej klinice w Ingolstadt okazało się, że kręgosłup jest złamany.

petersen

Soenke Petersen, którego marzeniem było ścigać się na żużlu jest sparaliżowany. W lutym tego roku skończył 20 lat. Dramat. Czy można było tego uniknąć? Pytanie retoryczne i kieruję to pytanie Komisji CCP FIM, która ma  w swojej gestii wyścigi torowe i chyba nadrzędnym zadaniem jest dbanie o bezpieczeństwo zawodników. Wszystkich, a zwłaszcza dopieszczanie tych, którzy karierę mają przed sobą.

Ostatni turniej GP w Goeteborgu pokazał akuratnie, że dla organizatorów  najważniejszy jest fakt odbycia za wszelką cenę zawodów. Nie ważne jak, nie istotne konsekwencje dla uczestników jazd na torze, byle zaliczyć imprezę i myśleć o następnej. I co, za rok znowu to samo? Taka sama „pralnia”? Tor jest wizytówką imprezy, nie jest wzorem rajdów samochodowych odcinkiem specjalnym, chyba, że tak się umówimy i będziemy balansować na linie życia i śmierci. Zawodnicy powinni wreszcie wstrząsnąć administracją żużlowych uciech. Solowe protesty Hancocka czy Pedersena trafiają w głuche uszy.

Tory to jeden problem, drugim okalająca banda. Skoro wymyślono zabezpieczenia pneumatyczne muszą być bezwzględnie, pod rygorem, stosowane. W Abensbergu nie było rygoru, poskąpiono bez wyobraźni wydatków na dmuchaną bandę i stało się nieszczęście. Kolejny wypadek i słowa współczucia. Soenke Petersen jest zasypywany pocztą elektroniczną.

Nie widzę wśród działaczy zdecydowanych lobbystów na rzecz bezpiecznych band. Dopiero wypadek powoduje przyspieszenie działań. Wszystkie stadiony żużlowe powinny mieć takie zabezpieczenia i to musi być warunek otrzymania licencji. Istnieje procedura z przyznawaniem licencji torom, zasadniczo chodzi o nawierzchnie, które i tak potem jeśli nie włączy się  pogoda są manipulowane przez „żużlowych rolników”. Proceder trwa od lat.

Kiedyś miałem taki sen, że zawody żużlowe odbywają się na jednakowych sztucznych nawierzchniach, takich gotowych, wyściełanych jak dywany. Bieżnie do ścigania się na motocyklach? Miałem mityczny sen, bo codzienność jest barwna jak kredki. Czy tory robi się pod siebie czy dla utrudnienia gościom? Nie raz gospodarze załatwili się na własne życzenie. Nie tak dawno uderzył w Krośnie w drewnianą bandę czeski zawodnik, młody, niedoświadczony. Zginął jak motocyklista na drodze uderzający w drzewo. Zrobiono potem wszystko aby kupić bandę bezpieczną. Wpierw dramat, potem inwestycja.

Ilu  żużlowców jest pokiereszowanych dożywotnio przez los i przez warunki jakie im przygotowano do jazdy? Czy młody zawodnik musi mieć fundowane widmo wózka inwalidzkiego?

Trzeba zawsze robić wszystko żeby było bezpiecznie. Nie okiełznamy szarż zawodników, nie wytracimy mocy silników, bo maszyn dosiadają ludzie i walczą z ambicjami, wysoką adrenaliną. Nie jesteśmy i nie będziemy w stanie przewidzieć obiektywnych warunków walki. Taki to jest sport, ryzyko wkalkulowane w uprawianie.

Ale, ale, ale…

W Abensbergu na stadionie bez bandy pneumatycznej nie powinni jeździć młodzi ludzie, może i nawet rutyniarze. Kto jest odpowiedzialny za beztroskę?

Przeglądam wpisy na stronie internetowej młodego niemieckiego zawodnika; wpisy dla Soenki Petersena widnieją z całej Europy, świata, wszyscy współczują, dodają otuchy i najzwyczajniej psioczą na to co się stało w Bawarii. Piszą wprost, „ po co oszczędzali, na czym”?

No właśnie. Ciekawi mnie teraz w przypadku tragedii reakcja/ szybka?/ władz Międzynarodowej Federacji Motocyklowej. No i działaczy w Abensbergu, wszak mają tam swojego człowieka w FIM. I co zrobi wreszcie świat zawodniczy, który stanowczo powinien zaostrzyć kryteria swoich startów. Warunki muszą być bezpieczne obojętnie czy jadą seniorzy czy juniorzy. Zawsze i wszędzie! I kibice nie chcą oglądać dramatów, karkołomnych jazd na torach gdzie widmo tragedii grozi w każdej sekundzie.

Szkoda już naprawdę łez.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s