Kibic płaci i wymaga

3

Czego? Normalnej toalety? Czystego fotelika na stadionie? Dachu nad głową? Miejsca parkingowego bez stresu? Można jeszcze coś tam dodać do tych życzeń, choć podstawowym roszczeniem jest postawa drużyny, zawodników, którym kibice adorują. Wiernie przychodzą oglądać swoich idoli  i cieszą się z jazd, walki na torze, z dorobku punktowego. Ostatnio mieliśmy do czynienia z różnego rodzaju lekceważeniem tych, którzy wypełniają trybuny w ciągu sezonu a dopływ gotówki do kas klubowych z tego tytułu nie jest skromny, wręcz zasila budżet znacząco. I nie tylko w żużlu odezwali się kibice zmartwieni wynikami swojej drużyny. Oto na piłkarskim boisku zasłużony dla sportu nawet europejskiego Górnik Zabrze wywołał do „ tablicy” swoich fanów. Kto kogo wywołał pozostawiam sumieniu jednych i drugich, także prezesa i trenera. Nawet duży autorytet może się zużyć i nie mieć argumentów przekonywujących dla swoich podopiecznych. Trener Henryk Kasperczak ma ogromne zasługi dla futbolu, w tym dla afrykańskiego ale i po ostatnich mistrzostwach tego kontynentu salwował się szybkim wyjazdem do Europy. W Górniku zastał nie najlepszą sytuację. Kiedy drużyna pod koniec sezonu przegrywała mecz za meczem kibice ruszyli do natarcia i ostrzegli zawodników w stylu budzącym mimo wszystko zaskoczenie, bo powiedziano im dosłownie, że na boisku trzeba zapier… Pytam, a na żużlu nie?!

Podobno trener i prezes „kokietowani” przez grupę Alianz wiedzieli o tym ruchu kibiców a ponieważ sami nie mieli już chyba nic do powiedzenia swoich pupilom, posiłkowali się zdeterminowanymi kibicami. Inne sytuacje. Oto piłkarze Jastrzębia, Ruchu Chorzów dramatycznie domagali się uregulowania zarobków. Wstyd. Działaczom! Poirytowani kibice żużlowej Polonii Bydgoszcz ruszyli do natarcia gdy porażki zespołu stały się normą. Ostro przedstawili swoje uwagi i pogonili prezesa oraz trenera. Zjawiska nie nowe. Zawodników i kibiców nie można traktować instrumentalnie. Nie da się lekceważyć i jednych, i drugich przez zarządy klubowe. Dynamiczni kibice z Częstochowy zjednoczeni na dobre i złe nie dadzą sobie dmuchać w kaszę. I prezes Marian Maślanka dobrze o tym wie. Demokracja wozi taczki z sobą. Zawodnicy mają określone obowiązki ale i słabości. Kibice płacący za bilety, kupujący programy imprez chcą widzieć walkę nawet kiedy ich idole przegrają. Żal mi było gorzowskich kibiców po derbowym pojedynku z Zieloną Górą, bo Falubaz dokonał ruiny w ich sercach. Klub o dużym budżecie dostał lanie w prestiżowym pojedynku. Bezradny był w motywacjach trener, ekipa dostała po uszach. Takiego wyniku nie spodziewał się chyba nikt, bo to nie Falubaz był genialny, lecz przeciwnik oddał im pole już od startu najczęściej. Co czuje w takich chwilach kibic, rzesza fanów jadąca na widowisko, oczekująca jazd od których nie powinno się odchodzić nigdy. Chyba, że kataklizm… Ale takowego nie było. Czy można dziwić się kibicom ich gwałtownych reakcji i wyłożenia racji w stylu zabrzańskim, bydgoskim, że nie tylko za duże pieniądze trzeba zapierd… Lekceważenie licznej widowni budzi refleksje i czasami… niechby zawodnicy oddali część swoich apanaży na biedny dom dziecka w sytuacji, kiedy spadają z motocykli.

Nie unikniemy już demokratycznych ruchów. I sterowania ręcznego, bo jak pokazał zabrzański protest przygotowano go w zmowie z trenerem i prezesem. W tym ruchu kibicowskim zmartwiło mnie, że taki mag jakim jest Henryk Kasperczak musiał się posiłkować stadionowym ludem. Pamiętajmy, że kij ma zawsze dwa końce. Kibice w różnych sportach zachowują się w chwilach zwycięstw i porażek podobnie. Jedna jest bowiem ich dusza, a eliminuję ekstremę fans, która zawsze trafi tam, gdzie kraty w oknach. I tak oto z jednej strony mamy postawy kibiców wobec fatalnych postaw drużyn, wobec idoli uwielbianych bezgranicznie, choć nie do końca; z drugiej strony mamy weryfikację postaw przez kibiców prezesów za ich ruchy kadrowe oraz szkoleniowe wybory; z trzeciej strony mamy jeszcze tłum widzów i przy słabym sędziowaniu nie tylko okrzyki po których więdną uszy kandydatom i kandydatkom na klasztorne cele. Bo dobry sędzia dziś, za kilka dni może być okrzyczany jako ch…

Mnie interesuje jednak relacja: zawodnicy, kibice, zarządcy klubowi. Zgadzam się z tzw. warunkami obiektywnymi na które czasami składają się okoliczności dołujące wyniki. Ale z każdej sytuacji jest wyjście. I jak zwykle powtarzam, ze wyobraźnia jest potrzebna jak metanol silnikowi. Zadufanie, często ślepe, brak kompetencji i wiara w cuda kosztuje prestiż.
Jesteśmy w trakcie ciekawego sezonu i jak widać niektórzy mają kryzys i są kłopoty. Poziom ligowy się spłaszcza, nie winduje w górę, nie każdy as jest tynfa wart. Zaraz po sezonie rzucono się hurmem na podpisywanie kontraktów nie wytrzymując ciśnienia a przecież speedway jest biznesem i nie można łapać much na mrozie.

Mamy więc „dywaniki”, wertowanie umów a papiery są podpisane. Co robić? Bydgoscy kibice pogrozili palcem, pogrożą inni pewnie też jeśli będzie chora sytuacja. Zjawisko w skali mikro tego typu nie jest groźne, lecz w skali makro może być kłopotliwe dla organizatorów żużlowej zabawy w Polsce. Wszystko zwykle sprowadza się do kompetencji, fachowości i urządzania atrakcyjnego życia na torach tak, aby to były widowiska godne kibiców. Bez nich ani rusz i wcale się nie pomylę, kiedy napiszę, iż trzeba prezesie czasem wytrzeć fotel dla kibica, bo on został zaproszony za swoje pieniądze. Nie można być niegościnnym, chyba, że? A zawodnicy niestety muszą ostro zapier… tak orzekli sympatycy słynnego Górnika, a jak trzeba gonić pokazuje cudownie futbolowa Liga Mistrzów. Zawodowy sport nie ma czasu na lekceważenie gości.

Co w żużlu? Poziom i styl mistrzowski prezentują niezmiennie takie asy jak Australijczycy Jason Crump, Leigh Adams, weteran z USA Greg Hancock czy obrońca tytułu Duńczyk Nicki Pedersen. Jeszcze można dodać kilku do tego towarzystwa nie zepsutego przez polskie kluby. Oni jadą nie tylko po kasę, oni mają nazwisko, którego nie można rozmieniać obojętnie czy to deszcz czy kanikuła albo dziury. Ich sprzęt świadczy o nich. Także profesjonalne morale. 

To tyle i aż tyle o prozaicznych sprawach, acz istotnych, na które zwracają zawsze wierni kibice i jak już nie mogą wytrzymać nerwowo, ruszają z hukiem na klubowe kanapowe życie. Nie można takich ruchów lekceważyć, trzeba po prostu raz jeszcze cytuję: „ zapierd…” zawsze i wszędzie. 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s