Huśtawka gromadna

on

gollob
Mamy za sobą jeden z turniejów serialu Grand Prix, potem w środku lata czeka nas finał drużynowych mistrzostw świata, zatem Leszno jest w centrum żużlowych zainteresowań. W tym roku już nie było nawałnicy kibiców, co oczywiście jest dla organizatorów sygnałem, że każdy tort może się przejeść.
Czy ktoś z polskich fanów wyobrażał sobie, że jeśli w zestawie 16 uczestników batalii nazwanej dla odmiany Grand Prix Europy jest pięciu zawodników z polską flagi, czyli prawie jedna trzecia, może być całkowita klapa? Bez udziału w półfinałach i w finale? Proszę szczerze powiedzieć…Takiego obciachu nikt chyba nie kalkulował, gdyż można śmiało określić, że to był taki mecz Polska kontra reszta żużlowego świata. W tej reszcie przeciwnicy nie byle jacy: Australijczyk Jason Crump czy  Duńczyk Nicki Pedersen, nie mówiąc o Amerykaninie Gregu Hancocku, który gdyby miał szczęście w ostatnich latach i nie uciekały mu tak urodziny, miałby na koncie spektakularne zwycięstwa. W Lesznie startuje w ligowej drużynie Australijczyk Leigh Adams, który jest mocno związany z tym ośrodkiem i rok temu koncertowo wygrał, tym razem nie starczyło, nie tylko zdrowia ale i szybkości motocykla. Tak mi się zdaje, że Adams jednak nie będzie w przyszłym roku uczestnikiem Grand Powtórek, a na okazję startów czeka taki np. Chris Holder, wysoki „kangur” niezwykle utalentowany, który z Rosjaninem Emilem Sajfutdinowem jest perspektywicznym udziałowcem nowej formacji.

Nie od dziś powtarzam, że z góry przydzielone miejsce w serialu GP jest jak historia turniejów pokazuje, regulaminową ułomnością, bez koniecznej klauzuli zastąpienia zawodnika dołującego kimś utrzymującym się aktualnie w dyspozycji zapewniającej rywalizację i emocje dla wszystkich. Tak się nie dzieje. Mamy co roku „ ogonowych” zawodników, którzy albo z nominacji dostali przydziałowe miejsce albo sobie wywalczyli a mimo tego są w formie nie zapewniającej satysfakcji uczestnikom spektakli. Kiepski, chimeryczny aktor nudzi w każdym teatrze. Anglicy nie mieli wyboru wielkiego, czego dokonali chyba się teraz wstydzą. Jak to dobrze, że „ carewicz” Emil Sajfutdinow dostał szansę. Wykorzystuje ją pilnie, wbrew opozycji starszyzny.

Teraz skok na polski plac. Trzech PL w półfinałach jest wynikiem dobrym, drugie miejsce Tomasza Golloba też, aczkolwiek gdyby wygrał mielibyśmy szczęście w plecaku. Pyta mnie kolega jak ten Gollob dlugo może… hm, tego chyba nie wie nikt. Każdy turniej sprowadza się do tego, że ostateczny rozrachunek robi właśnie Tomasz Gollob. Czy wygra w dany turniej tego nie wiemy, bo huśtawka jest bujana. W Lesznie był drugi i przegrał tylko z Crumpem, ale następnego dnia w Gorzowie, gdzie głownie go żywią dla drużyny nie był zwycięski, nie szło mu, zespół przegrał, był wolny, czego kibice każdej drużyny nie lubią. Gorzów przegrał z Częstochową, która ma duet na potęgę, czyli Hancock – Pedersen / Nicki/. Ten drugi na torze Golloba zrobił komplet punktów, Tomasz sześć. Niezłe huśtanie, jak na łajbie. Podziwiam Grega, 39 lat! Nienaganny zawodnik, ligowo przypomina „zegarmistrza” Hansa Nielsena. Z drugiej strony kasa wyłożona w Gorzowie nie procentuje, Rune Holta, który w Lesznie szarpał się na prawo i lewo także nie robi punktów. Mają zatem w Gorzowie problem i diabeł tkwi w szczegółach.

Sebastian Ułamek przeniesiony „ administracyjnie” z Częstochowy do Tarnowa, czyli z jazd extra na niższy poziom dłubie punkty w GP lecz nie ma płynności, chyba poza finansową. Walczy jak może, rówieśnik Crumpa. Grzegorz Walasek, myślałem przed sezonem, pokaże rogi, ale nic z tego, bo jego jazdy są niezrozumiałe i sam przyznaje się do błędów. Towarzystwo mu jest znane, jest byłym mistrzem Polski, więc kiedy będzie stabilność obojętnie jaka ale jakaś?…Przyzwoita. Jego klubowy instruktor podaje, że raz nie przyciął do krawężnika, drugi raz, że się wyniósł pod płot. Takie są skróty myślowe w żużlowym światku nad Wisłą i Odrą. Sztampa. Umieć „czytać grę”, sztuka nie dla wszystkich. Jeden profesor powtarzał, że łatwiej wyjść z historii, gorzej do niej powrócić. 

W polskim kwintecie na leszczyńskim torze mieliśmy niespełniony talent. Może kiedyś się spełni? Jarosław Hampel, kiedyś jeszcze jako brzdąc w pilskiej Polonii zadebiutował  kiedyś w GP na bydgoskim torze i nie zawiódł. Zastanawiam się ile potencjału drzemie w tym zawodniku, inteligentnym znającym fach. Ile? Stoczył bezpardonową fair walkę w półfinale z Gollobem o miejsce w finale, nie dał rady pomnikowemu niemal rywalowi, choć zmusił ikonę do maksymalnego wysiłku. Takie wyścigi można oglądać i oglądać jak piękne gole Ronaldo.

Nicki Pedersen nie miał udanego występu w Lesznie, następnego dnia pojechał w Gorzowie jak mistrz. W Lesznie rzucił rękawicą w Golloba, był wkurzony okrutnie, Tomasz ma tę rękawicę i radzę mu by poczekał i wystawił rychło na licytację, będzie dobra charytatywna kasa; tyle dzieci choruje i potrzebuje wsparcia. Duńczyk miał kontuzję, złamany kciuk, niektórzy mówili o… paznokciu. Nicki będzie walczył o kolejne mistrzostwo. Podobnie, jak i odbudowany psychicznie Jason Crump, jest zmotywowany, bardziej „kompatabilny” i ma apetyt na złoto.

Wieszczono, że rewelacyjny Rosjanin Emil Sajfutdinow będzie skorygowany w Lesznie. On  nie nadaje się do uległości; martwię się, że będzie polowanie na niego, zatem uciekaj chłopcze ze startu ile fabryka dała. Musisz to przeżyć. Nie sprostał na pewno Szwed Erik Lindgren / najlepsza średnia w Anglii, 10.55 pkt., Wolverhampton/, a nie zawiódł jego rodak Andreas Jonsson. Angielski duet szkoda gadać, no i nie wiem co się dzieje z Hansem Andersenem. Jest spięty jak kok.

Towarzystwo nie jest liczne ale bardzo nierówne; przed grupą jeszcze tyle wyścigów i jak pomyślę, że niegdyś rewelacyjny Anglik Chris Harris będzie się miotał jak nowicjusz, Walasek wyniesie się pod płot a Nicholls nie będzie wiedział co zrobić po starcie, a jeszcze Holta pojedzie raz na lewo i raz na prawo, to zostanie nam tylko „peleton”. Grupa środka jest nijaka, w zasadzie powiększa doły, a elita jak elita skubie podium. Teraz kurs na Goeteborg i sztuczny tor. Nie było z „ materacami” ciekawie, acz Ullevi jest piękne samo w sobie, jak i miasto, toteż jeszcze sentymentalnie do niego wrócę, na razie przyglądam się jak mistrzowie i wybrańcy serialu SGP’2009 huśtają się i wprawdzie, to dopiero początek, ale i z początków można wróżyć czasami koniec.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s