Do pociągu nie wsiadł Nicki

No i zaczęło się, ruszyła polska lokomotywa ligowa. Maszyniści dali znak, nie wszyscy zdążyli wsiąść, były falstarty. Dopisała tylko pogoda i kibice, na których można liczyć. Tłumy na stadionach a tu… Tu 10 000 tysięcy, tam o dwa więcej i tak dalej…
Leszno. Oczekiwany wielki mecz, drużyna z Gorzowa z liderem Tomaszem Gollobem kontra Unia z równym składem. Oczekiwania mocarstwowe gorzowian napędzane przez prezesa Władysława Komarnickiego nie wypaliły. Fatalny początek o jakim chce się zapomnieć na zawsze. Unia, wicemistrz Polski pokazała przed swoją publicznością na co ją stać. Na podobne aspiracje, co i rok temu. A Gorzów z Gollobem? Obciach w premierze jakiego nikt chyba się nie spodziewał.

CZECH SPEEDWAY GRAND PRIX

No dobrze. Tak było w Lesznie, gdzie byczy team pojechał równo po zwycięstwo, a rywala z aspiracjami szukano na torze. Częstochowski Włókniarz teraz pod sztandarem poszerzonego Złomrexu o firmę Cognor pojechał na ambitną walkę do Zielonej Góry bez Amerykanina Grega Hancocka i mistrza świata Duńczyka Nickiego Pedersena. Mistrz powiedział, że nie będzie korygował umowy  z ubiegłego roku. Greg się zastanawia, ale też nie pojechał w premierze. Chłopaki do wzięcia za duże pieniądze. Zrobiła się niemiła sytuacja w Częstochowie za którą ktoś chyba na Boga odpowiada. Na pewno nie zawodnicy. Interesujące jak potoczy się bieg wydarzeń, gdzie zakotwiczy Nicki, gdzie Hancock. Sprawa jest mało poważna i daje obraz polskiej mentalności nuworyszowskiej, gdzie nie ma miejsca na honor.

Zadaję więc pytanie kibicom, czy Nicki zrobił słusznie nie godząc się na renegocjacje umowy podpisanej w światłach kamer, z fanfarami, kiedy już przecież było wiadomo, że nadciąga huragan pn. kryzys. Zmiękczanie mistrzów po polsku w oparach metanolu?
Poza tymi zawirowaniami… w premierze była niezła pogoda i walka na wszystkich torach trzech lig. Głoszona przez niektórych napaleńców wieść hiobowa o braku treningów z powodu kiepskiej pogody i konieczność odwleczenia premiery nie sprawdziła się i dobrze się stało, że lokomotywa ligowa ruszyła. Para buch.

O niespodziankach już wspomniałem, jedni zawiedli grupowo, drudzy solo. Tomasz Gollob nie dał rady sprzętowo, podobnie jak i w tym samym dniu na malezyjskim torze team BMW Sauber z Robertem Kubicą, któremu wysiadł w bolidzie silnik. Paranoja do kwadratu. 

Słaby był mistrz Polski z roku ubiegłego Adam Skórnicki, który debiutował w nowym klubie w Gdańsku. Nie zaliczył premiery jak mistrz. Falstart. Mistrzu do roboty. To już Ekstraliga, inne wygibasy, no i Gdańsk od Poznania chyba trochę dzieli.

Co do Golloba, myślę, że ogarnie się w porę, bo w notesie ma kurs na Pragę i premierę serialu SGP. Silniki muszą zagrać, a jak zagrają będzie dobrze. Nie rozumiem jednak tych deklaracji przed startem, że wszystko jest przygotowane jak nigdy.Wyszło kiepsko.

Więc powiem coś może obrazoburczego, ale z niektórymi zawodnikami nigdy nie wiadomo jak będzie. Po prostu… Bóg raczy wiedzieć. Toteż czasami prognozowanie, gdybanie jak to będzie z tym czy z tamtym dżentelmenem od żużlowej jazdy przypomina wróżenie z fusów. Wielkim pewniakiem był ongiś w lidze Hans Nielsen, lecz on Duńczyk. Rok temu przywoził komplety jego rodak Nicki Pedersen, o Australijczyku Leighu Adamsie można mówić jak o przysłowiowym zegarku szwajcarskim. Polacy? Hm, szukam odpowiedzi. Poczekajcie.

No to jaka będzie ta liga? Ligi…

Spłaszczona. Wyrównana na wszystkich frontach. Podobało mi się stwierdzenie Marka Cieślaka, który żachnął się na pytanie o beniaminka ligi. Polonia Bydgoszcz to taki beniaminek jak ja proboszcz. Święta racja. Zenon Plech wygrał z Cieślakiem. Poloniści dali odprawę Atlasowi, choć nie było łatwo, ale dali radę, bo mieli gwiazdę Emila Sajfutdinowa. Niesamowity jest ten junior z  podwójnym tytułem mistrza świata. On, jeszcze Australijczyk Chris Holder rozwojowi zawodnicy, przyjemnie na nich patrzeć i myślę, że będą niezłą reklamą żużla na torach Europy.

Ekstraliga wykastrowana z ligi juniorów,  bez jokera, w jednakowych kevlarach i w atmosferze nadziei na regularne wypłaty ruszyła. Podobnie, jak i pozostałe ligi, już mniej zasobne. Pojechali w nieznany kryzys.

Poznański zespół przegrał z Unią Tarnów, która ma niezły komplet, czeka jednak na jakiegoś jeszcze kopa w górę, taki zastrzyk ludzkiej finansowej dobroci i wtedy może wrócić stare, czyli walka o wszystko. Do tego potrzeba kogoś i czegoś, może się ziści. Rybniczanie skompletowani przez nową ekipę wygrali minimalnie w Gnieźnie, które ma podobne kłopoty „ bogactwa”. A tego nie spodziewano się ani na biskupim placu, ani na rybnickim rynku.
Wbrew malkontentom nie było tak źle i nie było niebezpiecznych wywrotek, poza tymi kadrowymi o których wspomniałem na wstępie. Krzysztof Buczkowski powiedział, że Leszek Blanik  gimnastyczny mistrz olimpijski dobrze ich przygotował do sezonu. Reporterka TV nalegała o co chodzi, zawodnik powiedział,  „żeby mieć gibkość”. Tak trzymać. Przygotowanie fizyczne, zbudowanie tej solidnej pewności siebie w żużlu zimą zdaje zawsze egzamin w trakcie sezonu. Wspomniana gibkość jest pewnym zawężeniem tematu, który można rozszerzyć na siłę motoryczną zawodnika, jego sprawność w karkołomnych momentach, nie tylko w pierwszym łuku po starcie.

Kiedy rusza liga robi się cieplej na duszy –  mówi spragniony żużla kibic. Takich wielu. Kwiecień jest naszpikowany poza ligowymi meczami jeszcze innymi turniejami rangi mistrzowskiej, kalendarz nabiera rozpędu błyskawicznie i trzeba umieć logistycznie znaleźć się w tym tyglu.

Najlepsi patrzą ligi, mają też swoją premierę w Pradze w ramach serialu Grand Prix. Otwarcie sezonu w stolicy Czech nastąpi po ostrym przetarciu. Szalenie ciekawy praski turniej i konfrontacja dojrzałych z dojrzewającymi. Naturalny tor, na którym kiedyś Tomasz Gollob wygrywał, miał też porażki. Z naszymi bywało tam różnie. Rune Holta w ligowej premierze wypadł przeciętnie, Sebastian Ułamek jechał w pierwszej lidze, startuje w Anglii, będzie się starał. Grzegorz Walasek potrzebuje motywacji od zaraz, umie więcej niż waży. Tylu nas na tym małym stadionie; jednak co zrobić z  rywalami, mistrzami, rutyniarzami i „wilczkami”, którzy w polskiej lidze demonstrują tradycyjnie uniwersytecki poziom?!

No właśnie, są tacy, którzy obojętnie gdzie są i na czym jeżdżą nie schodzą poniżej obciachu.
Ot, sztuka ujeżdżania koni byle gdzie.
 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s