Balsamowanie Karier

ole_olsen_4701

Życie sportowych prominentów jest balsamowane za żywota w sposób ewidentny. Działacz w wieku 30 lat jest smarkaczem, dziesięć lat później rozwojowym ale jeszcze nie gotowym w mniemaniu starszych konkurentów panujących nad sytuacją by piastować funkcje. Kiedy już minie następnych dziesięć lat nagle jest już stary i tak bronią się wygi przed opuszczeniem swoich stanowisk, które zapewniają im wygodne życie na państwowym wikcie. To nie żart ani żaden wymysł, proza polskiego życia w związkach sportowych, klubach, choć żywot klubowy jest jednak niepewny i wywrotka grozi szybciej. Przypominam o tym, gdyż przygotowywana jest ustawa ministerialna zmieniająca/ zapewniająca/ statutowy dobrobyt  w polskim wydaniu sportowym. Na swoim blogu napisałem: „Jego Magnificencja Statut”. Tak.  Niedemokratyczne statuty bronią do upadłego archaicznych ordynacji wyborczych, które przemycają od lat do zarządów tych samych członków. Vide polski futbolowy mur. Wybory do Giekażetu panie ministrze sportu przebiegają tak, że wpierw lud wybiera kilkanaście aktywistów a z nich dopiero dokonuje/?!/ wyboru grupa z Pezetmotu; wśród wybrańców może być nie ten, kto ma najwięcej głosów ale wedle grupy trzymającej władzę jest wyłącznie ślepo lojalny. Nieważne, że ma racje i jest sygnatariuszem wyborczych dołów. Odsiew jest pewny i bardzo przemyślany. – Nikt z ulicy nie przejdzie, mówi prominentny działacz, który nie tylko jest lojalny od lat bodaj kilkudziesięciu, ale jego poglądy nijak się mają do rzeczywistości. Kalka się zużyła.
W światku żużlowym pojawiła się wieść, że dyrektor serialu Grand Prix Ole Olsen, Duńczyk wielce zasłużony, rocznik 1946 będzie miał swojego zastępcę 43 –  letniego Szweda Tony Olssona, który ma objąć funkcję asystenta 1 kwietnia. To nie prima aprilisowy dowcip, lecz prawda potwierdzona przez prezydenta światowego żużla Norwega  Roya Otto. Olsenowi będzie lżej, prowadzi niezmordowanie turnieje GP od początku czyli od 1995 roku, a poza tym ma tyle lat ile ma, jest trzykrotnym mistrzem świata w jeździe solowej i ojcem sukcesów duńskiej reprezentacji. „Gang Olsena” m.in. z Erikiem Gundersenem, Janem O. Pedersenem, Tommy Knudsenem, Hansem Nielsenem dysponował miejscami na podium w różnych kategoriach mistrzostw świata. Przewiduje się, iż nowy, młodszy Skandynaw obok weterana Skandynawa będzie jego następcą. Naturalna kolej rzeczy w normalnym świecie, w każdej renomowanej firmie, gdzie dochodzi do zmian zrozumiałych i akceptowanych przez środowisko. Tony Olsson był udanym menedżerem szwedzkiej reprezentacji, ma doświadczenie i chyba nie spudłuje.
Polacy są potrzebni awaryjnie serialowi GP kiedy np. Niemcy nawalą, my wtedy w „ try miga” za nich zrobimy imprezę. Kiedy nikt nie chce podjąć się ryzyka organizacji turnieju, moi rodacy wydzierają sobie z ręki kwity i na kolanach podpisują deklaracje psując rynek ewidentnie.
Takie ich zbójeckie prawo…
Zostawiam skandynawskie podziały ról, otóż Norweg, który rządzi tym światkiem wespół z Duńczykiem dają szansę Szwedowi. Brakuje mi jeszcze do tego towarzystwa Fina. Może znajdzie się jakiś Juha?
A co u nas szepcze się na ucho?
Zdzisław Dobrucki, były mistrz Polski/1976 Gorzów/, zawodnik Unii Leszno, fachowiec od jazd i mechanik, nadto ojciec Rafała, bardzo inteligentnego żużlowca, jest w reprezentacyjnej ekipie Marka Cieślaka obok torunianina Jacka Krzyżaniaka, który ma pieczę nad juniorami. Tak wybrał Cieślak i jego nie zbójeckie prawo. Krzyżaniak przeżył w żużlu swoje przygody, ma na sumieniu mistrzostwo Polski, również i kontuzje, których nigdy nie zapomni. Cudem ocalony? Generalnie ekipa składa się z fachowych rzemieślników, nie partaczy, nie bawidamków mizdrzących się ekranowo zalotnie. Lobby antycieślakowe przygląda się zazdrośnie i czyha na potknięcia. No a gdyby, to: „Teraz my złotouści”.
Chcę jednak zasygnalizować coś innego. Senior Dobrucki jest w Cieślakowej kadrze, natomiast Dobrucki zawodnik Zielonej Góry ma ambicje sięgające mistrzostwa Polski i startów w serialu Grand Prix. Trudna sztuka. Rafał jest inteligentnym aspirantem, którego  sportowe życie nie pieściło za bardzo, wręcz odwrotnie ćwiczyło okrutnie na szpitalnych łóżkach. Może limit gipsu już wyczerpany.
Obojętnie, jak się ułoży dalsza kariera Rafała Dobruckiego, jego zaangażowanie w związku zawodowym żużlowców, który zamierza bronić praw zawodniczych prognozuję jego karierę w przyszłości w roli działacza. Ma wszelkie papiery na taką pracę, jeśli się zaangażuje może kiedyś zostać i szefem żużlowej centrali, międzynarodowym przedstawicielem Polski. Jest jednak ale…
Otóż, aby tak się stało musi być akceptowany przez swoje motorowe władze. Włoch Armando Castagna, zawodnik ze stażem niebagatelnym jest w Komisji Wyścigów Torowych FIM i nie ważne czy jest malowany czy nie, ale tam jest. Zna ludzi, języki i jego znają. Armando daje radę. Dobrucki jr. jest jeszcze za młody, ma pecha wiekowego.
Wcześniej zakusy międzynarodowej działalności będzie miała/ ma, co oczywiste/ familia Grodzkich. Senior, nestor Andrzej działa w strukturach FIM i Europejskiej Unii Motocyklowej, która jest tak potrzebna w takiej formule, jak żagle szachistom. No i jest jeszcze sukcesor tej działalności sędzia międzynarodowy Wojciech Grodzki, którego tata na pewno widziałby na swoim kiedyś stolcu. Szlaban dla innych? Balsamowanie karier na długo! Cdn nastąpi, bo ambicje, kompleksy i nadzieje w jednym kotle się mieszają.
Nad tym wszystkim czuwa prezes Pezetmotu Andrzej Witkowski, bez kadrowych pomyłek dla siebie i swojej kariery. I lojalnych wybrańców.
Minister sportu Mirosław Drzewiecki opracowuje ustawę, w której znajdą się nowe zapisy, jak choćby problem kadencyjności czyli ukrócenia czasu przyspawania do foteli działaczy sportowych. I nie tylko, acz o ustawie szerzej wtedy, gdy jej wersety staną się ciałem.
Tak lecą lata, bliżej do emerytury. A potem od nowa. I od nowa.
Na żużlowym polu nie brakuje coraz to nowych ciekawych ludzi, którzy powinni być wyławiani i przygotowywani do pracy na następne lata. Kluby same jakoś kastrują nieudaczników, choć nie zawsze to idzie w parze z odczuciami tych, którzy przychodzą na mecze i turnieje, interesują się na tyle swoimi drużynami, że tracą nerwy i pieniądze. Gorzej jest z tymi działaczami na szczeblu wyższym, centralnym gdzie demokracja jest tylko na wargach złotoustych.
Czy nowa ustawa i nowe wybory dadzą szansę nowym ludziom? Wątpię, wytrawne kadry zabezpieczą się jeszcze na jakiś czas. Wygrają wszyscy lojalni ludzie prezesa, króliki, króliczki i papużki nierozłączki. Lata lecą i lata jednych oddalają, a drugich również oddalają od tego, co mogłoby być wspólnym celem w myśl hasła „gens una sumus, czyli „jesteśmy jedną rodziną”.
Jednak nie jesteśmy ani rodzinni, ani skandynawscy, ani… już dodajcie sobie sami.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s